Reklama

Sprawa będzie załatwiona

09/12/2018 20:00

Smolki 28. Stara kamienica z zewnątrz wygląda okazale, ale wewnątrz widać, że przydałby się solidny remont. Wielopokojowe kiedyś mieszkania po wojnie podzielono na mniejsze, komunalne. Część lokatorzy wykupili i poprzerabiali według własnych potrzeb. Lokatorzy z „komunałek” swoje też ulepszali i dzisiaj trudno się rozeznać którędy, jaka instalacja przebiega.


fot.Jacek Szwic
– Co raz muszę podstawiać wanienkę, bo stale się sypie – mówi pani Zofia.

Pani Zofia ma mieszkanie na parterze. – Coś musi być nie tak z instalacją kanalizacyjną –mówi.

– Co roku parę razy w kuchni na suficie pojawiały się większe lub mniejsze plamy i wyglądało na to, że[paywall] jakaś rura przecieka. Na wiosnę pomalowałam kuchnię i wydawało mi się, że już wszystko jest w porządku. Pierwszego listopada najpierw zaczęło kapać z sufitu, a potem lało się strumieniem. Popodstawiałam wanienki i miski i pobiegłam do sąsiadki, która mieszka nade mną. Była bardzo zdziwiona, że coś cieknie, bo u niej nic się nie wylało. Oglądałyśmy podłogę. Odsuwałyśmy szafki i nigdzie nie było widać skąd się leje. Zawiadomiłam administrację. Przyszli hydraulicy, pooglądali i stwierdzili, że w mieszkaniu sąsiadki z góry ktoś kiedyś źle dobrał rury kanalizacyjne oprowadzające wodę i dlatego cieknie. Coś tam zrobili i przestało się lać. Parę dni później z sufitu najpierw odpadł mały kawałek tynku, a potem zaczęły spadać większe kawałki, aż wypadła duża dziura odsłaniając drewniany strop. Teraz dalej, co jakiś czas tynk odpada po kawałku, tak że muszę podstawiać wanienkę, żeby nie mieć gruzu w kuchni. Piętnastego listopada napisałam do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, bo bałam się, że któregoś dnia cały sufit spadnie mi na głowę. Nie wiadomo też, w jakim stanie jest drewniany strop. Przecież, jeżeli ciekło przez tyle lat, dzisiaj może być przegnity, a to grozi katastrofą. Przyszła komisja, pooglądali i za parę dni dostałam pismo z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, że to sąsiadka z góry powinna ponieść koszty likwidacji szkód, jakie powstały w mojej kuchni. Ja do sąsiadki zupełnie nie mam żadnych pretensji. Co innego, gdyby nie zakręciła kranu i mnie zalało, ale byłam u niej i nic nie było widać, żeby coś przeciekało. Teraz nie wiem, co mam zrobić, a z sufitu sypie się coraz bardziej – kończy rozgoryczona lokatorka.

Reklama

Będzie załatwione

Zapytaliśmy w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej, co ze sprawą pani Zofii. Prezes Tomasz Zaleszczyk, słysząc adres Smolki 28, upewnił się: – Chodzi o sufit? Znamy problem i już podjęliśmy decyzję, że w następnym tygodniu wchodzimy tam i po zabezpieczeniu zamontujemy u tej lokatorki podwieszany sufit. 


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama