Powalone drzewa, samochody tkwiące w rozlewiskach, zalane mieszkania i piwnice. To efekt potężnej nawałnicy, która przetoczyła się przez część Podkarpacia. Najwięcej interwencji mieli strażacy w powiatach: strzyżowskim, jasielskim, przemyskim oraz w samym Przemyślu. Trwa szacowanie strat.
„Na terenie województwa podkarpackiego prognozuje się wystąpienie silnych burz z opadami deszczu od 25 mm do 40 mm, lokalnie około 50 mm oraz porywami wiatru do 75 km/h. Lokalnie przewidywane są opady gradu” – wydane, 15 bm. ostrzeżenie Centralnego Biura Prognoz Meteorologicznych nie pozostawiało wątpliwości, że po upałach czeka nas zmiana pogody. Tego dnia około godziny 17 niebo nad Przemyślem zasnuło się brunatno-siwymi chmurami. Ich widok zwiastował potężną ulewę. Rozpętała się chwilę później. Po większości ulic natychmiast popłynęły rwące strumienie.
– Najpoważniejsza sytuacja była[paywall] na ulicy Sportowej, w rejonie mostu kolejowego – informuje podkomisarz Bogusława Sebastianka, oficer prasowy tutejszej policji. – Kierowcy dwóch samochodów osobowych zostali uwięzieni w potężnym rozlewisku. Wezwani na miejsce policjanci, na czas trwania akcji strażaków, zamknęli drogę i kierowali samochody na wyznaczone objazdy – dodaje.
Problemy z przejazdem występowały również na Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II, gdzie przy znacznie mniejszych niż wspomniane opadach deszczu następuje paraliż komunikacyjny. Woda nie tylko wypełniła jezdnię i chodniki, ale wdarła się do klatek schodowych, piwnic. Przerażeni kierowcy chcąc uniknąć zalania pojazdów salwowali się ucieczką na trawniki.
– Pomimo powagi sytuacji nie brakowało szaleńców, którzy widząc, co się dzieje, celowo i za wszelką cenę usiłowali pokonać wodną przeszkodę – komentuje jeden z mieszkańców ulicy Barskiej. – Kiedy nagle okazywało się, że silnik auta odmawia posłuszeństwa, wówczas wysiadali i lamentowali, prosząc przechodniów o pomoc w jego wypchnięciu – relacjonuje.
Poniedziałkową nawałnicę szczególnie zapamiętają lokatorzy bloku nr 14 przy ulicy Glazera.
– Do mojego i sąsiadów mieszkania wlały się dziesiątki litrów wody – mówi pan Zbigniew. – Wszystkie pokoje są zalane, meble, ubrania i dywany kompletnie mokre. Na suficie wciąż jeszcze widać sączące się ze szczelin krople. Konieczny będzie generalny remont – zapewnia.
Mieszkańcy czekają na przyjazd rzeczoznawcy. Ma oszacać szkody, a te stwierdzono nie tylko w lokalach na IV i III piętrze, ale i niżej.
– Ten budynek, podobnie jak kilka innych w dzielnicy, posiada dach pogrążony – Zbigniew Kurosz, prezes Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, wyjaśnia okoliczności zdarzenia. – Zatkała się rura spustowa odprowadzająca wody opadowe i wtedy znalazły ona inne ujście, penetrując mieszkania – precyzuje.
Łącznie podkarpaccy strażacy przyjęli prawie 70 zgłoszeń.
– Najwięcej pracy mieliśmy w powiecie strzyżowskim – 19, przemyskim – 16 i jasielskim – 15, pojedyncze interwencje odnotowaliśmy w powiatach: dębickim, stalowowolskim, krośnieńskim i brzozowskim – wylicza młodszy brygadier Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie. – Nasze działania polegały na zabezpieczaniu uszkodzonych przez wiatr pokryć dachowych, pompowaniu wody z piwnic i posesji, usuwaniu powalonych drzew i udrażnianiu przepustów drogowych. Na szczęście nikt nie został ranny – podsumowuje.
W czasie wyładowań atmosferycznych, niezależnie od ich intensywności, należy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa.
– Pozostańmy w domu, nie wychodźmy z niego, jeśli nie jest to absolutnie konieczne – radzi mł. bryg. Betleja. – Trzymaj się z daleka od otwartych okien, drzwi. Nie używajmy telefonów i innych urządzeń elektrycznych podłączonych do prądu. Będąc na otwartej przestrzeni w żadnym wypadku nie szukajmy schronienia pod drzewami – kończy.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze