Prezydent Przemyśla Robert Choma wystosował do władz Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej pismo, informujące o planach kontroli prawidłowości segregacji odpadów komunalnych. Sprawa dotyczyła osiedli należących do PSM-u. Nieprawidłowości mogły skutkować wzrostem opłat. Na szczęście, kontrolerzy nie dopatrzyli się wyjątkowych uchybień.
W dokumencie widnieje zdanie, że jeśli „kontrola wystawionych odpadów wykaże fakt stosowania niepełnej segregacji lub niesegregowania odpadów, zostanie wszczęte postępowanie w celu wydania decyzji zwiększającej opłatę z obecnie obowiązującej w PSM 9 zł do 15 zł od osoby miesięcznie dla poszczególnych budynków wielolokalowych”[paywall].
Prezes spółdzielni Zbigniew Kurosz przypomniał więc o prawidłowej segregacji odpadów komunalnych. – Na naszych osiedlach segregację śmieci prowadziliśmy od lat, zanim weszła w życie ustawa. Mieliśmy odpowiednie pojemniki. Wydaje mi się jednak, że ta ustawa się nie sprawdza, bo śmieci przybywa, ale w... lasach. Nie może być inaczej, skoro co rusz wprowadzane są różne obostrzenia. Jak choćby w przypadku lodówki, którą ktoś chce oddać do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Okazuje się, że jeśli sprzęt nie ma agregatu, nie przyjmą go. Za moment dojdzie do tego, że tak samo będzie, jeśli zabraknie jakiejś uszczelki. Więc co robią ludzie? Wywożą to byle gdzie i tam zostawiają – tłumaczy Z. Kurosz. – Sprawdzenie, czy lokatorzy poprawnie prowadzą segregację śmieci, jest praktycznie niemożliwe. Wypadałoby chyba zatrudnić dozorcę i postawić go przy pojemnikach. Po odbiór plastików, szkła czy papieru przyjeżdżają teraz raz w tygodniu. Wcześniej, kiedy kubły były pełne, wystarczał jeden telefon. Zdarza się, że czasami ktoś się pomyli i nie wrzuci odpadów gdzie trzeba. Zresztą, zauważmy, jak z poszczególnych pojemników są one odbierane. Są wrzucane do jednego samochodu. Uważam, że takie straszenie to szukanie pieniędzy na siłę – dodał.
Kontrole – zgodnie z zapowiedziami – przeprowadzili przedstawiciele Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Przemyślu oraz miejskiej spółki odbierającej odpady, czyli PGK. Kontrolowano pojemniki typu igloo na osiedlach przy ulicach: Grunwaldzkiej, Wybrzeże Jana Pawła II, Malawskiego, Glazera, Stanisława Augusta i osiedlu Kmiecie.
– Sprawdzono przede wszystkim, jak prowadzona jest segregacja odpadów na poszczególne frakcje, czy są gromadzone w odpowiednich pojemnikach na: metale i tworzywa sztuczne – kolor żółty, szkło – kolor zielony, papier – kolor niebieski. Kontrolerzy nie stwierdzili nieprawidłowości, a mieszkańcy deklarujący selektywne zbieranie odpadów zbierają je poprawie i zgodnie z poszczególnymi frakcjami. Sporadycznie się zdarza wrzucanie opakowań wielomateriałowych do pojemników z „papierem”. Niejako przy okazji w trakcie kontroli sprawdzany był stan czystości terenu wokół samych pojemników – wyjaśnił rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.
Jak zapewnił, to nie pierwsza i nie ostatnia kontrola tego typu. Konieczność ich przeprowadzania wynika zarówno z ustawy, jak i z regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Stałe kontrole prowadzi także sama firma odbierająca odpady i w przypadku nieprawidłowości zgłasza je do Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Przemyślu.
– Przypominamy, że osoby, które decydują się na segregowanie odpadów, płacą mniej za ich odbiór, bo 9 złotych miesięcznie, zamiast 15. To finansowa zachęta do selektywnej zbiórki. Jednak nagminne uchylanie się od segregacji odpadów, pomimo wcześniejszej deklaracji, musiałoby skutkować wydaniem decyzji o podniesieniu opłaty z 9 na 15 złotych. Na razie nie ma takiej potrzeby, bo mieszkańcy szybko przyzwyczaili się do nowego rozwiązania i rozumieją cel, w jakim zostało ono wprowadzone – podsumował W. Wołczyk.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Niech Pan Choma się zajmie prywatnymi Kamienicami oraz prywatnymi domami jednorodzinnymi! PSM to jest pikuś, przy tym co się dzieje przy posesjach prywatnych, oraz proponuję przyjrzeć się, co się dzieje pod osłona nocy w śmietnikach PSM. Jak to pięknie mieszkańcy jeżdżą i walą co się da do śmietników.
Szukanie dodatkowych pieniedzy-wstyd!!Ja segreguje,a jak mam udowodnić skoro mieszkam w bloku?to nie fair
fakt to jawne szukanie pieniędzy a raczej ich wymuszenie przez władze miasta. Kasa miejska pusta a w stok trzeba wpakować 1,5 mln/zł
Os. Kmiecie, pojemniki stoją na trawniku. Dostępne dla każdego. Co jakiś czas przyjeżdżają obcy z innych okolic i wyzwalają co popadnie. Śmietnik nie jest zamykany. A nawet jeśli, to w innej części osiedla do tych już zamykanych mają po znajomości klucze dorobione.
A może by tak Miasto zaczeło skupować szkło,plastik,papier??? nie było by zadnych problemów z ich porzucaniem.Nastapiła by czystka tak jak ze złomem.Czy ktoś ostatnio widział kawałek zelaza na ulicy????
Niech Pan Choma się zajmie prywatnymi Kamienicami oraz prywatnymi domami jednorodzinnymi! PSM to jest pikuś, przy tym co się dzieje przy posesjach prywatnych, oraz proponuję przyjrzeć się, co się dzieje pod osłona nocy w śmietnikach PSM. Jak to pięknie mieszkańcy jeżdżą i walą co się da do śmietników.
Szukanie dodatkowych pieniedzy-wstyd!!Ja segreguje,a jak mam udowodnić skoro mieszkam w bloku?to nie fair
fakt to jawne szukanie pieniędzy a raczej ich wymuszenie przez władze miasta. Kasa miejska pusta a w stok trzeba wpakować 1,5 mln/zł