Reklama

Urzędnik popełnił błąd, mieszkanka chodzi po sądach

15/10/2018 19:30

Od 14 lat ciągnie się sprawa Anny Jarmuż z Nowego Dzikowa. Przez błąd urzędnika została pozbawiona dopłat do zalesionego gruntu. Wprawdzie kobieta wygrywa rozprawy sądowe, ale nie rozumie, dlaczego gmina nie zgadza się na ugodę. Pani wójt zapewniła nas, że chce zawrzeć porozumienie z mieszkanką.


fot.Paweł Bugira
– Nie dostaję ani złotówki więcej niż to, co bym dostała w ramach dopłat – mówi Anna Jarmuż.

Sprawa miała swój początek w 2004 r., kiedy Anna Jarmuż postanowiła na jednej ze swoich działek posadzić las. W Urzędzie Gminy Stary Dzików otrzymała informację potwierdzającą taką możliwość. Po załatwieniu niezbędnych formalności w różnych instytucjach kobieta przystąpiła do nasadzeń. Gdy drzewka były już w ziemi, urząd gminy poinformował ją, że... nasadzenia należy usunąć, ponieważ [paywall]mogą przeszkadzać w odpływie wody ze zmeliorowanych pól.

Reklama

Po długiej sądowej batalii prawomocny wyrok przyznawał rację pani Annie. Gmina musiała wypłacić odszkodowanie. Na tym jednak sprawa się nie zamknęła.

 

Wyrok sprawy nie rozwiązał

Sąd wprawdzie przyznał rację mieszkance, ale nie mogła ona już liczyć na dopłaty z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Zgodnie z przepisami powinna je dostawać przez 20 lat, czyli do 2024 r. W związku z tym kobieta co roku występuje do gminy o wypłatę równowartości dopłaty. Urząd jednak pieniędzy nie wypłaca, więc A. Jarmuż musi składać pozew sądowy. Za każdym razem wygrywa.

Reklama

– Nie dostaję ani złotówki więcej niż to, co bym dostała w ramach dopłat. Mam tylko więcej problemów, bo do agencji złożyłabym wniosek, dostała pieniądze i miała spokój. A tak muszę chodzić po sądach – opowiada.

– W 2015 roku sądownie wystąpiliśmy o zawarcie ugody, ale radca prawny urzędu gminy nie zgodził się na to – opowiada A. Jarmuż. – Wina gminy jest ewidentna. Cała sprawa trwa od 14 lat i na zawarcie ugody było mnóstwo czasu – mówi pani Anna. Kobieta przyznaje, że błąd popełniono, gdy wójtem była inna osoba, jednak Barbara Małecka piastuje tę funkcję od 2010 r. – Obecna wójt dostała tę sprawę w spuściźnie, ale decydując się na bycie wójtem, musi brać pod uwagę kontynuację wszystkich spraw poprzednika – zaznacza.

Reklama

 

Ugoda po apelacji

B. Małecka stwierdziła w rozmowie z naszym tygodnikiem, że jest za tym, żeby taką ugodę zawrzeć, bo i tak gmina będzie musiała te pieniądze wypłacać. – Kwestia ta była poruszana chociażby po ostatniej rozprawie. Wskazano wówczas, że ewentualna ugoda zostanie zawarta po wydaniu przez Sąd Okręgowy w Przemyślu wyroku przesądzającego sposób ustalenia odszkodowania dla córki pani Jarmuż. W tym zakresie bowiem Sąd Rejonowy w Lubaczowie oddalił część powództwa – podaje B. Małecka.

– Gmina za każdym razem się odwoływała od wyroków, a więc o jakiej ugodzie mówi pani wójt? Jeśli ktoś chce zawrzeć ugodę, to nie składa apelacji. Poza tym, jeśli pani wójt nie odpisuje na moje pisma, to jak może mówić o ugodzie? – te słowa A. Jarmuż wręcz zmuszają do zadania kolejnych pytań pani wójt.

Reklama

– Wcześniejsze zakończenie sprawy nie nastąpiło z uwagi na jej złożoność i wieloaspektowość. Warto zwrócić uwagę, że państwo Jarmuż domagali się odszkodowania za większą liczbę działek. Dopiero w ramach postępowania sądowego ustalono, z których działek należy się odszkodowanie z tytułu zalesienia. Ponadto sporne było, czy należne państwu Jarmuż odszkodowanie wyliczyć o stawkę 360 zł czy też 1400 zł. Dodać należy, iż kwestia ta zostanie ostatecznie rozstrzygnięta przez Sąd Okręgowy w Przemyślu w następstwie apelacji złożonej przez panią Jarmuż – mówi Barbara Małecka.


pb
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2018-10-15 21:14:19

    To jest właśnie ta zapyziała, zacofana, gminno-buraczana Polska XXI wieku. Pytanie zasadnicze i podstawowe - skoro urzędnik popełnił błąd to dlaczego ofiara jego błędu musi włóczyć się po sądach a nie ten urzędnik?????????Przecież ta pani powinna sobie leżeć np. na Hawajach (na koszt urzędnika) i czekać na informację, że już wszystko ma załatwione i może wracać a zadośćuczynienie czeka na koncie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kaczor - niezalogowany 2018-10-15 21:17:21

    To wina Tuska

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości