Przy placu Dominikańskim w Przemyślu, tuż obok Bramy Rycerskiej, jeszcze w tym roku staną figury ułana 1. Pułku Ułanów Legionów Polskich „Beliniaki” oraz węgierskiego huzara z okresu Wielkiej Wojny. Miasto nie poniesie z tego tytułu żadnych kosztów, bo ułana sfinansuje Kancelaria Marszałka Sejmu RP, huzara zaś węgierski parlament.
Uchwałę w tej sprawie podjęli podczas ostatniej sesji (28 stycznia br.) przemyscy radni. Wniosek złożył prezydent miasta Robert Choma, który wyjaśnił, że samorząd nie poniesie z tego tytułu żadnych kosztów. – To społeczność węgierska za pośrednictwem Konsulatu Generalnego Węgier w Krakowie oraz marszałka węgierskiego parlamentu Laszlo Kovera wyraziła wolę ofiarowania naszemu miastu figury węgierskiego żołnierza huzara w celu uczczenia pobytu żołnierzy węgierskich w Przemyślu podczas I wojny światowej – argumentował[paywall]. – Marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński z kolei zaproponował wykonanie figury żołnierza – ułana legionisty. Pieniądze związane z projektem i wykonaniem figur będą zabezpieczone z budżetu Kancelarii Marszałka Sejmu RP oraz węgierskiego parlamentu – zapewnił.
Proponowane pomniki w formie figur nie wymagają opinii Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Projekt figury ułana z lanego brązu o wysokości 195 cm wykona przemyślanin, artysta rzeźbiarz Piotr Zbrożek. Węgierski huzar także ma być wykonany z lanego brązu i ma mieć ok. 190 cm wysokości. Obok niego stanie także skrzynka pocztowa z czasów monarchii o wysokości 1,1 m. Autorem figury będzie Gyorfi Sandor. Przy huzarze miała być jeszcze figura konia. Sporych rozmiarów, bo projekt zakładał, że będzie miała 190 cm wysokości, 270 cm długości i 80 cm szerokości.
Dyskusja na temat konia, która rozgorzała podczas sesji , była bardziej zacięta niż ta dotycząca likwidacji Gimnazjum nr 2. Przemyscy radni mieli spore wątpliwości, bo jeśli koń stanąłby koło huzara, to swojego konia musiałby mieć także ułan.
–Ułan bez konia? Przecież to żaden ułan, lecz piechur. Koń ułanowi jest niezbędnie potrzebny, ale koszty wykonania figury spadłyby wówczas na nasz samorząd, którego na to nie stać – stwierdził radny Ryszard Kulej (SLD), co było trafną konkluzją wcześniejszych wystąpień jego kolegów radnych.
– Wolałbym, aby w Przemyślu pojawił się na przykład jakiś węgierski inwestor, ale i ta inicjatywa jest godna zauważenia. Powiem szczerze, brakuje mi tutaj opinii komisji urbanistyczno-architektonicznej. Pomny brzydkiego elementu na przemyskim Rynku, jakim jest wyjście z podziemnej trasy turystycznej, chciałbym ją znać – stwierdził radny Dariusz Iwaneczko (PiS).
Ostatecznie konia ani przy huzarze, ani przy ułanie nie będzie, bo radni wprowadzili poprawkę do wspomnianego projektu. Figury tuż obok Bramy Rycerskiej mają stanąć w drugiej połowie br.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Miasto nie zapłaciło by za postawienie tych dwóch pomników bo nie mają pieniędzy.
A dlaczego miało by płacić miasto? To Węgrzy chcieli zapłacić za pomnik huzara wraz z koniem, zaś marszałek Kuchciński z pieniędzy Kancelarii Sejmu - za pomnik ułana I Pułku Ułanów "Beliniaków" ("Beliniacy" -nie "Beliniaki" - od przydomka I dowódcy pułku Władysława_Beliny-Prażmowskiego). Rozumiem, że polski fundator chciał oszczędnie - dobrze, że ułanowi choć szablę zostawił... Cóż, niby darowanemu koniowi (tfu, ułanowi) ..., ale kiedy się pomyśli, że niegdyś legionistom obywatele darowywali prawdziwe konie, to jakoś głupio. Zwłaszcza - wobec Węgrów, którzy - ofiarowując miastu konny pomnik huzara ze zdziwieniem zapewne przyjęli dezyzję przemyśkich radnych o rezygnacji z części ich daru po to, aby pozbawić koni obu kawalerzystów!
Miasto nie zapłaciło by za postawienie tych dwóch pomników bo nie mają pieniędzy.
A dlaczego miało by płacić miasto? To Węgrzy chcieli zapłacić za pomnik huzara wraz z koniem, zaś marszałek Kuchciński z pieniędzy Kancelarii Sejmu - za pomnik ułana I Pułku Ułanów "Beliniaków" ("Beliniacy" -nie "Beliniaki" - od przydomka I dowódcy pułku Władysława_Beliny-Prażmowskiego). Rozumiem, że polski fundator chciał oszczędnie - dobrze, że ułanowi choć szablę zostawił... Cóż, niby darowanemu koniowi (tfu, ułanowi) ..., ale kiedy się pomyśli, że niegdyś legionistom obywatele darowywali prawdziwe konie, to jakoś głupio. Zwłaszcza - wobec Węgrów, którzy - ofiarowując miastu konny pomnik huzara ze zdziwieniem zapewne przyjęli dezyzję przemyśkich radnych o rezygnacji z części ich daru po to, aby pozbawić koni obu kawalerzystów!