Radny miejski Józef Kołodziej zwrócił się do burmistrza Lubaczowa o likwidację Straży Miejskiej. – Tych gości nie widać – argumentował.
– Przez miesiąc przyjrzałem się pilnie, gdzie zauważę naszych strażników w ciągu dnia. Jeździłem rowerem[paywall], chodziłem na piechotę, w różnych miejscach między godziną ósmą a siedemnastą. Nie spotkałem nigdzie. Dlatego podjąłem decyzję, że pasowałoby rozformować to towarzystwo, bo miasto nie będzie jakimś dobrym wujkiem, żeby utrzymywać trzy etaty, a tych gości nie widać. Może lepiej wynająć ochronę i przynajmniej będzie nas ochraniała, chociaż od tego mamy policję, która nas pilnuje – uzasadniał J. Kołodziej.
Zgodził się z nim Krzysztof Czerniak. – Straż Miejska nie jest widoczna – powiedział. Zawnioskował jednak, aby tę sprawę przeanalizować, podjąć decyzję na spokojnie i sprawą zająć się na kolejnej sesji.
To nie pierwszy raz, kiedy J. Kołodziej poruszył temat lubaczowskiej straży. Wcześniej wskazywał, że jednostka ta powinna zostać albo zlikwidowana, albo doposażona, bo strażników jest za mało i nie mają nawet samochodu. Lubaczów ma bowiem jedynie trzech funkcjonariuszy. Teraz zdecydował się na to pierwsze rozwiązanie. O tym, czy jego argumenty przekonają pozostałych radnych przekonamy się być może na najbliższej sesji.
Likwidacja Straży Miejskiej nie musi jednak wcale oznaczać większych oszczędności. Wcześniej burmistrz Krzysztof Szpyt zapowiadał, że w takiej sytuacji funkcjonariusze zostaliby pracownikami urzędu miejskiego i zostaliby skierowani do prowadzenia różnorakich kontroli. – Ktoś te zadania musi wykonywać – zauważył.
fot.Paweł Bugira
Józef Kołodziej nie kryje niezadowolenia z pracy strażników miejskich. – Może lepiej wynająć ochronę – mówi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze