Reklama

Spadek obrotów, brak klientów, a zobowiązania te same. Wojna przydusiła handel przy pl. Legionów

Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie przemyski dworzec PKP stał się punktem tranzytowym dla tysięcy Ukraińców. Sytuacja wymusiła ograniczenia komunikacyjne w rejonie placu Legionów, które odbiły się na działalności punktów handlowo-usługowych zlokalizowanych w tym rejonie. Część właścicieli zanotowała poważne spadki obrotów w związku z faktem, że klienci przestali się pojawiać. – Działalność lokali została przez tę sytuację przyblokowana, ale zobowiązania i płatności zostały. Kto zrekompensuje nam straty? – pytają.

Telefon od właścicieli lokali w rejonie placu Legionów odebraliśmy 1 kwietnia. Jeszcze tego samego dnia odbyliśmy z nimi rozmowę. Wówczas swobodny wjazd na plac Legionów nadal nie był możliwy. Policja znikła z tych rejonów 5 kwietnia.

– W momencie wybuchu wojny działalność lokali przy placu Legionów została totalnie przyblokowana. Samochody, które tu przyjeżdżały, ludzie, którzy tu napływali – to wszystko miało ogromną skalę. Wjazd z ulicy Mickiewicza w kierunku placu Legionów został więc ograniczony. Dotychczasowi klienci tutejszych sklepów, lokali usługowych przestali się pojawiać. Zwykły klient, który nie miał możliwości podjechania na parking przy dworcu czy wejściu do tunelu, wiedząc, że nie zostanie wpuszczony przez policję, rezygnował z zakupów, a ci, którzy przychodzili pieszo, na przykład[paywall] idąc przez tunel, wybierali drogę okrężną, przez Jagiellońską, w związku z czym też przestali kupować. Był nawet czas, kiedy nawet taksówkarze zostali pozbawieni swojego stałego miejsca postoju, ale w wyniku interwencji udało im się wrócić na plac Legionów. Dla nas taka sytuacja to ogromne straty finansowe. Kiedy nie ma klienta, nie ma obrotów – mówiła w rozmowie z nami właścicielka Apteki „Przy Dworcu” Grażyna Bandas-Wajda.

– Nie jestem w stanie zamówić za wiele towaru, bo nie wiem, czy w ogóle się sprzeda, ale też nie mam za bardzo z czego, bo schodzą znikome ilości. Główni moi klienci to obywatele Ukrainy, a Polacy praktycznie przestali tędy chodzić. Tymczasem płatności zostały te same. Lokal musi być ogrzany, oświetlony, a pracownicy muszą otrzymać swoje wypłaty. Nikt w tej sytuacji nie pomyślał o nas i naszych problemach, a przecież musimy utrzymać miejsca pracy – dodała.

Wówczas policja stojąca przy skręcie w plac Legionów nie wpuszczała w tamten rejon zwykłych kierowców, niezwiązanych z pomocą niesioną uchodźcom.

Reklama

Handlowcy: – Jesteśmy na totalnym minusie

G. Bandas-Wajda zaznaczyła, że jakąś ulgą dla przedsiębiorców byłoby zmniejszenie za ten okres opłat czynszowych za wynajmowany od miasta lokal czy redukcja podatku od nieruchomości.

– Może należałoby pomyśleć o jakiej rekompensacie dla nas za ten czas, czymś w rodzaju tarczy, co zniweluje poniesione straty – mówi. – Kiedy rozdawano tu posiłki z samochodu, udostępniałam podpięcie do prądu. Auto prawie cały dzień czerpało energię potrzebną do uruchomienia kuchni elektrycznej, a za ten prąd muszę przecież zapłacić rachunek, tymczasem obsługa zaproponowała mi wtedy kwotę 20 złotych. To stanowczo za mało – zauważa.

– Ludzie się martwią o swój byt, wiele osób ma raty kredytów do spłacenia, tymczasem są na totalnym minusie – podsumowuje.

W podobnym tonie wypowiadała się Małgorzata Lechowicz z sąsiadującego z apteką kiosku.

– Ludzie odzwyczaili się przechodzić przez tunel. A stali klienci, którzy podjeżdżali samochodem po swoje zamówienia, w ogóle przestali się pojawiać. Widocznie zmienili miejsce robienia zakupów. Kiedyś miałam obrót na poziomie 5 tysięcy tygodniowo, za ubiegły tydzień była to kwota niewiele ponad 2 tysięcy. Spadek dochodów jest mocno odczuwalny. Podobnie jak pozostali handlujący tu liczylibyśmy na obniżkę czynszu czy jakąś formę rekompensaty – mówi.

Pani Małgorzata dorzuca też kwestię wiążącą się z problemami z dostawą towaru. W momencie, kiedy wjazd w rejon dworca był niemożliwy, dostawcy nie mogli podjechać pod lokale. Niektórzy, jak pani Ewa Wojciech z kwiaciarni „Edecor Studio”, nosili towar aż spod poczty przy Mickiewicza.

– W momencie, kiedy klienci nie mogli tu podjechać, zrezygnowali na przykład z zamawiania wieńców, bo nikt nie lubi utrudniać sobie życia i dźwigać wieńca od kwiaciarni do auta zaparkowanego w zupełnie innym rejonie. Obroty spadły całkowicie. W Dzień Kobiet, zwykle przynoszący największy utarg, prawie nic nie sprzedałam. Każdy z nas rozumie potrzebę pomocy i fakt, że akurat to Przemyśl znalazł się na pierwszej linii działań humanitarnych, ale nas, handlowców, ta sytuacja również mocno dotknęła.

Reklama

Odpowiedź województwa

Z pytaniem o możliwość pomocy właścicielom lokali przy dworcu zwróciliśmy się 1 kwietnia do władz miasta. 4 kwietnia w formie odpowiedzi zwrotnej odesłano nas do samorządu województwa, tłumacząc, że ograniczenia komunikacyjne w tym rejonie wynikają z decyzji wojewody, zatem to od władz wojewódzkich należałoby się domagać ewentualnych rekompensat za poniesione straty w handlu.

4 kwietnia skierowaliśmy w tej sprawie pisemne i ustne zapytanie do służb prasowych Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie. Odpowiedź otrzymaliśmy 13 kwietnia. Międzyczasie, bo 5 kwietnia br., jeden problem właścicieli lokali przy pl. Legionów się rozwiązał. Ruch odbywa się tu już swobodnie i klienci oraz dostawcy mogą normalnie wjeżdżać na parkingi.

„Wraz ze zmniejszającym się natężeniem ruchu migracyjnego policja umożliwiła korzystanie z placu na zasadach, jakie obowiązywały w tym miejscu przed wybuchem wojny na Ukrainie. Jednocześnie chciałbym dodać, że wojewoda zwróciła się do prezydenta Przemyśla i Rady Miasta Przemyśla z prośbą o rozważenie możliwości skorzystania z rozwiązań prawnych oraz podjęcia działań uchwałodawczych, które pozwolą na udzielenie wsparcia przedsiębiorcom, prowadzących działalność w obszarze pl. Legionów” – poinformował ŻP rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego Michał Mielniczuk.


fot.Urszula Gielo
Od 5 kwietnia na plac Legionów można w końcu wjechać na zasadach, jakie obowiązywały w tym miejscu przed wybuchem wojny na Ukrainie. To na pewno pozwoli właścicielom punktów usługowo-handlowych złapać oddech.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama