W sobotę, 14 maja, o dziewiętnastej tłumy mieszkańców i gości szturmowały przemyskie muzea. Po dwóch latach nieobecności spowodowanej pandemią wróciła Noc Muzeów.
Wszystko zaczęło się w styczniu 1997 roku, kiedy w Berlinie zorganizowano pierwszą Noc Muzeów. Zainteresowanie przerosło oczekiwania organizatorów i pomysł podchwyciły Paryż i Amsterdam, a potem kolejne europejskie miasta.
W Polsce po raz pierwszy Noc Muzeów zorganizowano w 2003 roku, w poznańskim Muzeum Narodowym, a pierwsza Noc Muzeów w Krakowie odbyła się w maju 2004 roku i wtedy o północy zabrzmiała „Oda do radości”, a w niebo wystrzeliły sztuczne ognie.
Od tego czasu do muzeów dołączyły[paywall] galerie i inne przybytki kultury i w wielu miastach ludzie w tę jedną majową noc uczestniczą w spotkaniu z historią, kulturą oraz sztuką, tą najstarszą i współczesną. Piękna idea łamie zakorzeniony w popkulturze stereotyp, że muzea to mało interesujące, nudne miejsca, do których chodzą jedynie pasjonaci i wycieczki w trybie przymusowym.
Zresztą dzisiaj i muzea są inne i już nie mówi się w nich szeptem i nie chodzi się w nich w kapciach. A jak Noc Muzeów wyglądała w Przemyślu?

fot.Jacek Szwic
Siostra Floriana bardzo ciekawie opowiadała o starych szatach liturgicznych.
Zacznijmy od Muzeum Archidiecezjalnego im. św. Józefa Sebastiana Pelczara. Tutaj, tak jak w innych muzeach, tej nocy można było zobaczyć coś ekstra.
Siostra Floriana Bogumiła Leśnicka oprowadzała po wspaniałej kolekcji szat liturgicznych, z których najstarszy ornat biskupi miał ponad pięćset lat. Kolejną atrakcją była wystawa grafik Marii Gutkowskiej-Rychlewskiej (1899-1991), zatytułowanej „Leopolis”.
Prezentowane prace pochodzą ze zbioru grafik, płyt graficznych i szkiców z lat 1925-1960, który artystka testamentem przekazała Muzeum Diecezjalnemu w Przemyślu.
Kolejny przystanek to Muzeum Dzwonów i Fajek w wieży zegarowej przy Władycze 3. Oprócz wielotonowej kolekcji dzwonów i panoramy miasta z górnego tarasu wieży można było podziwiać najnowsze nabytki muzeum, czyli zbiór egzotycznych fajek, jakich używali szachowie i sułtani.
Dalej na Rynek, do Muzeum Historii Miasta Przemyśla. W piwnicy najmłodsi na warsztatach plastycznych na wesoło malowali duchy mieszczan, a w tym czasie starsi mogli spokojnie pooglądać mieszczańskie mieszkanie, od kuchni po salon, ekspozycję poświęconą przemyskiemu malarzowi Marianowi Strońskiemu oraz zupełnie współczesne malarstwo Gabora Lukasca.
Jak zwykle oblegana była galeria fotografii z Przemyśla z końca ubiegłego wieku, autorstwa Jana Gruntowicza. Chętni wzięli też udział w grze muzealnej „Od Przemyśla do Gdańska – handel wiślany w nowożytnej Rzeczypospolitej”.
W kamienicy mogliśmy spędzić jeszcze trochę czasu, ale wtedy zabrakłoby go na to, co się działo w gmachu głównym Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej na placu Berka Joselewicza. Tutaj Noc Muzeów rozpoczęła projekcja filmu „Diabeł Łańcucki”, z udziałem Jacka Komudy i Sławomira Kwoki.
W holu koło księgarni można się było poczuć artystą, uczestnicząc w akcji „Cadavre exquis”, polegającej na wspólnym malowaniu. Co pół godziny cały gmach wypełniał się muzyką. To w holu na parterze koncertował Akustyczny Street Raut „Cztery Kilo Obywatela”. Przy bocznym wejściu stała długa kolejka po wybijaną na miejscu pamiątkową monetę.
O dwudziestej pierwszej trzydzieści w sali edukacyjnej odbył się wernisaż najnowszej i najbardziej aktualnej wystawy zatytułowanej „Charków Żelbet”. Mocne, „gorące” jeszcze fotografie ze zniszczonego rosyjskimi bombami Charkowa przypominały, że niedaleko stąd trwa wojna.

fot.Jacek Szwic
Malowane przez dzieci duchy były bardzo kolorowe.
W mieście, oprócz muzeów, w ten wieczór można było odwiedzić jeszcze inne miejsca. Na przykład Dom Ukraiński, w którym można było poczuć podkarpackie klimaty i obejrzeć pokaz slajdów z Charkowa, a także Galerię Sztuki Współczesnej, gdzie odbyła się projekcja filmów studenckich, czy Zamek Kazimierzowski, w którym również było sporo atrakcji.
Naprawdę, niech żałują ci, którzy nie ruszyli się z domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze