Kilka miesięcy minęło już od usunięcia ze ściany jednego z bloków mieszkalnych przy ulicy Glazera w Przemyślu płaskorzeźby Wincentego Pstrowskiego. Co obecnie się z nią dzieje?
Płaskorzeźbę kupił przemyski przedsiębiorca, rzecznik prasowy Przemyskiej Kongregacji Kupieckiej Błażej Wilk. Po zdjęciu jej ze ściany bloku dzieło, autorstwa Edwarda Korzeniowskiego, trafiło do bezpiecznego magazynu, gdzie czeka na „swoją chwilę”[paywall].
– Pomysłów na przywrócenie płaskorzeźbie życiu jest kilka. Gdyby pojawiła się w mieście jakaś wolna ściana, można ponownie wyeksponować wyremontowaną płaskorzeźbę. Może to jednak wywoływać niepotrzebne emocje między mieszkańcami miasta. Między tymi, którzy płaskorzeźbę wspominają ciepło, a tymi, którzy chcą usunąć wszelkie ślady PRL-u z przestrzeni publicznej – tłumaczy B. Wilk. – Można ją wykorzystać choćby w jakimś dużym wnętrzu jako oryginalną ozdobę. Istotne jest to, żeby ze względu na wartości artystyczne i kontekst historyczny zachować ją w Przemyślu i by była kolejną, niewątpliwie oryginalną atrakcją turystyczną. Relikty komunistyczne we wschodniej Europie przyciągają turystów z Zachodu, którzy komunizm znali tylko z hollywoodzkich filmów i choćby pod tym względem nasz Pstrowski ma wartość. Inna rzecz, że obiekty socrealistyczne pod względem artystycznym często zdecydowanie przewyższają późniejsze ,dzieła z lat 90. ubiegłego wieku – stwierdził.
B. Wilk może sprzedać płaskorzeźbę, bo dostał ofertę kupna od kolekcjonera z Górnego Śląska. – Wolałbym, aby Pstrowski został na miejscu. Wiem, że są ludzie, którzy symbolikę Polski Ludowej chcieliby zlikwidować do zera, ale według mnie jest to zbytnie „napinanie się”. Górnik przodowy Wincenty Pstrowski żadnych zbrodni nie popełnił, raczej był ofiarą systemu komunistycznego, a jego płaskorzeźba jest już tylko interesująca pamiątką miejską z okresu, który na szczęście już nigdy nie wróci – podsumował.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Jakiego biskupa Glazera mi wrebali. a taka byla fajna nazwa osiedla.
ta nazwa jest tam chyba od zawsze