– Do usunięcia kleszcza nie potrzeba specjalistycznej wiedzy. W aptekach jest dostępnych kilka narzędzi, które umożliwiają wykonanie tej czynności samodzielnie – mówi chirurg Piotr Marciniak. Ważne, aby zrobić to możliwie jak najszybciej od momentu wbicia się niechcianego gościa w skórę.
Należy pamiętać o tym, że kleszcze – wbrew powszechnym opiniom – nie skaczą na ludzi z drzew. Żyją w trawie, niskich krzakach i na leszczynie. Można je więc spotkać nie tylko w lesie, ale na łące lub w miejskim parku. Dlatego idąc w takie tereny, lepiej założyć spodnie z długimi nogawkami zamiast spodenek oraz bluzę z długim rękawem. Warto też pamiętać o nakryciu głowy.
– Gdy już wrócimy, należy wziąć prysznic i dokładnie obejrzeć całe ciało. Szczególnie miejsca, w których najczęściej lokalizuje się kleszcz: okolice za uszami, kark i ramiona, pachy, pępek, pachwiny i okolice pod kolanami – radzi lek. med. Piotr Marciniak[paywall], kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala im. św. Ojca Pio w Przemyślu.
Jeśli już kleszcza znajdziemy, należy go jak najszybciej usunąć. Czy możemy to zrobić sami? P. Marciniak zapewnia, że tak. Pomocne w tym będą narzędzia, które już za kilka lub kilkanaście złotych można kupić w aptece. Są wielokrotnego użytku, więc po zdezynfekowaniu mogą nam służyć przez długi czas.
– Najbardziej polecam kleszczołapki, które posiadają wąską szczelinę, którą wkładamy pomiędzy skórę a kleszcza. Następnie ruchem rotacyjnym lub prostym pociągnięciem usuwamy owada. Są to urządzenia najłatwiejsze w użyciu – poleca Piotr Marciniak.
– Absolutnie nie wolno smarować kleszcza tłuszczem, ponieważ uniemożliwia to kleszczowi oddychanie i prowokuje wymioty, co z kolei może się przyczynić do zakażenia – przestrzega lekarz.
Może być tak, że usuwając kleszcza, pozostawimy jego głowę. – Zdarza się to nawet wykwalifikowanemu personelowi. Można go wtedy usunąć jałową igłą lub skalpelem. Warto pamiętać, że większość badań wskazuje, że pozostawienie aparatu gębowego kleszcza nie przyczynia się w istotny sposób do zakażeń chorobami odkleszczowymi – mówi P. Marciniak.
Poza chorobami odkleszczowymi kleszcz może powodować miejscowy odczyn zapalny, np. zaczerwienienie skóry, wywołane przez bakterie, których jest nosicielem.
Nie jest to nic szczególnie groźnego dla zdrowia – wystarczy takie miejsce zdezynfekować środkiem odkażającym i ewentualnie założyć opatrunek.
Są różne opinie na temat sposobów usuwania kleszcza – czy wykręcać go, czy usunąć ruchem prostym. – Nie ma to większego znaczenia – mówi lekarz.
– Jeżeli pacjent uważa, że sam sobie nie poradzi z usunięciem kleszcza, może się z tym zgłosić do lekarza rodzinnego. Natomiast zgłaszając się na SOR, trzeba się liczyć z długim czasem oczekiwania, ponieważ nie jest to stan bezpośredniego zagrożenia zdrowia i życia, dlatego większość pacjentów będzie miała pierwszeństwo – tłumaczy Piotr Marciniak.
Kleszcze mogą przenosić groźne choroby, z których najbardziej powszechnymi są: borelioza oraz kleszczowe zapalenie mózgu.
Bakterie wywołujące boreliozę znajdują się w przewodzie pokarmowym kleszcza i aby się dostały do krwiobiegu człowieka, potrzeba kilkudziesięciu godzin. Ryzyko jest największe, jeśli kleszcz pozostaje w organizmie powyżej 36 godzin. Jeśli więc zostanie usunięty wcześniej, nie ma wskazań do profilaktycznego podawania antybiotyku.
Borelioza nie jest łatwa do wykrycia. W ok. 40 – 50 procent przypadków pojawia się rumień wędrujący. Swoją nazwę bierze on z tego, że wokół zaczerwienienia w miejscu, gdzie wbił się kleszcz, pojawia się również czerwony okrąg. Ponadto towarzyszą jej objawy grypopodobne. W razie takich okoliczności najlepiej udać się do lekarza chorób zakaźnych.
Jeśli uda się rozpoznać chorobę we wczesnym etapie, leczenie trwa od 2 tygodni do 2 miesięcy. Jeżeli przechodzi w stadium przewlekłe, jest trudna w leczeniu i może pozostawiać trwałe skutki na zdrowiu.
Wirus kleszczowego zapalenia mózgu znajduje się w gruczołach ślinowych kleszcza. Do zakażenia dochodzi od kilku minut do kilku godzin od wbicia się pajęczaka, dlatego nawet szybkie jego usunięcie nie chroni przed zakażeniem.
Objawy zapalenia pojawiają się po ok. 7 – 14 dniach od zakażenia. – Są mało charakterystyczne: występuje zmęczenie, ogólne rozbicie, gorączka, nudności, wymioty, bóle głowy. Przypominają one grypę i najbardziej prawdopodobne, że początkowo tak zostaną zdiagnozowane – mówi P. Marciniak.
Co ciekawe, chorobę lepiej znoszą dzieci, u których przebiega ona łagodnie, a często niezauważalnie. U dorosłych natomiast może przybrać ciężką formę, u 10 procent pacjentów pozostawia trwałe ślady neurologiczne, a do 2 procent przypadków kończy się śmiercią.
P. Marciniak uspakaja, dodając, że ryzyko zachorowania na którąkolwiek z wymienionych chorób jest stosunkowo niskie. – Kleszczowe zapalenie mózgu występuje u jednej na kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy osób z kleszczem. Borelioza zdarza się trochę częściej, ale w 90 procentach przypadków jest całkowicie wyleczalna – zaznacza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze