Reklama

Tajemnice linii 102

15/04/2017 17:00

29 listopada 1918 roku dziennik Ziemia Przemyska na pierwszej stronie, tłustym drukiem zamieścił ważną wiadomość: Cała linia kolejowa Sanok – Chyrów – Przemyśl w polskich rękach. Od jutra ruch osobowy dla cywilnych!

W nomenklaturze kolejowej odcinek pomiędzy Przemyślem a Chyrowem to linia 102. Dzisiaj po stronie polskiej jest 12 km 296 m toru, reszta należy do Ukraińskiej Zaliznicy.

31 marca z peronu pierwszego na Dworcu Głównym na „linię 102” wyjechała drezyna z kolejową ekipą remontowo-techniczną. W kabinie byli też Karol Gajdzik ze Stowarzyszenia linia102.pl  i Edward Łysko, emerytowany kolejarz, urodzony na kolei w kolejarskiej rodzinie – obaj pasjonaci kolejnictwa. Jeszcze rok temu taki wyjazd byłby niemożliwy. Ostatni pociąg pasażerski przejechał tamtędy w 1994 roku, a później na nieużywanych torach i nasypach wyrosła gęsta dżungla.

Dopiero w ubiegłym roku[paywall] pasjonaci kolei skupieni wokół KochamKolej.pl wymyślili Siekierezadę. Jesienią wolontariusze wspomagani przez pracowników Zakładu Eksploatacji Przemyśl PKP PLK oraz Zakładu Usług Komunalnych w Przemyślu oczyścili torowisko i wycięli drzewa rosnące pomiędzy podkładami. Wtedy okazało się, że szlak remontowany ostatni raz kilkadziesiąt lat temu jest w niezłym stanie. Może nie na tyle, żeby jeździły tamtędy normalne pociągi pasażerskie, ale już w grudniu przejechała nim drezyna z paczkami od mikołaja z Przemyśla, która dotarła aż na stronę ukraińską, do Niżankowic. Natomiast dzisiejszy przejazd linią 102 ma charakter techniczny.


fot.Jacek Szwic
Kiedyś Edward Łysko jeździł tędy jako maszynista drezyny.

Słupek nr 8

W Hermanowicach zatrzymujemy się obok budynku pełniącego kiedyś funkcję strażnicy. Został on zaprojektowany tak, że okienka piwniczne wychodzą na tory i mogły być użyte jako strzelnice. Parę metrów od torów widoczny jest osadzony w ziemi granitowy słupek z wykutą ósemką. – To jeszcze z czasów Franciszka Józefa – opowiada Karol Gajdzik, a Edward Łysko dodaje, że kiedyś przy torach takich słupków wyznaczających kilometry było więcej. 13 maja 1872 roku oddano do użytku połączenie kolejowe z Przemyśla do Chyrowa. Był to fragment jednej z najważniejszych transkarpackich magistrali monarchii austro-węgierskiej, która prowadziła z Przemyśla, przez Chyrów, Zagórz i Łupków, aż do Budapesztu. Tędy pociągi dowoziły kamień z Grazu i materiały na budowę twierdzy. Oprócz strategicznego znaczenia połączenie było ważne dla mieszkańców tych ziem i handlu. W pierwszym roku eksploatacji linii kolejowej skorzystało z niej 238 tysięcy pasażerów.

Reklama

Pojedynek pociągów pancernych

W drodze powrotnej zatrzymujemy się koło mostu na Jaworze. Pracownicy kolejowi zrywają z kratownicy zmurszałe deski i przybijają nowe. Wprawdzie dookoła bezludzie, ale gdyby ktoś po zmroku wracał z pola, mogłoby być nieszczęście, a za bezpieczeństwo na torach odpowiada kolej. Gajdzik i Łysko ze znawstwem oglądają kratownicę oraz nity spajające metalowe elementy i dochodzą do wniosku, że to zabytkowa konstrukcja pochodząca z czasów budowy tej linii.   Gdzieś tutaj, pomiędzy Hermanowicami a Niżankowicami, rozegrała się bitwa pociągów pancernych. 11 grudnia 1918 roku pociąg pancerny „Śmiały”, którym dowodził porucznik Stanisław Małagowski, manewrując i kryjąc się za wzniesieniami, stoczył zwycięski pojedynek artyleryjski z pociągiem pancernym Ukraińskiej Armii Halickiej, operującym z Chyrowa. Dziś mało znany jest ten kolejowy epizod walk o Przemyśl. Wtedy wzbudził zainteresowanie świetnie zapowiadającego się felietonisty Melchiora Wańkowicza, który dobrze się znał z załogą pociągu pancernego „Śmiały” i w barwny sposób opisał udział pociągu w walkach o Przemyśl oraz pojedynek pod Niżankowicami.


fot.zdjęcie archiwalne
Pociąg pancerny „Śmiały”, który brał udział w walkach o Przemyśl.

Reklama

Linia 102 powinna żyć

Mostek naprawiony, można wracać. Operator drezyny włącza sygnał dźwiękowy, żeby przepłoszyć sarny, których stada przebiegają przez tory. Kilometr dalej przed drezyną biegnie lis. – Pamiętam, że tą linią jeździło dziennie pięć par osobowych pociągów – z wyraźną nutą nostalgii wspomina Łysko. – Ludzie dojeżdżali do pracy w fabryce „Polna”, a dla mieszkańców wiosek położonych przy torach była to wygodna komunikacja z miastem. Nawet mam gdzieś stary rozkład jazdy z lat sześćdziesiątych. Z Przemyśla Głównego pociąg do Malhowic jechał dwadzieścia cztery minuty. Szkody, że dzisiaj linia 102 jest zapomniana przez kolej – ciągnie opowieść. – Dlatego wzięliśmy się za nią – wtrąca się Gajdzik.

– Na razie oczyściliśmy ją na tyle, że jest przejezdna dla drezyn. Marzy się nam, żeby linia była turystyczną atrakcją. Mogłyby tędy jeździć drezyny, nawet takie z napędem ręcznym typu „kiwaj-machaj”, a w przyszłości, kiedy zostanie otwarte przejście graniczne w Malhowicach, od granicy do Przemyśla mógłby kursować szynobus, tym bardziej że po stronie ukraińskiej do Niżankowic taki dojeżdża. W całej Europie jest moda na rewitalizację starych linii kolejowych, więc tutaj też powinno się udać – Gajdzik o kolei mógłby mówić godzinami, ale musi kończyć, bo drezyna już zatrzymuje się na peronie pierwszym. Do następnego wyjazdu na linię 102.


JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama