Reklama

Sama poprawność to za mało. Przemyskie Niedźwiadki bez szans w Katowicach

II-ligowe Przemyskie Niedźwiadki przegrały drugi mecz z rzędu. Po zasłużonej porażce u siebie z KK UR Bozzą Kraków, podobną ponieśli w hitowym starciu w Katowicach z tamtejszym AZS AWF Mickiewicz. Śląski zespół w tym momencie sezonu jest hegemonem ligi, najpewniej zostanie mistrzem I rundy z kompletem zwycięstw. Ale to wcale nie oznacza, iż ta tendencja się utrzyma.

Prawdą jest, że było to istotne dla obu zespołów spotkanie, ale z jego wagą absolutnie nie należało przesadzać. Istotny był tu i teraz. Miał dać odpowiedź obu sztabom szkoleniowym bardzo porównywalnych ekip i mających identyczne cele na ten sezon, w którym miejscu są. Ile pracy zostało już wykonane i ile oba teamy jeszcze czeka. Wygrana, nawet najbardziej efektowna, czy przegrana, nawet najdotkliwsza, jednej czy drugiej drużyny w tym pojedynku w owej perspektywie nie ma żadnego znaczenia. Bo za dwa, trzy miesiące sytuacja może zmienić się diametralnie. Można było mówić – podobnie jak przed batalią ze Stolaro Resovia Rzeszów – o prestiżu, ale i to tak naprawdę jest bez znaczenia. Można w cuglach wygrać tę grupę – jedną z czterech w II lidze – z 30 wygranymi meczami, a odpaść w I rundzie wielostopniowego play-off, a wówczas cały czar pryska, a prestiż można sobie włożyć w cztery litery.

Katowiczanie zaczęli ustalać warunki gry od samego początku spotkania. Pokazali, że są zespołem lepiej zbilansowanym, choć w ich przekonywującym triumfie tak poważnie  partycypowało ledwie sześciu graczy.  Do 17. min Niedźwiadki jeszcze się trzymały, nie poddając się presji i pozytywnej agresji Ślązaków. Było 32:29. Od tego momentu jednak nie dało się już dalej ukrywać słabiuteńkiej skuteczności (po I połowie ledwie 34 procent – 14/36 przy 50-procentowej gospodarzy) i zbyt wielu prostych strat (po I połowie – 12). Run lidera 12:2 dał na 41 s przed finałem I połowy już zdecydowaną przewagę – 44:31. Po czwartej „trójce” w meczu będącego zupełnie poza zasięgiem przemyślan Ł. Lewińskiego. Wynik ustalił weteran Marcin Salamonik, który dzielił i rządził pod deskami.

Wydawało się, że w II połowie przemyślanie będą w stanie odwrócić losy meczu. Że będą w stanie pokazać coś więcej, coś ekstra niż poprawność. Niestety. Katowiczanie mieli mecz pod pełną kontrolą. Mimo że sami zaczęli popełniać głupie błędy. Rywal miał za mało argumentów, aby z tego skorzystać. III kwarta była na remis, a to było wodą na młyn dla akademików, prowadzonych przez Łukasza Szczypkę, byłego koszykarza nieistniejącej już Polonii Przemyśl. 14-punktowa przewaga przez decydującą ćwiartką była zbyt duża dla Niedźwiadków. Tym bardziej, że kontrolę spotkania katowiczanie mieli i od początku IV kwarty. Do tego stopnia, że w 33. min wysforowali się na 78:59. I prawdę powiedziawszy właśnie taka przewaga była najlepszym odzwierciedleniem parkietowych wydarzeń. Znakomity zryw przemyślan trwał ledwie dwie minuty. Na takiego rywala to zbyt mało. Na 5 minut przed finałem zniwelowali straty do 8 punktów – 79:71. Podobnie jak w meczu z krakowianami, nie poszli za ciosem, nie byli w stanie utrzymać podobnej intensywności. Sprawę w 37. min swoją szóstą „trójką” w meczu załatwił Ł. Lewiński. Było wówczas 84:71.

 

Reklama
 

AZS AWF Mickiewicz Katowice – Niedźwiadki Chemart Przemyśl 86:73 (25:19, 21:15, 23:21, 17:18)
Punkty: Ł. Lewiński 22 (6x3), M. Salamonik 22 (4x3), P. Karpacz 14, J. Stróżczyk 12, S. Wojciechowski 8, M. Chudzik 6 (2x3), Ł. Kłaczek 2, S. Tobiasz 0 (AZS AWF); Ł. Uberna 20 (1x3), K. Majka 12 (3x3), R. Serwański 10 (2x3), K. Strzępek 10, B. Bal 5, M. Puchalski 5, R. Kulikowski 4, J. Kucharski 3 (2x3), W. Majka 2, R. Skubiński 2 (N).
Sędziowali: Michał Pietrakiewicz i Szymon Giza (obaj z Łodzi). Widzów: 300.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości