Reklama

Śmierć w szpitalu. 10 godzin konania

Nie chce zemsty. Nie ma zamiaru nikogo oskarżać czy nadawać sprawie sądowego biegu. Pragnie, aby w przemyskim szpitalu na Monte Cassino wreszcie zapanowała normalność. Śmierć przyszła po jej matkę po 10 godzinach walki o pomoc. – Gdyby ktoś opowiedział mi taką historię, pewnie bym nie uwierzyła. Wielokrotnie czytałam o takich zdarzeniach, teraz mnie to dotknęło. Byłam zszokowana, bo wraz z umierającą matką, umierała moja nadzieja – powiedziała przemyślanka Alicja Solarska.

Grek z wyspy Kos – ochrzczony mianem „ojca medycyny” – Hipokrates może przewracać się w grobie... Mimo, że jego słynna przysięga nijak się ma do Przyrzeczenia Lekarskiego, które składają absolwenci tego kierunku studiów, a będącego częścią Kodeksu Etyki Lekarskiej[paywall], które brzmi: „(...) Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam: (...) służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu, według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując im należny szacunek (...)” Przyrzekam to uroczyście!”

Wydarzenia, do jakich doszło w Wojewódzkim Szpitalu im. św. o. Pio w Przemyślu – zdaniem A. Solarskiej – każą się mocno zastanowić nad sensownością tych prawd... Czy oczywistych dla niektórych lekarzy? Znamy nazwiska tych, którzy – zdaniem A. Solarskiej – nie zrobili nic lub bardzo niewiele, aby nie doszło do najgorszego. Nie podamy ich... Mamy nadzieję, że przyjdzie chwila refleksji.
Pani Alicja opowiedziała nam historię 10-godzinnej walki o uratowanie życia jej 89-letniej matki.

Reklama

Lekarz czekał i... myślał

Był 30 listopada ub.r. Pani Alicja wezwała pogotowie ratunkowe do swojej  89-letniej matki. Około g. 15 trafiła na Monte Cassino i została przyjęta na SOR. – Chciałam być przy niej, ale lekarz dyżurny polecił mi wyjść i czekać na korytarzu. Czekałam cierpliwie, słysząc tylko dochodzące z wnętrza boksu matki odgłosy. Nie bacząc na sprzeciw młodego lekarza, weszłam tam. Mama moja leżała na wąskim łóżku do przewożenia pacjentów, niemal „zakuta” w duszący ją jakiś plastikowy kołnierz, pod ostrym światłem jarzeniowej lampy, prosząca o zwilżenie wodą spierzchniętych ust. Gdy zaczęłam się dopytywać, dlaczego tak to wygląda, lekarz dyżurny łaskawie poinformował mnie, że czeka na opis tomografii komputerowej. Pobiegłam do rejestracji, błagając panią o przyśpieszenie dostarczenia opisu. Po kilku minutach ten został przekazany na SOR, ale lekarz dalej czekał i myślał. Wraz z upływającym czasem mama coraz bardziej słabła. Po mojej interwencji w końcu podjął decyzję – wysłał nas na konsultację kardiologiczną – rozpoczyna opowieść A. Solarska.

Wędrówki ciąg dalszy

– Lekarz dyżurny na tym oddziale, po konsultacji, poinformował mnie, że musimy wracać na SOR, istnieje bowiem natychmiastowa konieczność przetoczenia krwi na... oddziale chorób wewnętrznych. Wróciliśmy na SOR, gdzie lekarz dyżurny dalej myślał. Zapytałam, na co czeka? Usłyszałam, że nie ma noszowego, aby przetransportować mamę na wskazany przez kardiologa oddział. Po kategorycznym żądaniu z mojej strony podjęcia jakichkolwiek działań, lekarz wreszcie wezwał noszowego i udaliśmy się w dalszą wędrówkę na siódme piętro  windą. Była godzina 19. Właśnie kończył się dyżur owego noszowego i zmienił go na oddziale wewnętrznym inny pracownik – kontynuuje opowieść A. Solarska. – Lekarz dyżurny na tym oddziale, po krótkim wywiadzie z mamą i pobieżnym jej obejrzeniu, zwróciła uwagę na je rękę, zaopatrzoną w temblak. Owszem, mama miała temblak, bo w domu, po upadku, odczuwałą ból w części ramiennej. Pani doktor stwierdziła, że w takiej sytuacji to nie jej sprawa tylko chirurga i pobiegła gdzieś z dokumentacją, zostawiając nas samych sobie. Po kilku minutach wróciła z poleceniem, abyśmy wrócili na SOR. I dalej jechaliśmy windą i krętymi korytarzami na SOR. Z płaczem i żalem wykrzyczałam tam lekarzowi dyżurnemu, czy chce, żeby mama umarła. Wraz z towarzyszącą mi po dyżurze już pielęgniarką zażądałam sprowadzenia lekarza, zastępującego dyrektora szpitala – wyjaśniła.

Reklama

Wreszcie pojawił się... człowiek. Za późno

Od przyjęcia matki pani Alicji minęły ponad cztery godziny. Była g. 19.30. – W tym momencie pojawił się człowiek przez duże „c”. Działania przez niego podjęte, oprócz  natychmiastowych medycznych, spowodowały, że mama została wreszcie przyjęta na oddział chorób wewnętrznych. Była dokładnie godzina 20.15, gdy została położona na szpitalne łóżko i skrupulatnie zajęły się nią panie pielęgniarki. Od tego momentu była monitorowana. Czekałam na korytarzu... Była przytomna, ale tak wycieńczona pięciogodzinną „wędrówką”, że leżała już z zamkniętymi oczami. Siedziałam przy jej łóżku do godziny 22.30, ale musiałam pojechać do domu, bo w mieszkaniu pozostał mój 93-letni ojciec. Nie wiem, co działo się pomiędzy godziną 22.30 a 1.10. Z relacji lekarza z tego oddziału wynikało, że podjęto próbę reanimacji – zakończyła pani Alicja.

Matka Alicji Solarskiej zmarła na oddziale chorób wewnętrznych 1 grudnia 2018 roku, o godzinie 1.10.

Reklama

Dyrekcja powołała komisję

Pani Alicja złożyła na ręce dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu oficjalną skargę. Dokładnie opisuje w nim wydarzenia z 30 listopada ub.r., podając nazwiska kolejnych lekarzy, którzy wykazywali się – jej zdaniem – opieszałością lub zupełną ignorancją. Poprosiliśmy o ustosunkowanie się władz szpitala na Monte Cassino do całej sytuacji.

Otrzymaliśmy oficjalne stanowisko. Oto ono: „W sprawie skargi, która wpłynęła, dyrekcja szpitala powołała komisję do jej zbadania. Obecnie trudno odnieść się do całej sytuacji i dlatego będziemy czekać do wyjaśnienia jej przez komisję, która analizuje wszystkie dokumenty i fakty dotyczące tej skargi”.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    lekarz - niezalogowany 2019-01-01 19:44:39

    A ile mamusia miała lat?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    asas - niezalogowany 2019-01-01 20:06:09

    a czy to ważne ? To Wy lekarze ratunek uzależniacie od wieku ?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kazmierz - niezalogowany 2019-01-01 20:09:15

    Tak w przemyslim szpitalu sie leczy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości