Minął rok od pierwszych zachorowań na koronawirusa. Życie wywróciło się nam do góry nogami. Ludzie obok nas, a być może i my sami lub nasi bliscy doświadczyliśmy skutków działania wirusa SARS-CoV -2.
Już pewnie nie chcemy pamiętać początków pandemii, gdy biegaliśmy panicznie do sklepów, wykupując jak leci zapasy żywnościowe, leki, środki czystości. Nie wiedzieliśmy, i chyba nadal do końca nie wiemy, z czym tak naprawdę przyszło się nam mierzyć.
Zamknięte zakłady pracy (potem stopniowo otwierane), zamknięte restauracje, instytucje kultury, ośrodki sportowe, branże oparte na bezpośrednim kontakcie grup osób (fitness). Po pierwszych tygodniach przerażenia zaczęliśmy się stopniowo oswajać z sytuacją.
Jak zwykle nie zawiedli politycy. Jedni informowali, że w lecie pandemię mamy opanowaną, drudzy apelowali o zniesienie lockdownu niszczącego gospodarkę, jeszcze inni podkreślali chaos w poczynaniach rządu.
Ten uruchomił program ratunkowy dla zamkniętych firm. Tarcze pozwoliły przetrwać wielu z nich. I pewnie od biedy można by jakoś zszyć podsumowanie pierwszego roku z pandemią, gdyby nie fatalny bilans jednej z najwyższej w Europie śmiertelności naszych bliskich. I to wystawia fatalną ocenę całemu systemowi służby zdrowia. Fatalną ocenę wszystkim politykom, odpowiedzialnym przez ponad 30 lat za system szkolenia, reformowania, inwestowania, wysokość nakładów na zdrowie.
Koronawirus brutalnie obnażył stan faktyczny, nie propagandowy, naszej służby zdrowia. Pokazał, w jakim miejscu cywilizacyjnym jesteśmy. Pewnie przyjdzie czas na szczegółową analizę, bilans strat po pandemii. Jeżeli ma on być wiarygodny, musi zwierać odpowiedź na jedno kluczowe pytanie: czy z powodu zakażenia koronawirusem musiało umrzeć tyle osób?
Ale żeby nie było tylko minorowo. Chyba powoli oswajamy się z nową sytuacją. Lub ją wypieramy. Pewien mój znajomy radzi sobie w sposób najprostszy z możliwych. Nadal nie wierzy w istnienie koronawirusa. – Wymyślili go Chińczyki, bo chcą robić biznes – utrzymuje i innym radzi podobne podejście.
– O, witam pana redaktora – mówi pani w jednym z przemyskich sklepów. – Ja to już planuję wakacje. Do czerwca ta zaraza musi się skończyć – dodaje.
I tego się trzymajmy. Idzie wiosna, patki zaczęły swoje godowe trele. Bądźmy dla siebie życzliwi. Nadal na siebie uważajmy. I do przodu, Drodzy Czytelnicy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Zboczeńcy daja czadu.Elementy zboczone na tle seksualnym znowu dają znac o swoich preferencjach.Na Grunwaldzkiej i Słowackiego pojawiły sie plakaty z rysunkiem dziecka w łonie matki.Tak się zastanawiam,czy elementy krwiożercze z tymi plakatami to rodzimy chów czy też przywieziony i bezkarnie wywieszany na widok publiczny.Czy nasze miasto musi być spluwaczka wszelkich dewiacji seksualnych dajacych ciągle o sobie znać a to zorganizowanymi przemarszami głównymi uliczmi zboczonych mężczyzn to wywieszaniu plakatów gorszących nie tylko dzieci czy też uchwałami o zboczeniach o których w naszym mieście nikt nie słyszał. Zastanawia mnie dokąd my idziemy albo inaczej gdzie rządzący i elementy zboczone koniecznie chcą nas zaprowadzic.Jedno co jest pewne to,że nie jest to zdrowe i nie mieści się w psychce normalnego człowieka wychowanego w kulturze europejskiej.Bardziej mi to przypomina kulture ludów mongolskich,którzy kiedyś najeżdżali nasze ziemie.
Dla zboczeńców jest matka boska tęczowa i para homosiów całujących się publiczne. Zboczeńcy nie mogą abortować dzieci bo ciężko drugiemu chłopowi zajść w ciążę.
Cóż, Tadeuszu: kiedyś atakowały Polskę ordy tatarskie, dziś zastąpiło je ordo iuris o /pro/kacapskich korzeniach Te pierwsze łupiły nas, co cementowało i mobilizowało naród, a współczesne -robiąc ludziom przysłowiową wodę z mózgu - skłócają go i demobilizują, co jest na rękę naszym rzeczywistym wrogom.
Zboczeńcy daja czadu.Elementy zboczone na tle seksualnym znowu dają znac o swoich preferencjach.Na Grunwaldzkiej i Słowackiego pojawiły sie plakaty z rysunkiem dziecka w łonie matki.Tak się zastanawiam,czy elementy krwiożercze z tymi plakatami to rodzimy chów czy też przywieziony i bezkarnie wywieszany na widok publiczny.Czy nasze miasto musi być spluwaczka wszelkich dewiacji seksualnych dajacych ciągle o sobie znać a to zorganizowanymi przemarszami głównymi uliczmi zboczonych mężczyzn to wywieszaniu plakatów gorszących nie tylko dzieci czy też uchwałami o zboczeniach o których w naszym mieście nikt nie słyszał. Zastanawia mnie dokąd my idziemy albo inaczej gdzie rządzący i elementy zboczone koniecznie chcą nas zaprowadzic.Jedno co jest pewne to,że nie jest to zdrowe i nie mieści się w psychce normalnego człowieka wychowanego w kulturze europejskiej.Bardziej mi to przypomina kulture ludów mongolskich,którzy kiedyś najeżdżali nasze ziemie.
Dla zboczeńców jest matka boska tęczowa i para homosiów całujących się publiczne. Zboczeńcy nie mogą abortować dzieci bo ciężko drugiemu chłopowi zajść w ciążę.
Cóż, Tadeuszu: kiedyś atakowały Polskę ordy tatarskie, dziś zastąpiło je ordo iuris o /pro/kacapskich korzeniach Te pierwsze łupiły nas, co cementowało i mobilizowało naród, a współczesne -robiąc ludziom przysłowiową wodę z mózgu - skłócają go i demobilizują, co jest na rękę naszym rzeczywistym wrogom.