Reklama

Tragiczny finał trójkąta małżeńskiego w Jarosławiu

20/02/2021 15:39

HISTORIE DAWNE ŻP W okresie międzywojennym życie prywatne oficerów było bujne, ponieważ w wolnym czasie uwielbiali zabawy, balangi łącznie z libacją alkoholową. Czymże byłyby bale i wieczorki taneczne bez kobiet? Wtedy zdobywano serca niewinnych panienek i znudzonych codziennym życiem mężatek. Zabawiano się w kasynie oficerskim i w prywatnych domach. Tak też bywało w garnizonie przemyskim, gdzie stacjonowało Dowództwo Okręgu Korpusu X, które obejmowało swym zasięgiem m.in. Jarosław.

Jeżeli oficer chciał pojąć pannę lub wdowę za żonę, musiał prosić komisję do spraw małżeństw o zgodę. Wtedy weryfikowano kandydatkę pod względem moralności, wykształcenia, zamożności i pochodzenia, by nie zaniżała poziomu zarobków męża i jego autorytetu. Młodzi oficerowie przed komisją tłumaczyli, że chcieliby mieć legalne stosunki seksualne  z żoną  i mieć dzieci.  Nie wszystkim wydawano pozwolenie na zawarcie związku małżeńskiego.

Kapitanowa Szafranowa

W 1921 roku Irena została żoną kapitana WP Stanisława Szafrana.  Miała dużo czasu wolnego, ponieważ jej 3-letnie dziecko niańczyła służąca. Jej mąż z kolei często o grywał w karty z kolegami. Bywało, że oboje chodzili nieraz na różne spotkania towarzyskie i zabawy. Jednak przez 8  lat trwania małżeństwa Irena często czuła się zbyt samotna i niespełniona. Jako kobieta atrakcyjna erotycznie przyciągała wzrok innych mężczyzn, a to drażniło jej męża.  Nadszedł dzień, kiedy[paywall] w ich życiu zjawił się ten trzeci.

Reklama

Ten trzeci

W zimie 1928 roku 32-letnia Szafranowa poznała por. Tadeusza Nowotnego – adiutanta dowódcy garnizonu przemyskiego. Wtedy nie zwróciła specjalnie na niego uwagi.  Jednak w maju, po imieninach jej 53-letniego męża Stanisława,  zjawił się w ich mieszkaniu  Nowotny z kolegą. Trochę posiedzieli, pogadali, wypili po lampce wina i wyszli. Gdy Szafran wyjeżdżał ma manewry, wtedy Nowotny odwiedzał Irenę w jej mieszkaniu lub oboje spotykali się w jego służbowym lokum. Wówczas wyznawali sobie dozgonną miłość.

Kłopoty zdrowotne i miłosne

Kiedy kochanek  wyjeżdżał na manewry, pisali do siebie gorące listy. Pech chciał, że niespodziewanie zachorował na nerki. W czerwcu 1928 roku wyjechał do szpitala lwowskiego na operację. Wówczas uprosiła swego męża, by odwiedzał porucznika. Tak też czynił.  Nowotny, zanim poznał Szafranową, wcześniej związał się z Anną Abfertową ze Stanisławowa (pomagała mu finansowo), planując z nią małżeństwo. Z tej przyczyny bywała przy nim w szpitalu. O tym związku wiedziała Irena. Jednak łudziła się, że Tadeusz na zawsze zwiąże się właśnie z nią.

Reklama

Zabawa

W niedzielę 3 listopada 1929 roku po południu w kasynie oficerskim w Jarosławiu odbyła się uroczystość ku czci św. Huberta. Najpierw całe towarzystwo zjadło obiad, potem był alkohol. Orkiestra zagrała tango. Na parkiecie zjawili się kochankowie –  Tadeusz i Irena,  nie kryjąc swych czułości. Przytuleni do siebie zwracali powszechną uwagę. Potem był następny taniec i następny. Kiedy orkiestra przestała grać, mąż Ireny nie wytrzymał nerwowo i chwycił żonę za rękę, by razem wrócić do domu.

Zabójstwo

Kapitan z zazdrością spojrzał na rywala z i wrzasnął na niego, by odczepił się od żony. Odpowiedzi nie było. To milczenie tak go rozjuszyło, że otwartą ręką uderzył porucznika w twarz. Tadeusz trochę się zatoczył, następnie sięgnął po rewolwer i  kilka razy do niego strzelił. Szafran umierał na oczach żony. Na miejscu zdarzenia zjawiła się żandarmeria, a sprawą zajęła się przemyska prokuratura wojskowa. Potem rozpoczął się proces o zabójstwo, nagłośniony w całym woj. lwowskim przez „Wiek Nowy” (nr 8702 – 8705) i „Gazetą Poranną” (nr 9257 – 9260).

Reklama

Rozprawa sądowa

3 czerwca 1930 roku rozpoczął się proces w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Przemyślu przeciwko por. Tadeuszowi Nowotnemu o zabójstwo w Jarosławiu 53-letniego kpt. Stanisława Szafrana, którego 32-letnia żona Irena była od dwóch lat kochanką porucznika. Sądowi przewodniczył sędzia  mjr Roman Burnatowicz (1891-1975),  oskarżał prokurator mjr Jan Raczka, a oskarżonego bronił mec. Józef Axer (1882-1957, zm. w Tel Awiwie).  Swoją obecność w sądzie zaznaczyli lwowscy dziennikarze z „Wieku Nowego” i „Gazety Porannej”. Oto niektóre wątki z tego procesu.

Intymne stosunki

Pierwsza zeznawała żona kpt. Szafrana.  Jako świadek zeznała, że por. Nowotnego poznała zimą 1928 roku. Od tego czasu zostali kochankami. Przemyski sędzia Burnatowicz zadał pytanie odnośnie jej częstych  kontaktów intymnych z oskarżonym. Odpowiedziała: „Stało się to w grudniu pod nieobecność męża. Trzy albo cztery razy. Wyznałam mężowi, że kocham Nowotnego i że się całujemy, a resztę zmilczałam (…). Podobnie jak w grudniu, odwiedzałam go znów w prywatnym mieszkaniu. Tam znów doszło do stosunku” („Wiek Nowy” 1930, nr 8702).

Reklama

Uczuciowy dylemat

Irena powiedziała  sądowi, że przez 8 lat była żoną Stanisława Szafrana. Był on – według niej –  człowiekiem szlachetnym,  dlatego szanowała go, choć nie był jej ukochanym. Ponieważ podobała się oficerom, mężem targała zazdrość. Przyznała, że  prawdziwą miłością darzyła, i to z wzajemnością, młodszego porucznika,  który odpowiadał jej pod względem fizycznym. Nie wzięła z 53-letnim mężem rozwodu, ponieważ czekała aż Nowotny odmówi małżeństwa wcześniej poznanej kobiecie.

Zaręczona narzeczona

Na rozprawie 32-letnia Anna Abfertowa (z d. Lazarewicz) – narzeczona por. Nowotnego – zeznała, że oskarżonego poznała w 1923 roku, a zaręczyła się z nim dwa lata później. Z miłości do niego opuściła bogatego męża adwokata i dwoje dzieci, a potem wzięła z nim rozwód. Na odchodne dostała od męża znaczną wyprawę. Wspominała, że pielęgnowała Tadeusza w szpitalu we Lwowie i zapłaciła za operację jego nerek. Na dodatek co miesiąc pomagała mu  finansowo.

Reklama

Listy i zdjęcia

Przewodniczący trybunału Burnatowicz odczytał fragmenty dwóch listów oskarżonego do Szafranowej. Oto jeden z nich, pisany z manewrów 9 czerwca 1929 roku:  „Milutka Irenko! Kotku!  Dobre Twe serduszko przebaczy mi uchybienia, postaram się poprawić. Te rzadkie widywania czy takie smutne? Przecież jak odjeżdżałem, Ty ledwie z łaski na mnie spojrzałaś, z ja cały czas patrzyłem, zanim raczyłaś rzucić okiem na Twego Tadka. Milutki Kociaku, czy myślisz choć czasem o mnie troszeczkę  (…). Całuję serdecznie paluszki i wszędzie”.  Sąd dysponował też licznymi zdjęciami, którymi kochankowie obdarowywali siebie wzajemnie („Wiek Nowy” 1930, nr 8704).

Drugi mąż

Na rozprawie jeden ze świadków podniósł zarzut, że Irena Szafranowa zbyt szybko po śmierci męża poślubiła kpt. A. Piaseckiego (po sześciu tygodniach), który nawet nie miał pozwolenia od komisji małżeństw oficerów na ten związek. Ten  wyjaśnił sądowi, że poznał ją już jako wdowę, której po trzech tygodniach grożono eksmisją ze służbowego mieszkania. Wtedy zaopiekował się nią i jej dzieckiem, a potem została – za ustnym przyzwoleniem pułkownika – jego żoną.     

Reklama

Odroczony wyrok

Por. Tadeusz Nowotny przyznał się do zbrodni. Swój czyn usprawiedliwiał tym, że został publicznie uderzony i upokorzony przez Stanisława Szafrana, dlatego musiał bronić swego honoru oficerskiego. Rozprawę przerwano, ponieważ adwokat oskarżonego Józef Axer postawił wniosek, by psychiatrzy zbadali go w szpitalu. Przewodniczący trybunału Roman Burnatowicz przychylił się do tego.     

Wyrok

17 lipca 1930 roku – według lwowskiej „Gazety Porannej” (nr 9281) –  lekarze psychiatrzy orzekli, „że oskarżony por. Nowotny jest na umyśle zupełnie zdrów, że (…) w chwili popełnienia zbrodni działał w afekcie patologicznym (…). Potem zaś zapadł oskarżony w stan prostracji psychicznej, a afekt patologiczny został wywołany ciężką zniewagą”. Sąd wydał uniewinniający go wyrok.

Reklama


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama