– Od lat mam działkę na Podwiniu, przy ulicy Przemyskiej i ze zgrozą obserwuję, jak na naszym terenie rozrastają się dwa dzikie wysypiska śmieci. Oba tuż nad potoczkiem – opowiada oburzona właścicielka jednego z ogródków.
– Pół biedy, jeżeli ludzie wyrzucaliby tam liście, badyle i gałęzie, których nie mogą spalić na swoich działkach. To po pewnym czasie rozłożyłoby się, nie szkodząc środowisku, ale na te wysypiska trafiają plastiki, szkło, puszki z resztkami farby, przeterminowane środki ochrony roślin czy rozbite sedesy i umywalki[paywall] – dodaje kobieta. Potwierdza to inny działkowicz. – Podejrzewam, że ludzie przywożą tu domowe śmieci, żeby zaoszczędzić na opłatach za wywóz – mówi.
Działki w większości usytuowane są po prawej stronie gruntowej drogi. Po lewej jest wąwóz, na którego dnie płynie strumyk. To właśnie na zboczu wąwozu znajdują się dwa wysypiska, z którego jedno dochodzi do infrastruktury dawnego, awaryjnego ujęcia wody dla miasta. Nawet nie potrzeba grzebać w hałdzie śmieci, żeby potwierdzić to, co mówiła działkowiczka. Tak na oko w obu miejscach zalega kilka wywrotek śmieci. Jeszcze rok, dwa i wysypiska dotrą do strumyka.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
i co na to prezydent i SM , tzw ochrona tzw środowiska itd
Co za tumany jebane !!! Gdzie jest straż miejska ?!? Dlaczego się tym nie zajmą ?!?