Na dziesiątym piętrze, na klatce wieżowca przy Bielskiego 64 zebrało się kilku mieszkańców bloku. – Od dawna mamy kłopot z lokatorem z dziewiątego piętra – mówi w ich imieniu Daniel Kopisz.
– To się ciągnie już szósty rok. Kiedyś pan Jerzy mieszkał z matką. Wtedy też pił i znęcał się nad nią. Teraz ona jest w domu opieki, a on, od kiedy został sam, pije i sprowadza sobie towarzystwo. W nocy hałasują tak, że mieszkańcy nie mogą spać. Kiedyś zdarzyło się, że wyrzucał przez okno jakieś meble, telewizor i sam chciał skakać. Ci, którzy do niego przychodzą, niszczą zamek w drzwiach wejściowych albo domofon. Tylko kapsle od butelek i niedopałki po nich trzeba sprzątać. Pisaliśmy w tej sprawie do Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, pisaliśmy pismo do policji i nic. Ze złości na mnie ten pan obrzucił jajkami[paywall] mój samochód zaparkowany na parkingu za blokiem i nieraz kierował groźby pod moim adresem, na co mam dowody.
– Najgorsze było to, co zdarzyło się w nocy z czwartku na piątek (7/8 listopada – przyp. JS) – coraz bardziej emocjonalnie relacjonuje Kopisz.
– Od dwudziestej drugiej do białego świtu trwała u niego impreza. Chyba dwa razy interweniowała policja. Około czwartej nad ranem usłyszeliśmy huk na klatce schodowej. Jego goście zdewastowali windy. Skakali na nie, powyrywali jakieś kable i zostawili windy zablokowane pomiędzy piętrami. Dobrze, że rano jedna z lokatorek popatrzyła, bo gdyby odruchowo chciała wejść do windy, doszłoby do nieszczęścia. Przecież to było zagrożenie życia i zdrowia, więc już o siódmej rano zgłosiłem do administracji osiedla i do spółdzielni, że windy nie działają, a teraz boimy się o to, czy spółdzielnia nie obciąży nas kosztami remontu. Tak dalej być nie może, bo któregoś dnia naprawdę dojdzie do dużego nieszczęścia – relacjonuje mężczyzna.

Koło auta są ślady rozbitych jajek.
Jerzy K. odpiera oskarżenia i twierdzi, że wszelkie zarzuty lokatorów są nieprawdziwe, że je sobie wymyślili. Owszem, kiedyś groziła mu eksmisja i zalegał z czynszem, bo miał kłopoty finansowe, ale już wszystko uregulował. Nie wie nic o tym, że windy zostały zdewastowane, a jeśli nawet ktoś to zrobił, to nie wiadomo, kto. Na pewno nie on. Z kolei lokatorzy uważają, że nawet jeżeli on tego nie zrobił, to powinien odpowiadać za swoich gości.
Podinspektor Damian Brzyski z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu potwierdził, że policjanci interweniowali w mieszkaniu Jerzego K., z tym że nie było to aż tyle interwencji, na ile wskazywali mieszkańcy. W ciągu ostatnich dwóch lat policjanci interweniowali tam pięć razy, ostatni w nocy z siódmego na ósmego listopada. Dwa wezwania nie potwierdziły się, a w dwóch przypadkach winny został ukarany mandatem karnym. Wszystkie interwencje dotyczyły zakłócania ciszy nocnej, a trzynastego listopada policjanci przyjęli zgłoszenie o uszkodzeniu wind i w tej sprawie dopiero toczy się postępowanie. Jan Geneja, komendant Straży Miejskiej w Przemyślu mówi tylko o jednej interwencji: – W lipcu tego roku. Mogły być jeszcze inne, ale kiedy strażnicy nie potwierdzili naruszenia porządku albo kiedy nie było zgłaszającego, który by to potwierdził, w statystykach po takich interwencjach nie ma śladu.
Zbigniew Kurosz, prezes Przemyskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zna dobrze problem lokatorów z Bielskiego 64. Dwa lata temu dotarło do niego pismo od nich, w którym skarżyli się na Jerzego K. Wtedy prezes powiadomił o tym policję i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Niestety prawo jest tak skonstruowane, że spółdzielnia niewiele może i dopiero sąd, po zebraniu przez policję dowodów, może zdecydować na przykład o eksmisji. Natomiast prezes potwierdza, że Jerzy K. obecnie nie zalega z czynszem.
Daniel Kopisz mówi w imieniu lokatorów, że nie odpuszczą. Poruszą niebo i ziemię, ściągną telewizję, żeby nagłośnić problem, bo nie chcą żyć w ciągłym strachu, mając w klatce takiego lokatora.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ten artykuł z tym zdjęciem opublikowany był jakiś czas temu.Nie rozumiem.
Jeżeli zagłusza ciszę nocną to ani policja ani straż miejska nie reagują ?
A juz myslalem ze grzes i jego imperjalistyczni kompani
Od lat 90 nie ma coś takiego jak cidza nocna.
Ten Jurek powinien założyć sprawę temu kopiszowi te gadania bez żadnego wyroku sądu typu że znęcal się nad matką to zwykle oszczerstwa są. Duren gada głupoty
PANOWIE SIE POPROSTU NIELUBIA ,ALE ZEBY TAK KLAMAC WOBEC SASIADA SCIAGNAC DZIENNIKARZY ,KOPISZ POWINIEN BYC SKIEROWANY NA BADANIA PSYCHIATRYCZNE ,TA MANIPULACJA PRZEBIL WSZYSTKO
Ten artykuł z tym zdjęciem opublikowany był jakiś czas temu.Nie rozumiem.
Jeżeli zagłusza ciszę nocną to ani policja ani straż miejska nie reagują ?
A juz myslalem ze grzes i jego imperjalistyczni kompani