Dzięki pewnemu zwycięstwu dzisiejszego (22 lutego br.) wieczoru w meczu zaległym (z 14. kolejki) nad AZS AWF Biała Podlaska podopieczni Piotra Kroczka wrócili na podium I-ligowych rozgrywek. Wygrana była pewna, ale przemyślanie musieli się sporo natrudzić, aby złamać młody, ambitny i bitny zespół beniaminka.
Przed potyczką trener gospodarzy Piotr Kroczek słusznie przewidywał, że to nie będzie wcale łatwa przeprawa, mimo że jego zespół jest w czubie tabeli, a ekipa z Podlasia mistrzowską tabelę niemal zamyka. Nie mylił się. Dopóki gościom starczało werwy, woli walki, parkietowej harówki i zimnej głowy, przewaga faworyta nie była aż nadto widoczna. Przemyślanie pewnie wiedzieli, że z zespołem młodych wilków trzeba zagrać sposobem, cwaniactwem i doświadczeniem. Tak przez długie fragmenty było, ale zdarzały się też i momenty popełniania głupstw, które szybki, sprawny i ciekawie prowadzący swoje akcje pozycyjne rywal w mig wykorzystywał.
Co prawda beniaminek ani razu nie prowadził, ale w I połowie gospodarze pozwalali im na zdecydowanie za dużo. Zwłaszcza w ofensywie. Cóż z tego, że ponownie znakomicie między słupkami spisywał się Paweł Sar, cóż z tego, że w 16. min przewaga urosła do pięciu trafień (12:7), kiedy podopieczni Sławomira Bodasińskiego zbyt łatwo dochodzili do sytuacji, przez co nabierali zbyt dużej pewności siebie. Zwłaszcza w końcówce pierwszych 30 minut, kiedy przewaga zmalała do dwóch bramek.
Jeszcze odważniej i skuteczniej zaczęli przyjezdni II połowę. Przez kwadrans pokazali, że tylko pełna koncentracja, pieszczenie każdej akcji, pilnowanie każdej piłki przez czuwajowców może przynieść pożądany przez wszystkich efekt. W 34. min przebojowy Białorusin Maksim Kriuczkow doprowadził do remisu 19:19 i aż do 43. min trwała walka cios za cios. Potem, z każdą kolejną minutą górę zaczęło brać doświadczenie przemyślan i znaczna poprawa gry w obronie. Odpowiedzialność za kreację, ale i finalizację akcji wziął na swoje barki Tomasz Biernat. Kryty indywidualnie nic sobie z tego nie robił, raz po raz dziurawiąc siatkę. Nie bez znaczenia dla bramkowego odjazdu gospodarzy były dwa obronione rzuty karne, najpierw przez Adriana Szczepańca, potem Łukasza Orłowskiego. To za sprawą Biernata, a także sprytnie mierzącego Tomasza Kulki w 46. min wynik brzmiał 28:24. Jeszcze w 52. min gości stać było na zniwelowanie strat do 3 bramek (32:29), ale był to ich łabędzi śpiew. Choć może to zabrzmieć nieco górnolotnie, w końcówce meczu zostali niemal wbici w parkiet. W ciągu 120 sekund bramki strzelali kolejno: Biernat, Kulka i Maciej Kubisztal i przy rezultacie 35:29 stało się jasne, że przemyślanie wrócili na podium mistrzowskich zmagań.
SRS Czuwaj Przemyśl – AZS AWF Biała Podlaska 37:31 (19:17)
SRS Czuwaj: Szczepaniec, Sar, Orłowski, Kijanka – Lew 0, Puszkarski 3, Biernat 10, Stołowski 6, Kubik 0, Bajwoluk 1, Kulka 4, Kroczek 8, Trawnicki 0, Kubisztal 5.
AZS AWF Biała Podlaska: Adamiuk, Chmurski, Kozłowski – Warmijak 4, Skuciński 4, Ziółkowski 4, Rusin 3, Stefaniec 1, Małecki 2, Kriuczkow 5, Jaszczuk 0, Bekisz 3, Kandora 3, Pezda 2.
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Staniek (obaj z Kielc). Kary: SRS Czuwaj – 8 min; AZS AWF Biała Podlaska – 12 min. Czerwone kartki: Nowak (59. – niesportowe zachowanie; na ławce rezerwowych) oraz Stefaniec (59. – niesportowe zachowanie). Widzów: 400.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze