Smolki 28. Stara kamienica z zewnątrz wygląda okazale, ale wewnątrz widać, że przydałby się solidny remont. Wielopokojowe kiedyś mieszkania po wojnie podzielono na mniejsze, komunalne. Część lokatorzy wykupili i poprzerabiali według własnych potrzeb. Lokatorzy z „komunałek” swoje też ulepszali i dzisiaj trudno się rozeznać którędy, jaka instalacja przebiega.

fot.Jacek Szwic
– Co raz muszę podstawiać wanienkę, bo stale się sypie – mówi pani Zofia.
Pani Zofia ma mieszkanie na parterze. – Coś musi być nie tak z instalacją kanalizacyjną –mówi.
– Co roku parę razy w kuchni na suficie pojawiały się większe lub mniejsze plamy i wyglądało na to, że[paywall] jakaś rura przecieka. Na wiosnę pomalowałam kuchnię i wydawało mi się, że już wszystko jest w porządku. Pierwszego listopada najpierw zaczęło kapać z sufitu, a potem lało się strumieniem. Popodstawiałam wanienki i miski i pobiegłam do sąsiadki, która mieszka nade mną. Była bardzo zdziwiona, że coś cieknie, bo u niej nic się nie wylało. Oglądałyśmy podłogę. Odsuwałyśmy szafki i nigdzie nie było widać skąd się leje. Zawiadomiłam administrację. Przyszli hydraulicy, pooglądali i stwierdzili, że w mieszkaniu sąsiadki z góry ktoś kiedyś źle dobrał rury kanalizacyjne oprowadzające wodę i dlatego cieknie. Coś tam zrobili i przestało się lać. Parę dni później z sufitu najpierw odpadł mały kawałek tynku, a potem zaczęły spadać większe kawałki, aż wypadła duża dziura odsłaniając drewniany strop. Teraz dalej, co jakiś czas tynk odpada po kawałku, tak że muszę podstawiać wanienkę, żeby nie mieć gruzu w kuchni. Piętnastego listopada napisałam do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, bo bałam się, że któregoś dnia cały sufit spadnie mi na głowę. Nie wiadomo też, w jakim stanie jest drewniany strop. Przecież, jeżeli ciekło przez tyle lat, dzisiaj może być przegnity, a to grozi katastrofą. Przyszła komisja, pooglądali i za parę dni dostałam pismo z Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej, że to sąsiadka z góry powinna ponieść koszty likwidacji szkód, jakie powstały w mojej kuchni. Ja do sąsiadki zupełnie nie mam żadnych pretensji. Co innego, gdyby nie zakręciła kranu i mnie zalało, ale byłam u niej i nic nie było widać, żeby coś przeciekało. Teraz nie wiem, co mam zrobić, a z sufitu sypie się coraz bardziej – kończy rozgoryczona lokatorka.
Zapytaliśmy w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej, co ze sprawą pani Zofii. Prezes Tomasz Zaleszczyk, słysząc adres Smolki 28, upewnił się: – Chodzi o sufit? Znamy problem i już podjęliśmy decyzję, że w następnym tygodniu wchodzimy tam i po zabezpieczeniu zamontujemy u tej lokatorki podwieszany sufit.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze