Reklama

Rehabilitacja SRS Czuwaju (część I). Ciąg dalszy nastąpi…

Trochę wody w Sanie będzie musiał upłynąć, aby u wszystkich swoich sympatyków szczypiorniści SRS Czuwaju Przemyśl odzyskali pełne zaufanie po wstydliwej porażce w 8. kolejce z Politechniką Anilaną w Łodzi. Pierwszy krok w tym kierunku zrobili w sobotnie (18 listopada br.) popołudnie, zdecydowanie odprawiając z kwitkiem niewygodny zespół KSSPR Końskie.

Jedno trzeba powiedzieć jasno: niepowodzenie w Łodzi nie miało się prawa przytrafić. Żadną miarą sportowego usprawiedliwiania. Oczywiście jeśli się założy, że przemyślanie chcą walczyć o ścisłą czołówkę I-ligowej tabeli, a chcą. I na tym wątek związany z rywalizacją z łódzką młodzieżą trzeba zamknąć. Z całą pewnością sami zawodnicy doskonale zdają sobie sprawę, że „dali ciała” i że gdzieś te straty będzie trzeba odrobić. Mecz z osłabioną brakiem dwóch kluczowych zawodników – Przemysława Matyjasika i Sebastiana Smołucha ekipą z Końskich takim spotkaniem nie był. To spotkanie podopieczni Piotra Kroczka mieli obowiązek wygrać i wygrali bardzo pewnie. Zagrali także osłabieni, bo na parkiecie zabrakło dwóch Pawłów: Puszkarskiego i Kubika.

To był trochę specyficzny pojedynek. Po gospodarzach było widać, że zadra z Łodzi wciąż gdzieś siedzi w głowach. Grali nieco sennie, ale za to bardzo konsekwentnie i uważnie w obronie. I to właśnie ten element ostatecznie zdecydował, że goście wrócili do domu z najwyższą porażką w sezonie. Do 40. min jednak kompletnie nic na to nie wskazywało.  I połowa była prawie na remis. Pierwsze minuty II połowy zwiastowały powtórkę scenariusza z pierwszych 30 minut. W 34. min po efektownym trafieniu Tomasza Kulki, najlepszego w szeregach gospodarzy w II odsłonie, czuwajowcy zyskali najwyższą w meczu przewagę – 17:13, która w mig została zniwelowana, kiedy w 40. min Tomasz Napierała wykorzystał rzut karny i doprowadził wynik do stanu 17:16. Od tego momentu jednak na parkiecie zaczął królować jeden zespół. Zacieśniwszy jeszcze bardziej szyki obronne, czasami grając nawet defensywnym 4-2, przemyślanie wymuszali na rywalach błędy własne, które kończyli szybkimi i skutecznymi kontrami. Wreszcie przebudził się Paweł Stołowski, który wcześniej próbował tak wysublimowanych kombinacji, że mogło się od nich w głowie zakręcić. W większości nieudanych. Bardzo dobrymi interwencjami popisywać się zaczął Adrian Szczepaniec i między 42. a 54. min przemyślanie rywala zmiażdżyli. Ze stanu 18:16 doprowadzili do 28:18. Było po zabawie.


SRS Czuwaj Przemyśl – KSSPR Końskie 31:21 (13:12)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Sar, Kijanka – Lew 0, Król 3, Biernat 1, Stołowski 4, Bajwoluk 2, Nowak 5, Kroczek 6, Obydź 0, Kulka 6, Kubisztal 4.
KSSPR Końskie: Wnuk, Szot – M. Napierała 1, Woś 0, Jakubowski 1, Świercz 0, Bernacki 2, Pilarski 1, Rurarz 2, Mastalerz 5, T. Napierała 9, Gasin 0.
Sędziowali: Krzysztof Jac (Tarnów), Marcin Wrona (Wierzchosławice). Kary: SRS Czuwaj – 2 min; KSSPR Końskie – 6 min. Widzów: 400.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama