Reklama

Robert Choma przerywa milczenie

Przez 16 lat (2002 – 2018) był prezydentem Przemyśla. Nie wystartował w wyborach samorządowych w 2018 r. 1 lipca 2019 r. został prezesem Zarządu PGE Obrót SA w Rzeszowie. Od niecałych trzech lat wszystko, co złego działo się i dzieje w Przemyślu, zrzucane jest na jego barki. Były prezydent Przemyśla Robert Choma przerywa milczenie.

Usunął się Pan w cień, złośliwi mówili, że koledzy partyjni szybko znaleźli Panu ciepłą posadkę. Czasami można Pana zobaczyć na ulicach miasta, spacerującego z wózkiem. Być dziadkiem to fajna sprawa...

– Do złośliwych i ich złośliwości, zwłaszcza tych przemyskich, dobrze pasuje cytat z kultowej polskiej komedii: „Był czas przywyknąć”. Przede wszystkim dla naszych dzieci i wnuków przez ponad 20 lat aktywnie działałem w lokalnej polityce, dokładając swoją cegiełkę do tego, aby nasze miasto się rozwijało i zmieniało na lepsze[paywall]. Energii do działania zdecydowanie mi nie brakuje, stąd decyzja o podjęciu nowego wyzwania zawodowego, które nie tylko pozwala korzystać ze zdobytego doświadczenia, ale jednocześnie stanowi ścieżkę dalszego rozwoju. A bycie dziadkiem... Nie wiem, czy na zachwalanie tej roli wystarczyłoby nam miejsca. Wnuczka to cudowna młoda dama i spełnianie się w roli dziadka i babci to zarówno dla mnie, jak i dla żony ogromne szczęście i wielka radość.

Reklama

Od Pana odejścia z polityki minęło już sporo czasu. Dlaczego nie chciał Pan stanąć w wyborcze szranki z Wojciechem Bakunem?

– Decyzję o rezygnacji ze startu w kolejnych wyborach podjąłem z ponadrocznym wyprzedzeniem. Zresztą dość wcześnie powiedziałem o niej publicznie. Długo rozmawiałem o tym najpierw z rodziną, później z przyjaciółmi, najbliższymi współpracownikami. Myślę, że 16 lat to bardzo długi czas. Niewielu było i jest w Polsce ludzi z tak długim stażem na stanowisku wójta, burmistrza czy prezydenta. Czas w samorządzie płynie nie tylko szybko, ale i bardzo dynamicznie. Lubię tempo i aktywność, a zmiany są potrzebne, żeby człowiek mógł iść do przodu. Dlatego po zasłużonym odpoczynku, z frontu samorządowego trafiłem na front biznesowy.

Reklama

Interesuje Pana jeszcze Przemyśl czy bliżej panu do Rzeszowa?

– Jeśli to prowokacyjne pytanie, powiedzmy, że skuteczne. Dlatego złożę swoistą deklarację obywatelską: Przemyśl to moje rodzinne miasto, które kocham. Płacę w naszym mieście podatki i nie wyobrażam sobie stałego mieszkania w innym miejscu. Z Rzeszowem wiąże mnie mnóstwo dobrych wspomnień. Obecnie to przede wszystkim miejsce pracy, zdobywania, jak wspomniałem, nowej wiedzy i nowych doświadczeń.

Jak Pan ocenia połowę kadencji Wojciecha Bakuna? Spełnia obietnice wyborcze? Słowa idą w parze z działaniem?

Reklama

– Przestać obserwować nie pozwalają mi, jak wspomniałem, względy uczuciowo-podatkowe. Obserwuję, jednak bez czynnych emocji. Owszem, czasami trudno o stoicki spokój, na przykład obserwując poziom debaty publicznej. Jeśli chodzi o spełnianie wyborczych obietnic, trudno rozwijać ten wątek. Należałoby postawić pytanie, jak wyglądała ich realność i prawdopodobieństwo realizacji w momencie składania kampanijnych deklaracji. Jak na razie wszystkie inwestycje realizowane przez obecny samorząd to inicjatywy albo rozpoczęte, albo przygotowane znacznie wcześniej.

Lubuje się Pan w rowerowych objazdach miasta. Co najbardziej się rzuca w oczy?

Reklama

– Odbywam regularnie. W trosce o swoje zdrowie fizyczne, a także psychiczną kondycję. Jeżdżę zarówno po Przemyślu, jak i pięknych okolicach. W oczy rzuca się brud i zniszczenia, często nieusuwane przez dłuższy czas. Niestety, przykro to mówić, ale oznacza to brak szacunku dla mieszkańców. Można nie być najbardziej zasobnym ośrodkiem w regionie, ale jednocześnie można być miastem najbardziej czystym, najpiękniejszym i najbardziej przyjaznym mieszkańcom. Tylko trzeba dużego, dobrego zespołu współpracowników, chęci i zaangażowania.

Wie Pan, że wszystko, co się teraz dzieje niedobrego w mieście, to wina Pana i Pańskiej ekipy? Nieposprzątane ulice i chodniki, niekoszona trawa, brak jakichkolwiek poważniejszych inwestycji – Pana wina. Zadłużył Pan miasto po uszy i zostawił. Tak przynajmniej tłumaczy to Pana następca. Od ponad dwóch lat. Co Pan na to?

Reklama

– W zasadzie to prawie od trzech lat. Już najwyższa pora, aby od demagogicznej i populistycznej krytyki mitycznych niemalże poprzedników przejść do własnego, konstruktywnego i twórczego działania. Nie wiem, czy otoczenie prezydenta Bakuna ma świadomość, że przybierając taką narrację, nie tylko mija się z prawdą. Nie to jest jeszcze najgorsze. Przede wszystkim obraża w ten sposób wielu fachowców i kompetentnych urzędników, którzy nadal pracują w ratuszu. Oni mają poczucie misji i doskonale wiedzą, że pracują nie dla kolejnych prezydentów, ale na rzecz miasta i jego mieszkańców.

Informacje o zadłużeniu miasta są bardzo ważne i były podawane na bieżąco. Być może dla prezydenta będzie to zaskoczenie, ale Przemyśl nie jest wyjątkiem, jeśli chodzi o inwestycje i pozyskiwanie funduszy na nie. Tak samo publiczne i łatwo dostępne były i są informacje o tym, w jaki sposób zadłużenie jest i będzie spłacane. Za resztę przemawiają liczby. Tylko w latach 2006 – 2018 łączna wartość wydatków inwestycyjnych wyniosła 740 milionów złotych. Oznacza to, że do jednej złotówki kredytu dokładane były trzy złote, głównie z środków unijnych.

Ponieważ życzę naszemu miastu jak najlepiej, życzę obecnym władzom jeszcze lepszych proporcji w tym względzie. Jestem jednak również realistą, mam więc nadzieję, że przynajmniej je utrzyma. To mieszkańcy w pierwszej kolejności oceniają prezydentów i samorządowców. Nigdy się nie bałem i nie boję tej weryfikacji. Obwodnica, most, park miejski, zreformowana edukacja z siedzibami szkół poddanymi termomodernizacji, nowoczesny tabor autobusów miejskich, stok narciarski, orliki, stadion lekkoatletyczny, nowoczesna biblioteka, wodny plac zabaw, uporządkowanie handlu na zielonym rynku. Hasłowo tylko wspominając samorządowy czas, nisko kłaniam się swoim współpracownikom, z którymi miałem zaszczyt realizować te i inne inwestycje.

Zdaje Pan sobie sprawę, że zlecając przez tyle lat koszenie trawy w mieście, „zgładził” Pan np. setki jeży czy innych żyjątek? Myślał Pan kiedykolwiek, aby stworzyć w mieście kwietne łąki?

Reklama

– Jako miłośnik świętego Franciszka, nie przechodzę obok tego obojętnie. Znowu odwołam się do klasyki polskiej kina komediowego, bo jak czasami posłuchać ludzi w ratuszu, od których wszystko w mieście dzisiaj zależy, to zdaję sobie sprawę, że „nie odpowiadam tylko za trzęsienie ziemi, gradobicie i koklusz. Chociaż, czy ja wiem? (…)”. A kwietne łąki to dobry pomysł. Jeśli uda się go zrealizować, na pewno będę razem z wnuczką odwiedzał ten polny zakątek w mieście.

Których działań (kadrowych, inwestycyjnych, politycznych) z podjętych przez 16 lat prezydentury teraz by Pan nie podjął? Żałuje Pan, że czegoś nie udało się zrealizować?

Reklama

– Do wielu podjętych przez siebie kwestii podchodzę krytycznie. Uważam, że to ważna cecha i umiejętność. Oczywiście, że z perspektywy czasu, historycznie, do niektórych spraw podszedłbym inaczej. Na pewno nie rozpocząłbym budowy pawilonu w Zniesieniu. Żałuję natomiast, że nie udało się choćby rozpocząć budowy basenu z prawdziwego zdarzenia.

Wybudowałby Pan stok narciarski na Zniesieniu raz jeszcze?

– Zdecydowanie tak. Teraz powinno się go jeszcze zmodernizować i urozmaicić infrastrukturę, żeby odpowiadał zapotrzebowaniu na całoroczną aktywność oraz treningi. Znowu najlepiej przemawiają liczby, a konkretnie liczba osób w przeróżnym wieku korzystająca z atrakcji na Zniesieniu.

Reklama

Śledzi Pan sesje rady miejskiej? Panuje tam totalny pat... Czy „zagląda” Pan czasami do mediów (portali) społecznościowych? Pytam, bo od wielu miesięcy to właśnie tam się toczy najbardziej zażarta „debata” polityczna w mieście? Jeśli tak, jak Pan ocenia fakt „wirtualnego” traktowania kontaktu władz z mieszkańcami?

– Jestem zorientowany w życiu miasta, ale nie potrzebuję do tego śledzić sesji rady miejskiej. Tym bardziej, że jak wspomniałem, niestety, coraz częściej jakość i poziom „debaty” odbiegają od nawet bardzo podstawowych standardów. To bardziej destrukcyjne niż może nam się wydawać. W ten sposób można zrazić wartościowych ludzi do idei samorządności i troski o dobro wspólne. Ale nie można dzisiaj się obrażać na to, że kontakt z ludźmi odbywa się również w mediach społecznościowych. Jednak przenoszenie tam ciężaru kontaktu samorządowca z ludźmi uważam za ucieczkę od realnych wyzwań i trudnej rzeczywistości.

Reklama

Co Pan na to, że Pana następca chce wybudować kompleks basenów przy ul. Sanockiej tylko i wyłącznie z zaciągniętego kredytu?

– Jako mieszkaniec i podatnik odpowiadam, że basen „tak”, kompleks „nie”. Chodzi głównie o odpowiednie skalowanie inwestycji. Tak, aby można było później spokojnie ją utrzymać i prowadzić. Trudno oceniać chęci finansowania z kredytu inwestycji przez danego polityka, który odsądza od czci i wiary poprzednika za umiejętne korzystanie z takich narzędzi.

Władze miasta narzekają, że nie są w stanie się przebić ze swoimi wnioskami o unijne lub rządowe dofinansowania. Z czego, Pana zdaniem, to wynika?

Reklama

– Najkrócej rzecz ujmując, z braku doświadczenia oraz dobrej woli i determinacji. W tej albo w odwrotnej kolejności. Szukanie innych odpowiedzi byłoby jedynie próbą racjonalizowania trudnej do wytłumaczenia indolencji.

Nie przemyka Panu przez głowę myśl, aby spróbować raz jeszcze? Aby wrócić do polityki?

– Nigdy nie przestanę się troszczyć o Przemyśl. Trudno również będzie wyrugować ze mnie gen społecznika. Rozdział samorządowca natomiast definitywnie zamknąłem. Na pewno tak jak obecnie, będę korzystał z tych doświadczeń, ale już pewnie w zupełnie innych rolach.
MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-04-20 19:24:20

    A kto dokonał tych wszystkich zniszczeń, aktów wynaturzonego barbarzyństwa, WANDALIZMU i grabieży rozbójniczych np. naszego wspólnego mienia (drzew etc.) Hipokryzja, cynizm, makiawelizm pełną gębą. TRZEBA SKOŃCZYĆ Z KALECZENIEM DRZEW - NOWINY24.PLWYCIĘLI ZDROWE DRZEWA W RYNKU W PRZEMYŚLU - NOWINY24.PLDRZEWA W MIEŚCIE. PO CO DRZEWA W MIEŚCIE? - EKOLOGIA.PLGdzie są szanowny panie wszystkie drzewa w zamian za wycięte ?!?YOUTUBE.COM - DRZEWO ZA DRZEWO - 90 SEK.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-04-20 19:35:15

    Ps.Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat - (kk. art. 181)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Roman - niezalogowany 2021-04-20 19:36:30

    rn. - slusznie.A teraz jest ciag dalszy i doszedl smrod i brud.Wstyd !!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama