Architekci, którzy zaprojektowali dziesięciopiętrowy blok stojący przy ulicy Stanisława Augusta, na dziesiątym piętrze umieścili korytarz łączący trzy klatki. Takie rozwiązanie ma zapewnić mieszkańcom wygodę i bezpieczeństwo. Ponieważ windy dojeżdżają tylko na dziewiąte piętro, w razie ich awarii, albo pożaru korytarz może służyć, jako droga ewakuacyjna. Niestety architekci nie wzięli pod uwagę realiów życia i ów korytarz jest zmorą mieszkańców, którzy z nim sąsiadują i tych, co mają mieszkania piętro niżej.
– Od dłuższego czasu gromadzi się tu młodzież. Urządzili sobie tutaj coś na wzór klubu albo raczej meliny. Schodzą się wieczorami, piją, palą papierosy, może nawet coś ćpają i nie ma na nich rady. Po każdej takiej wizycie zostawiają niedopałki, butelki, w kącie ślady moczu – skarży się jedna z mieszkanek bloku.
Inny z lokatorów prowadzi do korytarza na dziesiątym piętrze.
– Proszę popatrzeć, jak to wygląda. Pierwsze wrażenie, jakby się było w zaniedbanym przejściu podziemnym albo[paywall] w zrujnowanym pustostanie. Ściany do sufitu zabazgrane różnymi napisami i prymitywnymi rysunkami. Wulgaryzmy pod adresem policji i wrogiego klubu sportowego, gdzieniegdzie wyznania miłosne, a Krzychu zaznaczył, że był tutaj 25 grudnia 2019 roku. Do tego okna, w których szyby obklejone są nalepkami z symbolem klubu. Całości dopełnia podłoga: zapluta, zaśmiecona niedopałkami i butelki walające się w kątach i na parapetach.
– Przychodzą tu z całej okolicy. Mają kody do drzwi. Są agresywni i wulgarni, aż strach zwrócić im uwagę. Sąsiadce, która chciała tędy przejść, zablokowali drzwi. Na niższych piętrach przez kratki wentylacyjne słychać wrzaski i przekleństwa. Zgłaszaliśmy do spółdzielni, prosiliśmy choćby o odmalowanie ścian albo monitoring i nic, bo podobno nie ma pieniędzy. Zgłaszaliśmy na policję i do straży miejskiej. Kiedy przyjeżdżał patrol, to ich już tu nie było – żalą się mieszkańcy.
Kto wreszcie zrobi z tym porządek i sprawi, że będziemy mogli spokojnie żyć? – pytają.

fot.Jacek Szwic
– Aż przykro patrzeć na taką dewastację – mówi jedna z lokatorek.
– Doskonale znamy ten problem – mówi Paweł Jerski, prezes Spółdzielni „Metalowiec”.
– Niestety nie bardzo wiadomo, jak go rozwiązać. Najlepszym wyjściem byłoby zamknięcie korytarza, ale nie jest to możliwe, bo jest to droga ewakuacyjna i złamalibyśmy przepisy przeciwpożarowe. Gdybyśmy zainstalowali tam monitoring, natychmiast zostałby zniszczony. Nie stać nas na wynajęcie firmy ochroniarskiej. Oczywiście nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego i zastanawiamy się, w jaki sposób przywrócić porządek w tym bloku.
Zarówno w przemyskiej komendzie policji, jak i w Straży Miejskiej w Przemyślu potwierdzają, że od ponad roku po zgłoszeniach od mieszkańców policjanci i strażnicy podejmowali interwencje w bloku numer 18a. Ostatnia była siódmego lutego. Jednak zawsze, kiedy przyjeżdżał tam patrol, w korytarzu na dziesiątym piętrze było już cicho i nikogo tam nie było.
Wytłumaczenie jest proste. Okna z korytarza ewakuacyjnego wychodzą wprost na parking odległy od bloku jakieś pięćdziesiąt metrów. Doskonale widać, kiedy na parking podjeżdża radiowóz czy to policji, czy straży miejskiej i jest wystarczająco dużo czasu, żeby się ulotnić, nim funkcjonariusze dotrą na górę.
Można skorzystać z jednej z trzech wind albo ze schodów w którejś z trzech klatek. Jednak musi być jakiś sposób, żeby lokatorzy mogli się czuć bezpiecznie i żeby skończyła się dewastacja ewakuacyjnego korytarza na dziesiątym piętrze.

fot.Jacek Szwic
Blok 18a, w którym młodzież rozrabia na dziesiątym piętrze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dzwonić na Straż Miejską i gonić tych młodocianych meneli. Ja już z nimi zrobiłbym porządek, najwidoczniej mieszkańcy dit na to godzą.
Ormowiec się odezwał.A gdzie się ma młodzież spotykac. Może z nimi zwyczajnie porozmawiaćPrzecież to są mieszkańcy tych bloków o których zapomniano.Skoro wybrali sobie miejsce to spółdzielnia powinna je tylko przystosować chociaż minimalnie czyli postawic kosze,popielniczki i bedzie po sprawie.A gnać to byle obszymurek potrafi czy też przedzwonic po proboszcza i inne słuzby ucisku.
Panie Tadeuszu, może zaproponuje Pan okolice swojego mieszkania czy domu? Porozmawia pan z młodzieżą, ona panu drewna narąbie, węgla przyniesie. Bo to takie fajne dzieciaki, niewidzialna ręka. Tylko nie mają się gdzie podziać, biedaczki.
Tego się nawet komentować nie da. Przeszedł samego siebie. Oświecony miłośnik osiedlowego nastoletniego menelstwa.
Tadeuszu, rozmawiać to można z rozsądnymi którzy potrafią wyciągnąć wnioski. Z taką inteligencją się nie rozmawia... Jestem pewny że nie palą tam tylko papierosów ale i mocniejsze używki, potem taki nasika ci na drzwi lub rozwali szyby na przystanku i jeszcze będzie miał z tego radochę... To towarzystwo zwyczajnie lubi taki styl życia.
Bajzel posprzątać ,odmalować ściany ,zamontować kamery- sfinansować to z funduszu remontowego płaconego przez lokatorów. Całodobowy nagrywający "stróż "kamer skutecznie ograniczy wandali. Sprawdza się w innych blokach sprawdzi się i tam.
Zwykli meliniarze z czuwaju . Z tego co mi wiadomo to Boja się siedzieć na ławkach przed blokiem to siedzą na 10 pietrze ????
Czytam z przerażeniem.Sami święci co to młodość spędzili z różańcem w ręku to mają prawo nauczaćTak się składa,że znam ten rejon i to od lat.Meneli tam nie uświadczysz i młodziezy,która tak zna kilku moich adwersarzy też tam nie ma.A epizody z paleniem i to wszystkiego,piciem i to wszystkiego a prawdopodobnie bazgraniem po sianach praktycznie ma każdy chłopak jezeli nie był ministrantemDajcie spokój i pomyslcie co zrobic by było to miejsce normalnych spotkań. Lepiej tam niż na klatkach.
Idź menelom opróżniać popielniczki. To że ty chlales wino na klatce schodowej ma usprawiedliwiać wandalizm w bloku. Stary ....ech
Dlaczego niby mają się bać siedzieć przed blokiem? W zimie każdy nie chce siedziec na mrozie, więc szukają jakiś miejsc gdzie jest ciepło
Trzeba ich zaprosić na "męski różaniec". A tam "świętych" i nawróconych wielu, co dawali w młodości w "piec". młodość ma swoje prawa i zdarzenia. Ale "ŚWIĘTOSZKOM" to przeszkadza.
Jasne , młodość ma prawo zohydzac, normalnym spokojnym ludziom życie. Niech pierwszy rzuci kamieniem , kto nie zniszczył przystanku, nie podpalił śmietnika, nie zaszczal drzwi sąsiada. Czy wyście powariowali? Kogo wy bronicie? Tak wychowuje je dzieci? Zgroza!
Odmalować pomieszczenie,zamknąć przed menelstwem zanim dojdzie do pożaru.To nie jest normalana młodzież to młodzi bandyci.Kto normalny ustałby w takim syfie.To ta sama grzeczniutka młodzież co w lecie zaśmieca cały teren wokół Sanu.Szkło,butelki,puszki po piwie. Też nie mają się gdzie spotkać ,,biedactwa,,Pole do popisu dla Spółdzielni Metalowiec.Ze śniegiem sobie nie radzą to może uratują windę,która przez tych meneli jezdzi całą noc.
A policja nic nie może , policja prosi , policja apeluje .
I co zgłoszą na policję , sprawa będzie trwać z kilka lat i zostanie umorzona a ci co zgłosili będą żyć w strachu . Tak to wygląda w Polsce .
Dostał byś zgredzie w łeb i byś wrócił z podkulonym ogonem do żony ????
To niej jest zwykła mlodziez , to uzależnione 12 letnie nawet dzieci chłopcy i dziewczynki które zachowują się agresywnie. Nie ma dnia, a raczej nocy żeby nie ćpali i pili zapach narkotyków rozchodzi się po klatce schodowej. W tym właśnie korytarzu po odurzeniu załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne. Czasem tak śmierdzi że człowiek nie może wyjść z domu. Gdzie są ich rodzice dopiero jak dojdzie do tragedii to może ktoś się tym zajmie.
Dzwonić na Straż Miejską i gonić tych młodocianych meneli. Ja już z nimi zrobiłbym porządek, najwidoczniej mieszkańcy dit na to godzą.
Ormowiec się odezwał.A gdzie się ma młodzież spotykac. Może z nimi zwyczajnie porozmawiaćPrzecież to są mieszkańcy tych bloków o których zapomniano.Skoro wybrali sobie miejsce to spółdzielnia powinna je tylko przystosować chociaż minimalnie czyli postawic kosze,popielniczki i bedzie po sprawie.A gnać to byle obszymurek potrafi czy też przedzwonic po proboszcza i inne słuzby ucisku.
Panie Tadeuszu, może zaproponuje Pan okolice swojego mieszkania czy domu? Porozmawia pan z młodzieżą, ona panu drewna narąbie, węgla przyniesie. Bo to takie fajne dzieciaki, niewidzialna ręka. Tylko nie mają się gdzie podziać, biedaczki.