Reklama

Umarło przed narodzeniem. Rodzice odwołują się od postanowienia prokuratury

10/04/2015 15:09

Prokuratora Rejonowa w Lubaczowie zakończyła postępowanie w sprawie podejrzeń o niedopełnienie obowiązków przez lekarzy szpitala w Jarosławiu, umarzając śledztwo. Rodzice nie zgadzają się z tym i zapowiadają odwołanie.

Sprawa dotyczy tragedii, jaką przeżyli rodzice dziewczynki, która zmarła tuż przed narodzeniem. Do zdarzenia doszło w październiku ubiegłego roku. Matka, odczuwając, że ruchy dziecka są słabsze, szukała pomocy u lekarza prowadzącego ciążę. Ten zalecił, by natychmiast udała się do szpitala. Została przyjęta przez lekarza dyżurującego na oddziale położniczym Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu i jak opisuje, po krótkim badaniu zwolniona do domu ze stwierdzeniem, że wszystko jest w porządku. Trzy dni później, podczas kontrolnej wizyty usłyszała straszną wiadomość. Jej dziecko już nie żyło.

Jak się później okazało – sama doznała zakażenia. Rodzice podejrzewali, że dziewczynkę można było uratować. Wystarczyło tylko przeprowadzić potrzebne badania podczas wizyty w szpitalu i pomóc dziecku przyjść na świat. Według nich zwłoka doprowadziła do tragedii. – Ordynator oddziału robił, co mógł. Niestety dyżurujący lekarz, który wtedy odpowiadał za pacjentów, nie zrobił nic. Nie możemy się z tym pogodzić. Gdyby żona została w szpitalu, dziecko by przeżyło – mówił ojciec kilka dni po zdarzeniu. Przyczyną śmierci dziewczynki był węzeł, który powstał na pępowinie. – Gdybyśmy trafili do innego lekarza, nasza córka by żyła. Pech chciał, że wtedy dyżurował właśnie ten. Nie mielibyśmy do niego żalu, gdyby tylko chciał dziecko ratować. On tego nie chciał – uważali rodzice. Według nich w czasie wizyty w szpitalu dziecko już się dusiło, ale walczyło o życie. Wystarczyło wtedy wywołać poród. Swoje podejrzenia zgłosili w prokuraturze. Wysłali zawiadomienia m.in. do Ministerstwa Zdrowia i rzecznika praw pacjenta. Lekarz został odsunięty od pełnienia dyżurów, a oddział skontrolowany przez służby wojewody. Wyniki kontroli wypadły źle. Oddział położniczo-ginekologiczny jarosławskiego szpitala uzyskał ocenę negatywną. Postępowanie prokuratorskie nie wykazało jednak winy lekarza. – Sprawa została umorzona ze względu na brak znamion czynu zabronionego – informowała w czwartek Agnieszka Nieckarz-Proszek, zastępca prokuratora rejonowego w Lubaczowie, dodając, że orzeczenie nie jest prawomocne. Ojciec zapowiedział, że odwołają się od decyzji prokuratora. Według niego sprawę zakończono, nie czekając na końcową opinię biegłych. – Uwierzono w tłumaczenia lekarza. My jednak uważamy, że córeczka mogła żyć. Wystarczyło tylko szybko jej pomóc – mówią rodzice. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mama_aniołka - niezalogowany 2015-04-10 15:16:44

    Oczywiście bezkarni "rzeźnicy" z Jarosławia... jaki inny wyrok miał dać Sąd. Korupcja w XXI wieku osiąga apogeum, w końcu kim są biedni rodzice do bogadszych wpływowych lekarzy ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    se7en - niezalogowany 2015-04-10 15:54:13

    No tak, jest krzyż, jest i krzywda ludzka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama