W trakcie kolejnej edycji Kongresu „Polska Wielki Projekt” (tym razem w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych), marszałek Sejmu RP, Marek Kuchciński, w obecności przewodniczącego Kapituły medalu, Zdzisława Krasnodębskiego oraz prezydenta RP, Andrzeja Dudy, odznaczył brytyjskiego filozofa konserwatywnego, Rogera Scrutona, medalem „Odwaga i Wiarygodność”.
W latach 80. Roger Scruton zaangażował się w popieranie działaczy antykomunistycznych szczególnie w Polsce, ale też w Czechosłowacji i na Węgrzech. Założył „Jagiellonian Trust” i razem z grupą przyjaciół wspomagał antykomunistycznych działaczy w tych krajach w różny sposób, głównie poprzez wysyłanie konspiracyjnych wykładowców, jak również (nielegalnymi kanałami) potrzebnego sprzętu, zwłaszcza powielaczy oraz publikacji przybliżających idee demokracji i konserwatyzmu. Kilkakrotnie sam w latach 80. spotykał się w Polsce z opozycjonistami, niosąc nadzieję zwycięstwa demokracji i wolności w walce z komunistycznym totalitaryzmem. Przed uroczystością odznaczenia, w ramach panelu, Roger Scruton tak wspominał tę działalność (fragment):
– Zaangażowałem się w tę polską kulturę opozycyjną bezpośrednio pod wpływem odwiedzenia Polski w 1979 roku, zaraz po wizycie papieża Jana Pawła II w jego ojczyźnie. Byłem[paywall] pod wielkim wrażeniem tej atmosfery w Polsce – ogromne napięcie, strach, a jednocześnie wszędzie małe nasiona nadziei. Pomyślałem więc, że skoro są tu nasiona nadziei, to powinienem próbować je podlać, tak żeby pozwolić im rosnąć. (...) Myślę, że nie możemy, niestety zresztą, przypisywać sobie zasługi pokonania komunistów, bo to wymagało masowego ruchu społecznego. I wy mieliście w tym okresie masowy ruch społeczny, „Solidarność”, który był niezwykłym wydarzeniem i jestem szczęśliwy, że przeżyłem to wyjątkowe wydarzenie (...).

W swoim przemówieniu, po dekoracji medalem „Odwaga i Wiarygodność”, Roger Scruton w szczególny sposób wspominał swoje spotkania na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz w Przemyślu: – (…) Ze wszystkich miejsc, w których nawiązałem przyjaźnie w ciągu tych trudnych lat, dwa z nich jawią mi się jako symbol polskiego ruchu oporu przeciwko komunizmowi: Katolicki Uniwersytet Lubelski, który zachował swoją intelektualną autonomię w okresie lat komunizmu, oraz Przemyśl, miasto w południowo-wschodniej Polsce, które było w centrum wielu konfliktów i gdzie coś pozostało ze starego społecznego ducha. Już wówczas istniała w Przemyślu grupa dyskusyjna poświęcona ideom filozoficznym i politycznym. Nasze wizyty były tam entuzjastycznie witane przez uczestników. Na zaproszenie obecnego marszałka sejmu Marka Kuchcińskiego nawiązaliśmy tam kontakty z artystami, z autorami podziemnych wydawnictw i wkrótce zorientowaliśmy się, że Przemyśl był miejscem, które chciało pozostać sobą mimo ponurej rzeczywistości komunistycznej. (...). Ludzie, którzy uczestniczyli w naszych rozmowach, wywodzili się z różnych sfer życia, ale jednoczyła ich duma swego miasta i opór przeciwko reżimowi, który skradł im je. Szczególnie nagradzającym dla nas było to, że mogliśmy zobaczyć różnicę, jaką mogliśmy zrobić dla małego miasta, które nie było ważnym dla zachodnich dziennikarzy, ale które zrobiło większy pożytek z naszej idei aniżeli jakiekolwiek wielkie miasto. W takim prowincjonalnym mieście, jak Przemyśl, gdzie ludzie żyli, zaprzeczając oficjalnemu rozróżnieniu pomiędzy szeptami prywatnego życia, a nakazami życia publicznego. Ulice były ożywione i radosne nawet w godzinach nocnych. Mogłeś chodzić po nich, tak jak w Londynie, rozmawiając swobodnie z przyjaciółmi albo stać i oczekiwać na kogoś, bez zwracania na siebie uwagi jakichś umundurowanych postaci. Zupełnie inaczej niż w Warszawie, gdzie wszędzie były patrole milicyjne gotowe w każdej chwili kontrolować aktywność przechodniów. Było to szczególnie dokuczliwe w nocy.(…)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.I sprawa zamieciona pod dywan nie było sprawy . Gorący temat ?
I sprawa zamieciona pod dywan nie było sprawy . Gorący temat ?