W miarę solidnie, ale bez szaleństw. W miarę efektywnie, ale bez wyjątkowego błysku. Pewnie, ale bez demonstracji siły. Tak w skrócie można scharakteryzować występ Przemyskich Niedźwiadków przeciwko rezerwom I-ligowego AZS AGH Kraków. Występu co najwyżej średniego i bynajmniej nie ze względu na krążące co jakiś czas powiedzenie, że „gra się tak, jak przeciwnik pozwala”. To nie ma jednak znaczenia: 17. triumf w sezonie stał się faktem.
Trener gości, który równocześnie jest szkoleniowcem pierwszego I-ligowego akademicko-hutniczego teamu, Wojciech Bychawski przywiózł nad San pięciu graczy, którzy byli z meczowej „12” dzień wcześniej, kiedy krakowianie pokonali po dogrywce Polonię Bytom 79:76. To: Egipcjanin (209 cm) Mohamed Abdelaal, Bartosz Leśniak, Wojciech Leszczyński, Mateusz Orłowski i Jan Śmiglak. O pierwszy zespół ociera się także Marcel Hościłowicz. Przywiózł w strojach z nazwiskami graczy, których personalia nie odpowiadały tym z protokołu. Trochę wstyd, że I-ligowy zespół nie dysponuje choćby dwoma kompletami trykotów... To koszykarze, mający pojęcie o baskecie, ale.. Absolutnie nie były to posiłki, które powinny były wyrządzić Niedźwiadkom jakąkolwiek krzywdę. Nie ma co tworzyć sztucznej rzeczywistości, nie ma co jej naciągać nad wyraz, bo jest to niepotrzebne.
Ta liga często ogłupia. Nie ma żadnej możliwości, aby przez wiele miesięcy zachować pełnię koncentracji, dyscypliny, utrzymywania odpowiedniego balansu między ofensywą i defensywą, nie spróbowania ekstrawagancji w poczynaniach. Przemyślanie mecz z rezerwami AZS AGH wygrali bardzo pewnie. Wszak triumf różnicą 29 punktów to dla niektórych mały pogrom. Ale coś wierciło w głowach, że 22 straty do zdecydowanie za dużo jak na takiego rywala. Coś podpowiadało, że niewielką krzywdę – i owszem – Niedźwiadki doznawały, ale tylko i wyłącznie z rąk… własnych. Zbyt wiele chcieli naraz. Brakowało odpowiedniego tempa w ataku i pomocy w obronie. Sporo rotacja w składzie także tym razem nie była sprzymierzeńcem gospodarzy. Te elementy sprawiły, że brakowało systematyczności i powtarzalności prób. Fantazja zbyt często brała górę nad prostotą.
Kwarta zamykająca spotkanie, dzięki Bartoszowi Balowi i Rafałowi Serwańskiemu, wprowadziła spokój na parkiecie. Do tego stopnia, że wysoka wygrana ani na moment nie podlegała jakiejkolwiek dyskusji. Czy było to jednak widowisko, które porwało widownię? Wątpliwe, ale na te także przyjdzie czas.
Niedźwiadki Chemart Przemyśl – AZS AGH II Kraków 91:62 (23:14, 23:16, 24:20, 21:12)
Punkty: Sz. Janczak 24 (2x3), B. Bal 17 (1x3), Ł. Uberna 12 (1x3), M. Puchalski 9, R. Serwański 8 (1x3), J. Kucharski 7 (1x3), R. Kulikowski 6, K. Complak 4, B. Chalicki 2, K. Strzępek 2, W. Majka 0, R. Skubiński 0 (N); B. Leśniak 15 (1x3), W. Leszczyński 14, M. Orłowski 13 (3x3), M. Abdelaal 9, J. Śmiglak 5 (1x3), M. Hościłowicz 4, T. Głowacki 2, K. Dziewa 0, M. Domalewski 0, A. Mac 0, M. Spinczyk 0 (AZS).
Sędziowali: Dominik Hałka (Stalowa Wola) i Arkadiusz Szechyński (Przemyśl). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze