W piątek, 18 maja, do jednego z mieszkań przy ulicy Lelewela zapukali kobieta i mężczyzna, którzy powiedzieli, że są pracownikami opieki społecznej i przyszli sprawdzić stan zdrowia 78-letniego gospodarza. Ten zaprosił ich do kuchni.
Tam kobieta (około 40 lat) podwinęła gospodarzowi koszulkę i zaczęła masować mu plecy, wypytując, czy nic go nie boli. W tym czasie jej towarzysz (około 50 lat) zajął się nogą starszego pana. Zdjął mu skarpetkę i uciskał stopę, radząc przy tym, żeby pił napar z pokrzywy.
Oboje „opiekunowie” mieli na rękach chirurgiczne rękawiczki, słabo mówili po polsku, ale byli bardzo mili i uprzejmi. W trakcie tych badań kobieta na chwilę wyszła z kuchni. Na koniec poinformowali gospodarza, że pocztą przyjdzie pismo, do którego trzeba wpisać wszelkie dolegliwości i odesłać je, po czym pożegnali się i wyszli. Niedługo po ich wyjściu gospodarz zorientował się, że z szafki w pokoju zginęło około jedenastu tysięcy złotych.
Policja kolejny raz ostrzega przed oszustami, którzy stosują różne metody, żeby wejść do mieszkań starszych ludzi i pod rozmaitym pretekstem zdobyć ich zaufanie, a następnie okraść.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Za mało jest akji naglasniajacych takie incydenty. Była metodą na wnuczka to coś jeszcze się mówiło o tym. Ale czy i stytucje nie mogą zrobić późniejszych akji informujących o takich incydentach.
Magicy nie oszuści. Babka wyszła z kuchni, a z pokoju zginęła kasa.
oni przechodzili koło mojego bloku i mi w tym samym czasie ze skarpetki w lodówce wyparowało 99 tysięcy polskich nowych.
Za mało jest akji naglasniajacych takie incydenty. Była metodą na wnuczka to coś jeszcze się mówiło o tym. Ale czy i stytucje nie mogą zrobić późniejszych akji informujących o takich incydentach.
Magicy nie oszuści. Babka wyszła z kuchni, a z pokoju zginęła kasa.
Kto trzyma tyle pieniędzy w domu!?