W sobotę, przed godz.15, kilkadziesiąt osób stało przed cerkwią w Jarosławiu. Sporo ludzi było wewnątrz. Potem tłum rósł w oczach, by około godz. 16 wypełnić okolicę. Wszystko za sprawą niepotwierdzonej informacji, że do greckokatolickiego sanktuarium maryjnego przyjedzie papież. Ludzie czekali i było ich coraz więcej. Ojciec Święty jednak nie przyjechał. Po kilku godzinach oczekujący rozeszli się zawiedzeni.
O możliwości przyjazdu papieża Franciszka do Jarosławia mówiono już początkiem ubiegłego tygodnia. Pojawiły się informacje, że będzie to cicha, prywatna wizyta Ojca Świętego, który chce odwiedzić greckokatolickie sanktuarium maryjne pw. Przemienienia Pańskiego. Mówiono, że papież chce się powtórnie pomodlić przed znajdującą się w nim ikoną Matki Bożej Bramy Miłosierdzia, którą wybrał jako symbol roku miłosierdzia.
Krążące po mieście informacje przewidywały, że[paywall] Franciszek przyjedzie do Jarosławia w piątek lub sobotę. Przejrzenie harmonogramu wizyty Ojca Świętego pozwoliło na uściślenie plotki. Poszła wiadomość, że pojawi się w cerkwi w sobotę. Możliwe, że około godz. 16. Atmosferę podsyciła informacja jednego z lokalnych dzienników zakładająca taką możliwość. Resztę dopełniły przekazywane między znajomymi wiadomości. Ludzie uwierzyli w przyjazd i tłumnie pojawili przed cerkwią. Grupa osób czekała też obok huty szkła. Według niby już potwierdzonych informacji śmigłowiec z Ojcem Świętym miał wylądować przy Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej.
– W gazecie napisali, to już potwierdzone – zapewniała starsza kobieta czekająca obok wejścia do kościoła. – Dzwoniła kuzynka z Krakowa. Jeden z księży zapewnił ją, że Franciszek już wyjechał do Jarosławia – dopowiadał mężczyzna.
Tłum gęstniał i coraz więcej było informacji jakoby potwierdzających przyjazd. Nikt się nie zastanawiał, że nad porządkiem czuwa tylko dwóch funkcjonariuszy straży miejskiej. Żadnej innej ochrony nie ma. Ktoś mówił, że już wszystkie skrzyżowania w mieście obstawiła policja. – Przyjedzie około 16, choć może się trochę spóźnić – zapewniała młoda kobieta.
Od samego początku można było zauważyć, jak zgromadzeni wykorzystywali wszystko, co działo się przy cerkwi, do budowania potwierdzenia przyjazdu. Obecność dziennikarzy, kilku sióstr zakonnych i księży była dla nich potwierdzeniem informacji o przyjeździe.
Przed godz.16 ludzi było tyle, że wypełnili dojazd do cerkwi. Czekali na sąsiedniej ulicy. W wypełnionym kościele trwały modlitwy. Tłum zablokował przejazd. Gdy rozległy się sygnały policyjnego radiowozu, u oczekujących pojawiła się niemal pewność, że jedzie papież. Tłum się ożywił, ludzie zaczęli napierać na siebie. Gdy się okazało, że był to patrol drogówki, który chciał udrożnić ulicę, oczekujący się uspokoili i z powrotem zajęli odblokowaną przed chwilą drogę. – Nawet gdyby się do Jarosławia wybierał, to po informacji, co tu się dzieje, ile osób czeka, blokując dojazd, musiałby zrezygnować. Takiego tłumu nie sposób opanować – rzeczowo oceniał starszy mężczyzna.
Trudno określić, ile osób przyszło przed cerkiew. Na pewno były to setki ludzi. Były tam osoby starsze i młodsze. Sporo dzieci, a nawet niemowlaków. Byli niepełnosprawni. W kościele się modlono. W jego obrębie panował porządek. Czuwał nad tym proboszcz. Zaskoczony takim rozwojem sytuacji, starał się zapewnić spokój i bezpieczeństwo. Trudno było mu powiedzieć do rzeszy ludzi, że nie ma sensu czekać, bo jak mówił, on sam nie dostał żadnej informacji o ewentualnym przyjeździe, ale nie miał też wiadomości, że taka wizyta jest niemożliwa. Na ulicy, poza dwoma strażnikami miejskimi, nikt tłumu nie pilnował. Nikt nie panował nad zebranymi. Ludzie czekali w upale. Nie było widać zabezpieczenia medycznego, czy choćby kilku funkcjonariuszy służb porządkowych. Nie pojawił się też nikt z ratusza. Dopiero gdy już wszystko wskazywało, że Ojciec Święty jednak nie przyjedzie, przybył Dariusz Tracz, zastępca burmistrza. Do zebranych przekazano informację, że oczekiwanie na Franciszka nie ma sensu i ludzie zaczęli się rozchodzić.
To, z czym spotkaliśmy się w sobotnie popołudnie, pokazało, jak wielką siłę mają informacje niepotwierdzone i przekazywane szeptem. Pokazało również, że służby miejskie, przygotowując się do różnego rodzaju działań kryzysowych, takich sytuacji nie brały pod uwagę i są do nich całkowicie nieprzygotowane. Gdyby ktoś ze znajdujących się bliżej cerkwi potrzebował pomocy medycznej, byłby z tym spory kłopot. Tłum czekał w miarę spokojnie, ale gdyby zgromadzeni ruszyli w stronę cerkwi, mogło dojść do tragedii. Przedsmak można było zauważyć podczas przejazdu radiowozu.
Są też pozytywne elementy. Wszystkich zgromadził ten sam cel. Potrafili utrzymać porządek mimo długiego oczekiwania i upału. Jedni modlili się w wypełnionym po brzegi kościele. Inni rozmawiali o papieżu, jego wizycie w Polsce. Byli też tacy, którzy ewentualny przyjazd Ojca Świętego potraktowali jako ciekawostkę. Wielu z oczekujących dopiero w sobotę dowiedziało się, jakie znaczenie dla papieża Franciszka ma ikona Matki Bożej Bramy Miłosierdzia oraz że na co dzień można ją obejrzeć w jarosławskiej cerkwi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Znowu wstyd na całą Polskę.XXI wiek a tu taka ciemnota.Żeby w dobie powszechnego dostępu do wszelkiej informacji, zawierzyć jakimś plotkom, oszołomom to naprawdę trzeba być tumanem do potęgi entej. "Gratuluję Jarosławianom".
typowy podkarpacki ciemnogród z pis. Ale pozdrawiam ze Świnoujścia Was ciemniacy.
Wal się ty zachodniopomoski volksdeutschu.
Ale Was Papież zrobił w balona. Był w cerkwi o 2 w nocy !
Znowu wstyd na całą Polskę.XXI wiek a tu taka ciemnota.Żeby w dobie powszechnego dostępu do wszelkiej informacji, zawierzyć jakimś plotkom, oszołomom to naprawdę trzeba być tumanem do potęgi entej. "Gratuluję Jarosławianom".
typowy podkarpacki ciemnogród z pis. Ale pozdrawiam ze Świnoujścia Was ciemniacy.
ciemnogród