W pierwszym spotkaniu obu ekip „Armia Leliwa” wygrała u siebie 30:23, po jednym z najlepszych spotkań w tym sezonie. Popularne „Konie” pewnie pałały żądzą rewanżu i takowy wzięli.
Pierwsze 30 minut było wyrównane. Po 11 minutach goście wygrywali 4:6, a pięć bramek z tego dorobku rzucił Mateusz Świerk. Minutę później było 6:8, ale od tego momentu zaczęła zaznaczać się przewaga miejscowych. Po serii 3:0 przejęli inicjatywę (9:8), którą bardzo długo pielęgnowali. Wydawało się, że zejdą na przerwę z prowadzeniem, ale dwie skuteczne akcje Kevina Starzeckiego sprawiły, że po I połowie była równowaga. Chyba zasłużona.
Niestety, goście potrafili przeciwstawić się naporowi rywala jeszcze tylko przez 5 minut II odsłony. Było wówczas 17:16. Potem przyszedł fatalny okres gry, w którym niewiele przeworszczanom wychodziło. Fragment między 36. a 43. min był absolutnie decydujący dla losów pojedynku. Wygrany przez KSSPR aż 7:1. Na ponad kwadrans przed końcem wszystko było jasne (24:17), bo gospodarze to zbyt doświadczony zespół, aby tak znaczną przewagę roztrwonić. W 57. min odrobili straty z Przeworska (bilans bezpośrednich spotkań może w ostatecznym rozrachunku mieć znaczenie). Prowadzili 31:23. Ale odpuścili zupełnie końcówkę. Wówczas swoje trafienia zapisali na koncie m.in. Franciszek Wlazło czy Adam Mroszczyk. Pięć bramek z rzędu znacznie zmniejszyło straty, ale pojedynku uratować się już nie dało.
Sędziowali: Krzysztof Jac (Tarnów) i Marcin Wrona (Wierzchosławice). Kary: KSSPR Końskie – 12 min; SPR Orzeł – 8 min. Czerwona kartka: Falasa (54. – gradacja kar). Widzów: 300.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze