Na „zapleczu” ulicy Sucharskiego w Przemyślu powstaje osiedle domków jednorodzinnych. Mieszkańcy kilku posesji tam ulokowanych skarżą się na pogarszający się stan nawierzchni i pojawiające się rysy pęknięć na ich budynkach. Pocieszająca jest postawa inwestora, który zadeklarował pomoc w tych niedogodnościach. Pod warunkiem, że przystanie na to Zarząd Dróg Miejskich w Przemyślu.
Tych kilka posesji znajduje się przy drodze wewnętrznej, tzw. sięgaczu ulicy Sucharskiego. Na jego końcu trwają zaawansowane prace ziemne przy budowie osiedla domków jednorodzinnych.
Sięgaczem jeszcze nie jeździły ciężkie samochody z betonem czy innymi materiałami budowlanymi, potrzebnymi do postawienia domków, a już pojawiły się problemy z nawierzchnią liczącą ok. 100 m.
– Uszczegóławiając, problemy z tą nawierzchnią trwają już od co najmniej dziesięciu lat. Piszemy pisma do miasta, ale na razie bez efektu. Nawierzchnia zbudowana jest z[paywall] płyt betonowych, które – jak wiadomo – po latach siadają, kruszą się. Do momentu, kiedy nie rozpoczęły się przygotowania do budowy osiedla tych domków, postępowało to dłużej. Teraz, kiedy jeżdżą tędy na przykład koparki, dewastacja jest znacznie większa. Strach pomyśleć, co będzie, kiedy wjadą tutaj na przykład betoniarki – powiedział przewodniczący Zarządu Osiedla nr 13 „Przemysława” Henryk Hawryś.
– Wiemy, że inwestor ma zgodę na budowę siedmiu domków jednorodzinnych. Mieszkańcy nie są absolutnie przeciwni budowie. Ale wszystko powinno być robione w normalnych warunkach. Nie ich kosztem. Tymczasem na razie tak to wygląda. Skoro ktoś w mieście wydał pozwolenie na budowę, a nie zapoznał się choćby z faktem, że ta droga jest jedyną dojazdową do budowy, to coś jest nie chyba tak. Nie wywnioskował, że przejazd tędy ciężkiego sprzętu zdewastuje te betonowe płyty doszczętnie. Miasto zawsze ma swoje wytłumaczenie, zawsze odbije piłeczkę, a cierpią na tym zwykli ludzie – dodał.
Jego słowa potwierdzają mieszkańcy posesji sięgacza ul. Sucharskiego od nr 22 do nr 26. To im najbardziej doskwiera ta sytuacja.
– Kiedy remontowali tę ulicę, naszą drogę wewnętrzną zrobiono w połowie. Na części jest nowa nawierzchnia, część pozostała z tymi wstrętnymi betonowymi płytami. Ileż razy się napraszaliśmy, aby zrobić to tak jak należy. Bez skutku. Odpowiedzieli nam w mieście, że pieniądze przeznaczone na tę inwestycję zostały już wykorzystane – powiedziała pani Urszula Kraśnicka-Bal.
– Napisaliśmy pismo do pana prezydenta i pana przewodniczącego rady miejskiej. Od pana prezydenta dostaliśmy odpowiedź, od pana przewodniczącego ani słowa. Tak nasi radni traktują mieszkańców – stwierdził pan Jan Koterbicki.
Zastępca prezydenta miasta Bogusław Świeży potwierdził w piśmie skierowanym do mieszkańców, lokalne uszkodzenia nawierzchni z płyt betonowych, jednakże – jak napisał – nie stwarza to zagrożenia dla bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego.
Dodał – jak w takich sytuacjach standardowo odpowiada magistrat – że kompleksowa przebudowa tej ulicy nie może być rozpoczęta ze względu na brak kasy. Ani w tym roku, ani w kolejnych. Jeśli się pojawią, to chętnie...
– Kiedy są obfite opady deszczu, woda spływa jedną stroną, bo płyty z prawej strony siadły. W mieście mówili, że to przez przebudowę kanalizacji przez PWiK. Wygląda to tragicznie, a kiedy zacznie jeździć ciężki sprzęt, nie wyobrażamy sobie tego. Woda stoi. Na domach pojawiły się już pęknięcia – wyjaśnił, pokazując zdjęcia pan Bartłomiej Galanty.
– Co można zrobić? Teraz pozostaje ratować ten fragment usunięciem betonowych płyt, dobrym utwardzeniem gruntu i wylaniem tymczasowej warstwy betonu. Inaczej będziemy mieli bardzo poważny problem. Współczuję mieszkańcom – stwierdził H. Hawryś.
Podczas spotkania z mieszkańcami pojawił się także główny inwestor. Stanął z nimi twarzą w twarz i jest to niezwykle cenne. Nie chował się, nie kluczył, nie lekceważył, a w szerszym gronie, spokojnie potrafił wyjaśnić wątpliwość za wątpliwością.
– Niebawem wzmocnimy pobliską skarpę, gdzie rzeczywiście ziemia zjechała. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, że domy pękają po przejechaniu tędy koparki czy walca. Jestem świadomy, że ten fragment drogi, jak będzie jeździć ciężki sprzęt, ucierpi. Moim zdaniem, fakt, że z jednej strony płyty siadły, to efekt budowanej jakiś czas temu kanalizacji – powiedział Adam Zagalak.
– Były tutaj już trzy kontrole pracowników ZDM-u. Zawsze się stawiałem. Zaproponowali, abym wymienił te płyty. Tyle, że ich obecny stan nie jest spowodowany przez moją firmę. Kolejna kwestia: stojąca woda opadowa. Przecież nie ja powinienem zająć się jej odprowadzeniem wody z drogi miejskiej... Tutaj nie ma ani jednej studzienki ściekowej – dodał A. Zagalak.
Inwestor zadeklarował, że wspólnie z przemyskim ZDM (ale musi dojść do podpisania odpowiedniego dokumentu) jest w stanie poprawić nawierzchnię sięgacza ul. Sucharskiego na czas budowy. Na pewno jednak nie samodzielnie, bo to zbyt duży koszt jak na początek takiej inwestycji.
Po powstaniu osiedla domków jednorodzinnych natomiast A. Zagalak zgodziłby się na partycypację w kosztach kompleksowego remontu tego fragmentu...
– Droga jest typową drogą technologiczną, budowlaną, zrobioną z płyt betonowych. Jest drogą wewnętrzną, więc nie można tam na przykład wprowadzić ograniczenia tonażu. Byliśmy tam nie raz, nie dwa – powiedział dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Przemyślu Jacek Cielecki.
– Jeśli inwestor zadeklarował chęć współpracy, że chce cokolwiek tam poprawić dla komfortu mieszkańców, jesteśmy za! Siadamy do stołu, spisujemy odpowiedni protokół czy notatkę i dochodzimy do konsensusu. Zapraszam! – podsumował.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze