Któż z nas nie zna choć jednej wersji ekranizacji absolutnie kultowej powieść spod znaku płaszcza i szpady autorstwa Aleksandra Dumasa „Trzej muszkieterowie”? Pierwsza, niema, powstała już w 1921 roku! Kilka dni temu do polskich kin weszła najnowsza, w reżyserii Martina Bourboulona, produkcja pod tytułem „Trzej Muszkieterowie: D’Artagnan”.
Nie wiem dlaczego (a może wiem, ale nie powiem), ale przyszła mi do głowy myśl, czy bohaterów dzieła francuskiego pisarza nie można byłoby przenieść na przemyski grunt? Zrobić taki zupełnie niezobowiązujący casting wśród lokalnych decydentów. I niekoniecznie tylko z politycznej sceny.
Ot, taka niewinna heca.
Aby pomóc w wyborze, króciutko przybliżę kilka głównych postaci. D’Artagnan, wiadomo: sprytny, inteligentny, waleczny młodzian.
Atos, Portos i Aramis – nie do końca szlachetni muszkieterowie o różnych charakterach, walorach i wadach, wyznający zasadę „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
Królowa Anna Austriaczka – piękna, osamotniona, będąca obiektem westchnień wielu ważnych dostojników.
Król Francji Ludwik XIII – słaby i rozkapryszony, bujający w obłokach władca.
George de Villiers – książę Buckingham, wpływowy i szafujący losem narodu dla swoich kaprysów.
Milady de Winter – okrutna, bezlitosna kobieta.
No i wreszcie on, kardynał Richelieu – podstępny intrygant, rzeczywisty władca Francji, mający ogromny wpływ na króla.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze