Nie chce zemsty. Nie ma zamiaru nikogo oskarżać czy nadawać sprawie sądowego biegu. Pragnie, aby w przemyskim szpitalu na Monte Cassino wreszcie zapanowała normalność. Śmierć przyszła po jej matkę po 10 godzinach walki o pomoc. – Gdyby ktoś opowiedział mi taką historię, pewnie bym nie uwierzyła. Wielokrotnie czytałam o takich zdarzeniach, teraz mnie to dotknęło. Byłam zszokowana, bo wraz z umierającą matką, umierała moja nadzieja – powiedziała przemyślanka Alicja Solarska.
Grek z wyspy Kos – ochrzczony mianem „ojca medycyny” – Hipokrates może przewracać się w grobie... Mimo, że jego słynna przysięga nijak się ma do Przyrzeczenia Lekarskiego, które składają absolwenci tego kierunku studiów, a będącego częścią Kodeksu Etyki Lekarskiej[paywall], które brzmi: „(...) Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: (...) służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek (...)” Przyrzekam to uroczyście!”
Wydarzenia, do jakich doszło w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu – zdaniem A. Solarskiej – każą się mocno zastanowić nad sensownością tych prawd... Czy oczywistych dla niektórych lekarzy? Znamy nazwiska tych, którzy – zdaniem A. Solarskiej – nie zrobili nic lub bardzo niewiele, aby nie doszło do najgorszego. Nie podamy ich... Mamy nadzieję, że przyjdzie chwila refleksji.
Pani Alicja opowiedziała nam historię 10-godzinnej walki o uratowanie życia jej 89-letniej matki.
Był 30 listopada ub.r. Pani Alicja wezwała pogotowie ratunkowe do swojej 89-letniej matki. Około g. 15 trafiła na Monte Cassino i została przyjęta na SOR. – Chciałam być przy niej, ale lekarz dyżurny polecił mi wyjść i czekać na korytarzu. Czekałam cierpliwie, słysząc tylko dochodzące z wnętrza boksu matki odgłosy. Nie bacząc na sprzeciw młodego lekarza, weszłam tam. Mama moja leżała na wąskim łóżku do przewożenia pacjentów, niemal „zakuta” w duszący ją jakiś plastikowy kołnierz, pod ostrym światłem jarzeniowej lampy, prosząca o zwilżenie wodą spierzchniętych ust. Gdy zaczęłam się dopytywać, dlaczego tak to wygląda, lekarz dyżurny łaskawie poinformował mnie, że czeka na opis tomografii komputerowej. Pobiegłam do rejestracji, błagając panią o przyśpieszenie dostarczenia opisu. Po kilku minutach ten został przekazany na SOR, ale lekarz dalej czekał i myślał. Wraz z upływającym czasem mama coraz bardziej słabła. Po mojej interwencji w końcu podjął decyzję – wysłał nas na konsultację kardiologiczną – rozpoczyna opowieść A. Solarska.
– Lekarz dyżurny na tym oddziale, po konsultacji, poinformował mnie, że musimy wracać na SOR, istnieje bowiem natychmiastowa konieczność przetoczenia krwi na... oddziale chorób wewnętrznych. Wróciliśmy na SOR, gdzie lekarz dyżurny dalej myślał. Zapytałam, na co czeka? Usłyszałam, że nie ma noszowego, aby przetransportować mamę na wskazany przez kardiologa oddział. Po kategorycznym żądaniu z mojej strony podjęcia jakichkolwiek działań, lekarz wreszcie wezwał noszowego i udaliśmy się w dalszą wędrówkę na siódme piętro windą. Była godzina 19. Właśnie kończył się dyżur owego noszowego i zmienił go na oddziale wewnętrznym inny pracownik – kontynuuje opowieść A. Solarska. – Lekarz dyżurny na tym oddziale, po krótkim wywiadzie z mamą i pobieżnym jej obejrzeniu, zwróciła uwagę na je rękę, zaopatrzoną w temblak. Owszem, mama miała temblak, bo w domu, po upadku, odczuwałą ból w części ramiennej. Pani doktor stwierdziła, że w takiej sytuacji to nie jej sprawa tylko chirurga i pobiegła gdzieś z dokumentacją, zostawiając nas samych sobie. Po kilku minutach wróciła z poleceniem, abyśmy wrócili na SOR. I dalej jechaliśmy windą i krętymi korytarzami na SOR. Z płaczem i żalem wykrzyczałam tam lekarzowi dyżurnemu, czy chce, żeby mama umarła. Wraz z towarzyszącą mi po dyżurze już pielęgniarką zażądałam sprowadzenia lekarza, zastępującego dyrektora szpitala – wyjaśniła.
Od przyjęcia matki pani Alicji minęły ponad cztery godziny. Była g. 19.30. – W tym momencie pojawił się człowiek przez duże „c”. Działania przez niego podjęte, oprócz natychmiastowych medycznych, spowodowały, że mama została wreszcie przyjęta na oddział chorób wewnętrznych. Była dokładnie godzina 20.15, gdy została położona na szpitalne łóżko i skrupulatnie zajęły się nią panie pielęgniarki. Od tego momentu była monitorowana. Czekałam na korytarzu... Była przytomna, ale tak wycieńczona pięciogodzinną „wędrówką”, że leżała już z zamkniętymi oczami. Siedziałam przy jej łóżku do godziny 22.30, ale musiałam pojechać do domu, bo w mieszkaniu pozostał mój 93-letni ojciec. Nie wiem, co działo się pomiędzy godziną 22.30 a 1.10. Z relacji lekarza z tego oddziału wynikało, że podjęto próbę reanimacji – zakończyła pani Alicja.
Matka Alicji Solarskiej zmarła na oddziale chorób wewnętrznych 1 grudnia 2018 roku, o godzinie 1.10.
Pani Alicja złożyła na ręce dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu oficjalną skargę. Dokładnie opisuje w nim wydarzenia z 30 listopada ub.r., podając nazwiska kolejnych lekarzy, którzy wykazywali się – jej zdaniem – opieszałością lub zupełną ignorancją. Poprosiliśmy o ustosunkowanie się władz szpitala na Monte Cassino do całej sytuacji.
Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko. Oto ono: „W sprawie skargi, która wpłynęła, dyrekcja szpitala powołała komisję do jej zbadania. Obecnie trudno odnieść się do całej sytuacji i dlatego będziemy czekać do wyjaśnienia jej przez komisję, która analizuje wszystkie dokumenty i fakty dotyczące tej skargi”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.a czy to ważne ? To Wy lekarze ratunek uzależniacie od wieku ?
Tak w przemyslim szpitalu sie leczy
w tym przemyślu same konowały pracują. Ostatnio tez był zgon, gość miał wyjść ze szpitala nazajutrz, czuł się świetnie i nie wyszedł. Prawdopodobnie podali złe leki i chłop się przekręcił. Mi po wypadku komunikacyjnym nie udzielili mi fachowej pomocy. 8 godzin czekałem i nawet prześwietlenia ręki mi nie zrobili która boli mnie do dziś (rok po zdarzeniu)
To lekarz takie pytanie zadaje on juz dzis tam nie powinien pracowac
I moja mama zmarła niedawno w tym szpitalu a raczej pasowałoby powiedzieć wykańczalni ludzi bo lekarze nie zrobili nic by uratować jej życie. Znieczuleni do zera. Swoją niewiedzę i lenistwo tłumaczą „procedurami” których trzeba się trzymać. Procedura ważniejsza niż życie człowieka. Cały ten szpital i pracujących w nim lekarzy powinni zakopać jak najgłębiej pod ziemie bo do niczego innego się to nie nadaje.
"Jak się nie będziecie uczyć to wylądujecie w Przemyślu na Monte Cassino" - tak mówił profesor Collegium Medicum w Krakowie do swoich studentów
Umieralnia... moja Mamę 59 lat tez usmiercili! Ciemniaki
W zeszłym roku córka miala operacje w Krakowie ,rozdzielenie palcoe i musialam co drugi dzien jezdzic do krakowa na zmianę opatrunku ,Pan Doktor ktory pytal skad jestesmy to stwierdzil ze lekarze w Przemyslu nie potrafili by zmienic nawet opatrunku i tylko zniszczyli by ich pracę
YOUTUBE.COM - HITLER I FUNDUSZ ZDROWIA
A już za niedługo może być i tak:YOUTUBE.COM - MONTY PYTHON - SZPITAL ŚW SADYSTY
Moja mama 55lat była chora na stawy kwalifikowala się na operację biodra termin za 2 lata gdy się doczekała okazało się że jest juz za późno bo leki już tak ją zniszczyły że mogła by nie wytrzymać operacji po jakimś czasie pojechała do szpitala bo strasznie bolała ja głowa położyli ja na sale w nocy upadła z łuzka i się poubijala za 2 dni w nocy dostała udaru po 2 tygodniach śmierć.
Jesli pan, pani nazywa siebie lekarzem to pytanie ile zmarla miala lat dyskfalifikuje pana z zawodu. OBOWIAZKIEM LEKARZA JEST RATOWANIE ZYCIA A DO WIEKU DOSTOSOWUJE SIE PRZEBIEG LECZENIA.takie pytanie mozna zadacwac w ywiadzie. Kiedys jeden z konowalow tegoz szpitala stwierdzil ze po zapasci i reanimacji w spiaczce moja mama w wieku 74lat nie ma szans i kazal oddac dp palium po wybudzaniu(po 4tygodniach) A zyla jeszcze 14lat w nie majlepszej kondycji ale chodzila i robila wszystko kolo siebie. Tylko ten cymbal nie mial ochoty jej leczyc.
Zamknąć ten burdel. Leczyć się u znachora
Bo to jest MONTE SKASINO czlowieka
W tym przemyslu to coraz gorzejnie dosc ze miasto emerytow to jeszcze takie klocki wstyd kto daje dyplom takim ... nie dziwota ze kazdy wyjezdza z tej dziury
Jak mialam wypadek samochodowy mialam zlamanie szczeki to mi zagipsowali cala glowe gdzie zpstalam przewieziona do rzeszowa i w prost smiali sie co w przemyslu odwalaja za szopke
Nadaje się do "uwagi" albo do "sprawy dla reportera"
Tez tam bylam w szpitalu jak moj rodzic tam byl leczony, to co tam zobaczylam to do dzisiaj nie moge uwierzyc. Sama pracuje w szpitalu na zachodzie I jedno co moge stwierdzic to ze u nas lepiej sie zwierzeta traktuje niz pacjentow w szpitalu w Przemyslu.
Oddział wewnętrzny -tragedia. Nad drzwiami winien być napis : wykańczalnia.Personel lekarski i pielęgniarski leniwy , a wszystko za przyzwoleniem ordynatora. 2 tygodnie miałam wątpliwą przyjemność bywać na oddziale 2 razy dziennie i obserwować - materiał na książkę .
potwierdzam,lekarze niedouczeni, pielegniarki leniwe pacjentow traktoja jak zlo konieczne
Mój tato miał 30lat jak lekarz po przyjechaniu do domu nie chciał go zabrać do szpitala. Tato mówił że go strasznie boli i się skręcał z bólu na łóżku, a "lekarz" do niego powiedział " że jakby Pan rodził wiedziałby Pan co to jest ból". Tato zmarł na sepse
Arogancki personel, ktory zachowuje się jak by pozjadał wszystkie zmysły, miałem zaszczyt być przy prześmieszne sytuacji ...Na SOR przychodzi meszczyzna, który nie widział na jedno oko (opiłek miał i wymagało to operacji oka, wydaje mi się jak najszybciej)powiedziano mu że musi zaczekać do kolejnego dnia ponieważ była godz 19, kiedy zaczął krzyczeć że go boli pow mu ze jeśli chce może jechać do Rzeszowa
A gdzie jest słynny Radny K ?zawsze miał tyle do powiedzenia
Ile pacjentów ma 1 pielęgniarka do opieki??
czy radny jest lekarzem?co ma tu polityka?przestań chlopie !!!!!!
Na Monte tak lecza jak niektórzy pisza te komentarze
Za pieniądze i ksiądz się modli .Starsi do dziś wieżą , ze jak dadzą to ich uzdrowią.Czas od uczyć dawania , mają pensje i to nie małą.Tak samo księża.Za pochówek skórę ściągną do ostatniego grosza.Że zostajesz w smutku i goły .
W 2019 postanowienie- ZAMKNAC MONTE CASSINO ! dla ludzi bedzie lzej
Ludzie róbcie coś z tym szpitalem!!! Zgłosić do Sprawa dla reportera lub UWAGA!!!Musimy to nagłośnić bo tak nie może być!!!!!!!!
Moja siostra wyszła w październiku pod koniec do dzisiaj lekarz nie dał wypisu że szpitala niby miał konsultowac ale przecież dokumenty maja u siebie na jakiejś podstawie wypis robi wstyd a ile biorą na ubezpieczenie zdrowotne i nic za to nie mamy co chwilę żądają podwyżki
Lekarze zapomnieli o swoim zawodzie liczy się tylko kasa zamiast stać na straży i walczyć o życie
Byłam na operacji kolana w Krakowie bo w Przemyślu spiepszyli robotę na własne uszy słyszałam ten cytat
nigdzie w Polsce nie zwracają uwagi na opisy rezonansu czy tomografu jak zobaczą że to z Przemyśla ,po prostu nie ma kto leczyć ,UMIERALNIA
Ja po wypadku komunikacyjnym nie pojechałam na pogotowie, bo bałam się właśnie całonocnego czekania na poczekalni, gdzie nazajutrz musiałabym i tak pójść do pracy (bo u mnie nikt nie patrzy przychylnie na ZLA tak jak w rządowych firmach ;) Gdy trafiłam na dzień następny do rodzinnego po jakieś leki, badania - to dostałam od rejestratorek - delikatnie mówiąc - upomnienie, że powinnam iść na pogotowie od razu po wypadku. Suma summarum dostałam skierowanie od lekarki rodzinnej do ortopedy na "pilne", żeby mi zrobić szybko RTG. Po skierowaniu do ortopedy na Mickiewicza usłyszałam od rejestratorki, że jeśli nie mam skierowania ze szpitala to moje "pilne" mogę sobie wsadzić i poczekać miesiąc czasu na wizytę. Po błądzeniu dostałam się gdzieś indziej. BTW: Też pracuje w służbie zdrowia i to jak niektórzy tworzą sobie swoje prawa to jest jakaś masakra. Pierwsze słyszę (a sama przyjmuje skierowania do lekarzy), że pacjenci ze szpitala są przyjmowani na pilne - już, a od rodzinnego - na za miesiąc). Paranoja jakaś. Dzwoniłam do NFZ-u w tej sprawie, bo może czegoś nie wiem, a co wiedzą inni. Bo człowiek przecież nieomylny nie jest. I zgodzili się ze mną, że to jakaś bzdura totalna i tak nie powinno być.I jak tu pójść po pomoc. Aż strach, że jak coś trzeba to człowiek się boi, albo nie chce, bo się nasłucha, naogląda i w gruncie rzeczy odpuszcza, albo się dołuje. Ci co potrzebują pogotowia nie chcą tam trafić, bo skoro Ci co tam trafiają wychodzą martwi, albo bez konkretnych badań, albo z błędnymi informacjami, a jeśli cokolwiek dostają to godziny się kończenia na poczekalni. I ja się pytam dlaczego, że niby jakieś podwyżki komukolwiek? Za co?
Mojemu Ojc i s t anie krytycznym zaźał i wali SORy pił i żylu na chirurgię na zardzewuałe , zepsute łóżko , wiązali go bandażam bo łóżko nie miało pqsów . Nikt mnie nie powiadomił jak umierał , , trafiłem przyoadkiem leżał sam na sali krztusił się swojà sliną , cały w odchodach , katały nadnim muchy , Odleżyny takie że palec wchodził. Dobiło go wietrzenie w Listopadzie wieczorami temp była blisko zetu a on zlanu potem leżał pod oknem .Na moje pytanie co z tatem panordynator rzucił a co nie widać i wyszedł z gabinetu.Jak zmarł lekarze uciekli z gabinetu a pielęgniarki zamknęły się na klucz .Stażysta dorwany prze zemnie na kotutarzu powiedział że miał tozległy wylew.Sekcja zw l ok na moje rzàdanie nie wykazała żadnego wylewu.Pozostawiono nas samych na korytarzu bez żadnych wyjaśnień.Ludzie przestaç yych cyrulokó trakyoeać jsk bogów zgłaszać każdy przyoadrk do prokutatuty.
ZaRadny bierze niemałe pieniądze za bycie specjalistą do spraw promocji i wizerunku szpitala.
Szpital – jedna z najważniejszych jednostek organizacyjnych w systemie opieki zdrowotnej. W szpitalu udziela się świadczeń zdrowotnych w warunkach zamkniętych. Najważniejszym zadaniem szpitali jest leczenie osób chorych. W szpitalu pacjent otrzymuje całodobową lub jednodniową profesjonalną opiekę lekarską oraz pielęgniarską. Patrząc pod względem szpitala w Przemyslu cała ta definicja opisuje go. Aż przykro mi stwierdzić to tylko spojrzenie z zewnątrz. Gdy wchodzisz do środka czekasz kilka godzin na przyjęcie i pomoc medyczna, a na poczekalni pusto. Gdy zawiadamiasz karetkę do schorowanej starszej osoby z cukrzycą i wieloma innymi chorobami, gdzie widzisz od kilku dni, że z nią się coś dzieje podejrzewasz, że to może być udar, bo parę lat temu było podobnie i pomoc medyczna mówi ci, że jej nic nie jest. Po długich namowach zabierają ja do szpitala i po konsultacjach 2 lekarzy z łaską przyjmują ja na oddział. Po czym tej samej nocy dostaje rozległy wylew nie ma z tą osobą kontaktu paraliż jednej ze stron ciała. Lekarze mówią rodzinie, że nie wiedzą, kiedy to się wydarzyło w jakim momencie .Teraz trzeba czekać albo wyjdzie ze szpitala bez uszczerbku na zdrowiu albo zgon czas pokaże. Opieka w szpitalu jest tak bezmyślna do tego stopnia, że podawali pacjentowi leżącemu bez kontaktu leki na stoliku pewnie, aby sam sb zdarzył lub kruszyli do całego talerza zupy, gdzie wiadomo, że nie wstanie, sam się nie pokarmi i nawet z pomocą rodziny całej porcji zupy nie zje. O wszystko trzeba było się prosić dobrze, że mieliśmy minimum wiedzy, dzięki której walczyliśmy o dobro osoby niestety nie było możliwości być 24 godziny w szpitalu i wszystkiego dopilnować.Teraz już wiemy mogliśmy od razu kierować się na Rzeszów może wtedy by ta osoba dostała w czas leki przeciw udarowe oraz miala profesjonalną pomoc medyczną i cieszyła się z nami z nowego roku. Pracownicy szpitala w Przemyslu zatwierdzali mas w pewności ze specjaliści z Rzeszowskiego szpitala nie zrobią nic innego niz oni tutaj . Lecz Polak mądry po szkodzie. Nie możemy pogodzić się z faktem, że człowiek o własnych nogach wchodzi w progi szpitala i umiera na oczach lekarzy i pielęgniarek w wieku 65 lat.
Ja mam chyba szczęście bo do tej pory mam same pozytywne wrażenia ze szpitalem na Monte. Rodziłam tam i było super, byłam niedawno z dzieckiem na sorze i również wszystko poszło bardzo sprawnie. Personel był bardzo miły i pomocny. Zwłaszcza panie pielęgniarki - do rany przyłóż. Lekarze to już niestety gorzej... Ale nie wszyscy.
A CZY TEN STAN RZECZY KTOŚ KONTROLUJE ..?? tam się ludzi leczy czy wykańcza ?
Oj ludziska nikt wam nie każe leczyć sie w tym.szpitalu macie wiele innych opcjii np rzeszow 40 min drogi ...
Normaby unaczej? Jak cię przywiozą nieprzytomnego to będziesz sxpitale wybierał.
Zgadzam sie z "Rodziną" bo neurologia jest w etanie opłakanym od dawna poniewaz nie ma szczęscia do prawdziwego Ordynatora.Na odziale dzieje sie co bac.Pielegniarki rzadza na odziale,a orynator jest bardzo rzadko dostepna poniewaz ma inne zajecia dodatkowe za ktorymi sie ugania bo za mało zarabia.M.in orzeka o niepełnosprawnosci co jak mi sie wydaje moze kwalifikowac kazdy inny lekarz bo polega to na ogladaniu dokumentacji.
Wszystkich ciężko pracujących lekarzy i pielęgniarki bardzo przepraszam za poniższe komentarze. Trzymajcie się kochani bo jesteście bardzo nam potrzebni.
Kierowca jak popełni błąd, to dostaje mandat, jak jest pijany traci prawo jazdy, jak spowoduje wypadek i ktoś zginie, to idzie siedzieć.A jakie konsekwencje ponosi lekarz za to że mu się nie chce ? i że ktoś zginie, bo mu się nie chce, albo nie umie uratować ?Jak nie umie, to niech robi to co umie, np łopata i kopać rowy !
wisielczy humor pana - doktora incognito..., który zadaje prowokacyjne pytanie...a ile mamusia miała lat ? ...wprost rozbraja...panie..." dochdorze litości"!!!
moze panie strajkowały w tym czasie ? i nie miały siły
kim jest radny k ? lekarzem ? prawnikiem ?
"śmierć jak kromka chleba"panie" dochtorze incognito"o z wisielczym humorkiem...
ginekologia ma super ordynatora choć jest ponurakiem . Oddział zarządzany super- dyscyplina
I co oni z tym zrobią ??? Wymienią cały personel, hehe ?Program wyemitują, oglądalność będzie i nic się nie zmieni....
To nie chodzi o wiek tylko życie człowieka!!!!! Mój ojciec jak umierał na raka to pewien lakarz z Przemyskiego szpitala wydarł 12000 zl w 2002 roku twierdzac ze go wyleczy.A kobieta wierzyła nadzieją i dawała!!!
No przecież podwyżki dostały te wredne wrzeszczące pielęgniarki jak i lekarze . Zawsze mówiłem ze do przemyskiego szpitala oświecenie nie dotarło . Wielokrotnie podczas strajku pielęgniarek opisywałem ze te panie jak i personel medyczny nie zasługują na żadne podwyżki ponieważ lekarze są to partacze a pielęgniarki bezduszne osoby. Została złamana zasada ze pierw wyniki i kompetencje zawodowe a później rozmowa o płacach. Ostatnio byłem w tym szpitalu u brata i powiem tak Panie pielęgniarki wypucowane tak ze aż błyszczą ich twarze na kolorowo od nadmiaru kosmetyków . Druga sprawą jest sprawa rąk , paznokcie u tych modelek długie jak u tygrysa i oczywiście wymalowane rażącym czerwonym kolorem . Zastanawia mnie utrzymanie higieny pod tymi paznokciami ponieważ lezą w tym szpitalu pacjenci z rożnymi schorzeniami. To po pierwsze a po drugie dostać się do lekarza i zapytać o stan zdrowia bliskiej ci osoby graniczy z cudem a jeżeli już uzyskasz to z niej nic nie wynika .
Moja mama miala 53 lata i tez cierpiala z bolu przez caly dzień oni nic nie zrobili a wiem ze mogli
Byle prowokator napisze durny komentarz, podpisze się "Lekarz" a tłuszcza łyka jak pelikan i rzuca jadem.
Bolało mnie oko,trafiłem na Oddział Okulistyczny.Siedziałem trzy godziny zanim ktoś łaskawie mnie zbadał.Przy mnie bez krempacji personel pielegniarek i pielegniarz jedli obiad dla pacjentów - lezac tam było tak codziennie -szok!!!!!
Moją mam też zabili w tym szpitalu. Zabrali z domu, prawdopodobnie z udarem i zawieźli na SOR. Leżała tam ponad tezy godziny pozostawiona samA sobie, nie dopuścili do niej taty. Jak sobie o niej przypomnieli to było już za późno. Wzięli na OIOM i dali leki rozluźniające żeby się nie męczyła - jak to stwierdziła pani doktor. Lekarka nie potrafiła wypisać karty zgonu, musiałam trzy razy wracać do niej i mówić co ma gdzie wpisać bo tumanica nie wiedziała.
W styczniu 2019 umarł w tym szpitalu mój tato. Lekarze stali nad nim i patrzyli jak umiera. Sprawa trafiła do prokuratury.
Moja córka dostała alergii. Jeszcze tego w tamtym czasie nie wiedzieliśmy. Pojechaliśmy z nią na dyżurkę. Kobieta która ją przebadała powiedziała że ma wirus bostoński i dała skierowanie na oddział zakaźny mówiąc że decyzja należy do nas czy z nią tam pojedziemy. Jakież było jej zdziwienie jak nas na drugi dzień zobaczyła na oddziale dziecięcym gdy lekarz mężowi mówił że to reakcja alergiczna. Przez ta niekopmetenta kobietę mogliśmy jeszcze bardziej dziecku zaszkodzić biorąc je na oddział zakaźny. Ten szpital to jedna wielka umieralnia, nikomu nie wolno tam ufać.
A ile mamusia miała lat?
a czy to ważne ? To Wy lekarze ratunek uzależniacie od wieku ?
Tak w przemyslim szpitalu sie leczy