Z całego kraju napływają sygnały o tym, że Polacy ponoszą coraz wyższe opłaty za czynsz bądź otrzymują prognozy zakładające ich znaczny wzrost. W mediach papierowych i elektronicznych padają zatrważające kwoty. Zapytaliśmy prezesa Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Zbigniewa Kurosza, jakich ruchów w zakresie comiesięcznych opłat mogą się spodziewać w najbliższym czasie przemyślanie i czy już powinni zaciskać pasa, szykując się na skoki cenowe.
Jesteśmy zdani na centralne ogrzewanie, a nawet jeśli byśmy się ogrzewali indywidualnie, to i tak niewiele by to zmieniło. Czynnik grzewczy, podobnie jak węgiel, koks i ekologiczne źródła ogrzewania, jest tak drogi, że podwyżki są nieuniknione. Jako spółdzielnia od kilkudziesięciu lat prowadzimy działania związane z docieplaniem ścian, stropów, stropodachów, modernizacją instalacji centralnego ogrzewania, dając mieszkańcom możliwość regulacji ogrzewania, by zużycie ciepła w każdym budynku było jak najmniejsze. I to przynosi efekty w postaci oszczędności. Ale na podwyżki nie ma mocnych. Na razie ze strony rządzących padają obietnice, że będą dodatki, ulgi, ale wciąż nie do końca wiadomo, czy cokolwiek z tych obietnic[paywall] będzie przewidziane dla spółdzielczości. Rzeszę ponad 10 milionów spółdzielców traktuje się po macoszemu – mówi Z. Kurosz, prezes PSM w Przemyślu.
Jeżeli chodzi o dalsze ruchy finansowe, związane z opłatami czynszowymi, będą związane z m.in. z planowanym od przyszłego roku wzrostem minimalnego wynagrodzenia za pracę. – Pójdzie w górę o ponad 17 procent, a w spółdzielni mamy wynagrodzenia zbliżone do tych najniższych – wyjaśnia Z. Kurosz, nie kryjąc, że to również wpłynie na podwyżki opłat.
Do góry poszły stawki za energię elektryczną. Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa tłumaczy, że i w tej kwestii nie ma sztychu. – Musimy się liczyć z podwyżką cen energii na poziomie 200 procent – słyszymy od prezesa PSM. – Zwykle baty za te skoki w opłatach czynszowych zbierają zarządy spółdzielni, bo to one podpisują się pod ruchami cenowymi, ale zwyczajnie nie mają one wpływu na to, co się dzieje na rynku. Inflacja wynosząca powyżej 15 procent też ma odbicie w kosztach działania spółdzielni. Ceny wszystkich usług, które musimy zlecać różnym usługodawcom, materiałów budowlanych czy innych służących do remontów też drastycznie poszły w górę, w niektórych przypadkach o ponad 100 procent – wylicza Z. Kurosz.
Na koniec mamy dla przemyskich spółdzielców szczyptę pozytywnych informacji. Jak zapewnia prezes PSM, ten rok – mimo wszystko – spółdzielnia będzie się starała zamknąć, realizując wszystkie założone wcześniej plany, oczywiście przy dokonywaniu wszelkich możliwych oszczędności, które jednak nie będą się odbijały na jakości usług świadczonych dla członków spółdzielni. – Natomiast już od przyszłego roku planowane są następne podwyżki i te koszty związane będą między innymi ze wspomnianymi wcześniej podwyżkami najniższej krajowej, inflacją, podwyżkami materiałów i energii. Ile tego jeszcze będzie, trudno dziś przewidzieć, bo nikt nie wie, co postanowią rządzący – konstatuje Z. Kurosz.
W ostatnich dniach, po piątkowej (5.08 bm.) konferencji szefowej resortu klimatu i środowiska Anny Moskwy, pojawiło się światełko w tunelu, dotyczące planowanego przez rząd programu, którego celem miałoby być objęcie rządowym wsparciem także odbiorców ciepła systemowego. Jak czytamy na stronie ministerstwa, chodzi o ustalenie taryfy z rekompensatą dla przedsiębiorstw energetycznych (rząd rozważa kwestię dopłaty do taryf płaconych elektrociepłowniom przez odbiorców indywidualnych). Spółdzielcy nie dostaliby więc pieniędzy do ręki w postaci dodatku. To na razie jednak dopiero wstępne założenia.

fot.archiwum ŻP
Dla mieszkańców bloków to będzie trudna jesień.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze