W połowie września br. mieszkańcy kilku nadgranicznych miejscowości w gminie Przemyśl skarżyli się na drażniący, dławiący smród, który unosił się w powietrzu. Kiedy ich odwiedziliśmy, mówili, że przez kilkanaście dni nie dawało się wytrzymać. Wracamy do sprawy.
Smród pojawiał się wraz z mgłą, która płynęła w ich kierunku z pobliskiego Cykowa na Ukrainie. Poszli raz na popularną u nich Złotą Górę, żeby zobaczyć, co się dzieje tuż za granicą. Zobaczyli potężne kłęby dymu. Zrobili zdjęcia. – Coś muszą tam palić niebezpiecznego – twierdzili mieszkańcy m.in. Stanisławczyka i Rożubowic w gminie Przemyśl. Stamtąd do granicy państwa w linii prostej są ledwie dwa kilometry. Sprawą zainteresowali Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Pismo do tej instytucji skierowała sołtys Stanisławczyka Krystyna Gołębiowska. Informowała w nim, że uciążliwości te występują szczególnie w nocy i nad ranem, a podjęte przez Urząd Gminy w Przemyślu działania nie przyniosły żadnego efektu. Substancje zanieczyszczające powietrze emitowane są prawdopodobnie z pobliskiej Ukrainy[paywall].
14 września br. inspektorzy przemyskiej delegatury WIOŚ w Rzeszowie odwiedzili pięć miejscowości przygranicznych: Malhowice, Stanisławczyk, Rożubowice, Jaksmanice i Siedliska. Wówczas żadnych uciążliwości zapachowych nie stwierdzili. W nocy z 15 na 16 września laboratorium Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Rzeszowie przeprowadziło pomiary zanieczyszczeń powietrza w pasie granicznym, w celu zbadania zadymienia i uciążliwości odorowych zgłaszanych przez mieszkańców. – W punkcie pomiarowym znajdującym się w Jaksmanicach wyczuwalne były zapachy spalenizny o niskiej intensywności, badanie wykazało także obecność substancji odorowych w powietrzu. Widoczne były opary unoszące się nad gruntem po ukraińskiej stronie granicy. W punkcie pomiarowym w miejscowości Rożubowice stwierdzono obecność gęstego, białego dymu o drażniącym zapachu. Badanie wykazało obecność substancji zanieczyszczających w powietrzu. Na tej podstawie należy stwierdzić, że najbardziej prawdopodobnym źródłem transgranicznych zanieczyszczeń powietrza atmosferycznego, przepływających na polskie rejony przygraniczne z terenu Ukrainy, jest niekontrolowane spalanie materii organicznej przy ograniczonej podaży tlenu – poinformowała Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Krystyna Sołek.
Szczegółowe informacje w tej sprawie przekazane zostały wójtowi gminy Medyka i gminy wiejskiej Przemyśl, jak również wojewodzie podkarpackiemu. Wówczas obiecaliśmy, że jak pojawią się w tej sprawie jakieś nowe informacje, do tematu wrócimy.
Kilka dni temu zadzwoniliśmy do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie. Rzecznik prasowy tej instytucji Małgorzata Waksmundzka-Szarek powiedziała, że załatwienie sprawy nie leży w kompetencjach wojewody i że cały czas monitoruje ją WIOŚ.
Skierowaliśmy więc zapytanie do rzeszowskiego inspektoratu wojewódzkiego, co zostało przedsięwzięte w tej sprawie. Poinformowano nas, że po wykonaniu przez tamtejsze laboratorium badań sprawa została przekazana do Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. – Jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami wojewody podkarpackiego i wszelkie informacje w tej sprawie są na bieżąco przekazywane – powiedziała Podkarpacki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska Krystyna Sołek.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.i cisza ciekwe co zrobi inspektorat ha ha
jak zwykle nie można na nich liczyć,niestety
Dotychczas nas bili na krainie. Teraz nas trują. Wszystko dla poprawności politycznej
i cisza ciekwe co zrobi inspektorat ha ha
jak zwykle nie można na nich liczyć,niestety
Dotychczas nas bili na krainie. Teraz nas trują. Wszystko dla poprawności politycznej