Plany były bardzo ambitne, pomysł jak najbardziej do zrealizowania, ale mijają miesiące, a do otwarcia „Spichlerza”, sklepu socjalnego katowickiej fundacji „Wolne Miejsce”, wciąż nie doszło. Inicjator, przemyski radny Bartłomiej Barczak (Regia Civitas) nie załamuje jednak rąk i zapewnia, że prędzej czy później zacznie on funkcjonować.
W połowie kwietnia br. informowaliśmy, że „Spichlerz” może wystartować już na przełomie kwietnia i maja br. Jego siedzibą miał być (i nadal ma) przestronny lokal przy ulicy Sportowej 12 w Przemyślu, vis-à-vis popularnego bazaru.
– Centrum miasta, tuż obok jest przystanek MZK. Jako radni będziemy chcieli przygotować projekt uchwały na jedną z sesji rady miejskiej o bezpłatnym przekazaniu tego lokalu katowickiej fundacji – powiedział nam wówczas radny B. Barczak.
W połowie kwietnia br. w Przemyślu gościli nawet przedstawiciele tejże fundacji, aby[paywall] obejrzeć lokal.
Sklep wzorowany ma być na pierwszym tego typu w Polsce, który pod nazwą „Spichlerz” funkcjonuje w Katowicach. To pierwsza ogólnopolska sieć sklepów socjalnych, stworzona przez Fundację „Wolne Miejsce”.
Pierwszy, pilotażowy sklep został otwarty przy współpracy z miastem Katowice na początku grudnia 2020 r. Oferta sklepu kierowana jest przede wszystkim do osób, które znalazły się w trudnej sytuacji materialnej, są zagrożone samotnością oraz wykluczeniem społecznym.
Projekt powstał jako naturalna kontynuacja działań wspomnianej fundacji, która od lat otacza opieką i służy pomocą, organizując jedne z największych wigilii bożonarodzeniowych i śniadań wielkanocnych w Polsce. Model sklepów socjalnych został przeniesiony z austriackich rozwiązań, stosowanych przez pomoc społeczną w Wiedniu, a także w krajach zachodnich.
Fundacja do prowadzenia sklepu w Katowicach otrzymała za darmo lokal. Aby taki sklep powstał w Przemyślu, musiała się zwrócić z wnioskiem do władz miasta. I to zrobiła. Prezydent Wojciech Bakun był przychylny pomysłowi. Zlecił przygotowanie zestawienia nieruchomości będących w zasobach miasta.
– Wskazanych zostało kilka miejsc. Wspólnie z panem prezydentem doszliśmy do wniosku, że najlepszym będzie lokal przy ulicy Sportowej. Tam, gdzie kiedyś była między innymi drukarnia i introligatornia – powiedział radny B. Barczak.
I na tym się skończyło.
Zapał władz miasta do stworzenia dla najbiedniejszych mieszkańców takiego sklepu ostygł. Radny B. Barczak jest nieco sfrustrowany, ale nie odpuszcza.
14 października br. odbył się konwent wójtów z terenu powiatu przemyskiego. Obecny na nim był także starosta przemyski Jan Pączek. Spotkanie zorganizowano po to, by wójtowie zadeklarowali pomoc w przystosowaniu lokalu na potrzeby sklepu socjalnego. Miasta nie stać bowiem na samodzielne zorganizowanie tego miejsca.
– Konwent był po to, aby mieszkańcy okolicznych gmin mogli także zaopatrywać się w tym sklepie. Miasto przekazało jedynie lokal, a władze ościennych gmin składają się na jego urządzenie. Tak to ma być teraz zrobione – powiedział B. Barczak.
– Prawda, że pierwotnie miało być inaczej, ale trudno. Była oczywiście mowa o tym, aby zachęcić wójtów okolicznych gmin do dołożenia się, ale nie wyremontowania pomieszczenia w całości. Sprawy na pewno nie odpuszczę. Jeśli finalnie wójtowie nie wyrażą na to zgody, zrobię wszystko, aby tę niewielką inwestycję umieścić w miejskim budżecie. To kwota około 70 tysięcy złotych. Tak oszacowali nasi goście z Katowic. Natomiast prezydent Bakun zlecił wycenę PGM-owi i okazało się, że koszt remontu to jakieś 170 tysięcy złotych. Coś tu jest nie tak. Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy sklep zacznie funkcjonować – podsumował radny B. Barczak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze