Reklama

Scytowie wygrali z mundialem. Czy w Chotyńcu możemy się spodziewać kolejnych sensacji archeologicznych?

24/06/2018 18:00

Sala Kamienicy Orsettich wypełniona była w ubiegły czwartek, 14 bm., po brzegi. Frekwencja dopisała, mimo że w tym samym czasie startowały piłkarskie mistrzostwa świata. Zebrani nie mogli jednak żałować, bo oprócz pasjonującej opowieści o Scytach na Podkarpaciu, jako pierwsi w Polsce mogli zobaczyć unikatową amforę znalezioną w Chotyńcu.

Spotkanie z prof. Sylwestrem Czopkiem stanowiło niewątpliwą gratkę dla miłośników historii. Opowieść o Scytach, przebiegu prac archeologicznych w Chotyńcu oraz planach na przyszłość była naprawdę interesująca.[paywall]

Wyjątkowe miejsce

Wykład prof. Czopka znacząco poszerzył wiedzę słuchaczy o zeszłorocznej sensacji archeologicznej, jaką było potwierdzenie bytowania Scytów w grodzisku w Chotyńcu. Jak się okazuje, miejsce archeologom było dobrze znane, a jego zarys przedstawiały nawet XIX-wieczne mapy. Wcześniej sądzono jednak, że może to być obiekt wczesnośredniowieczny. Nikt się nie spodziewał, że może być o wiele starszy i okazać się najdalej wysuniętą na zachód siedzibą tego indoirańskiego ludu. O przynależności grodziska do tego kręgu kulturowego świadczą znajdowane tu licznie fragmenty ceramiki oraz charakterystyczne przedmioty z brązu, szpile i ozdoby. W trakcie wykopalisk natrafiono także na tzw. zolnik. To miejsce dużego nagromadzenia popiołów i zwierzęcych kości. Archeolodzy podejrzewają, że Scytowie gromadzili się w nim, by odbyć jakiś rytuał religijny lub realizować jakieś inne założenie społeczno-polityczne.

Reklama

Przebadali jedną ćwiartkę

Co ciekawe, podczas żmudnych prac wykopaliskowych przebadano zaledwie skrawek terenu. Cała osada – okolona jeszcze niezbadanymi fragmentami wału – to około 40 hektarów. Naukowcy w zeszłym sezonie skupili się na 40 arach, z których przekopali zaledwie 10. Efektownych znalezisk jednak sporo. Oprócz wspomnianej ceramiki i przedmiotów metalowych na stanowisku znaleziono amforę do przechowywania wina. – Jest to jedyne takie naczynie w Polsce, a być może jedyne w całej Unii Europejskiej – mówił prof. Czopek. Oczywiście nie miał na myśli samej amfory, bo takowe w strefie oddziaływania kultury greckiej nie są rzadkością, chodziło raczej o fakt, że naczynie zostało powiązane jednoznacznie ze Scytami. Mieszkańcy Jarosałwia zrekonstruowaną amforę mogli podziwiać jako pierwsi. Choć archeolodzy mieli inne propozycje, zdecydowali, że powinna być pokazana najpierw w miejscu jej odnalezienia.

Nowe wykopaliska już w sierpniu

Jak informował prof. Czopek, w niedużej odległości od grodziska w Chotyńcu znaleziono wiele przedmiotów pochodzenia scytyjskiego. – Do tej pory interpretowano je jako wyroby importowane lub zdobyte w walce. Teraz takie hipotezy trzeba będzie zweryfikować – mówił archeolog. Zapowiedział jednocześnie, że prace wykopaliskowe na stanowisku w Chotyńcu będą kontynuowane. Już w sierpniu wystartuje kolejny sezon wykopalisk, a pozyskany grant  gwarantuje, że prace będą kontynuowane przez 3 kolejne lata. – Już teraz znaleźliśmy fragmenty kolejnej amfory. Biorąc pod uwagę, że przeszukaliśmy zaledwie 25 procent terenu, należy się spodziewać, że w ziemi może być jeszcze 3, a nawet 5 podobnych naczyń – dywagował naukowiec.

Reklama

Miejsca, które pobudzają fantazje

Jednak zaplanowane 3 sezony wykopalisk to wciąż kropla w morzu potrzeb. Na razie naukowcy nie znaleźli jeszcze śladów jakiegokolwiek budownictwa w obrębie wałów, stąd nie mogą powiedzieć nic pewnego o funkcji grodziska. Nasyp, a w zasadzie jego resztki, też są ciekawe i wymagają zbadania. Naukowców nęci też obiekt oddalony od chotynieckich pozostałości o mniej więcej 2 kilometry. Jest to wyniesienie terenu, najprawdopodobniej wykonane ręką człowieka. Do tej pory podejrzewano, że to ślad średniowiecznego osadnictwa albo nasyp nieistniejącej już w tym miejscu cerkwi. Prof. Czopek powątpiewa jednak w słuszność tych hipotez. Sugeruje, że może to być scytyjski kurhan. – Kto wie, może ktoś znajdzie tam kiedyś szczątki mężczyzny, kobiety, jego skarby i pochówki niewolników – rozmarza się naukowiec.

A może utworzyć skansen?

Jest to jednak melodia dalekiej przyszłości. Sprawą bardziej pilącą jest kwestia zabezpieczenia znaleziska. Grodzisko w Chotyńcu od lat jest przeorywane, a teren cały czas wykorzystywany jako grunty rolne. Tę kwestię trzeba rozwiązać – apelował prof. Czopek. Przedstawił też wizję stworzenia w Chotyńcu  jakiegoś miejsca pamięci. Dla atrakcyjności turystycznej regionu najlepiej byłoby, żeby w powstał tu rodzaj skansenu albo park tematyczny. Obecny na sali Bogdan Szylar, wójt gminy Radymno, do tych propozycji się nie odniósł.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama