Od 9 grudnia w Małej Galerii Fotografii, działającej w Muzeum Historii Miasta Rynek 9, czynna jest wystawa zatytułowana „Fotografia – powidoki” autorstwa Cezarego Łutowicza.
Artysta pokazał jedenaście dużych, nasyconych barwą, starannie oprawionych prac, ale ktoś, kto obejrzal wystawę Łutowicza, pewnie miałby problem z powiedzeniem, o czym ona jest.
Klasycy twierdzą, że jedno zdjęcie jest warte więcej niż tysiąc słów, podkreślając tym informacyjną funkcję fotografii. Kiedy 196 lat temu powstawała fotografia, zachwycano się jej możliwościami pozwalającymi na dość wierne (obiektywne) opisanie rzeczywistości, czyli przedstawienie zbioru informacji o tym, co widział obiektyw.
Dzisiaj, zwłaszcza po rewolucji cyfrowej, która sprawiła, że powstają miliardy zdjęć, nadal większość z nich ma informować. O tym, jak wygląda plaża, na której jestem, jakie piękne jest moje dziecko, o tym, jak ubrała się celebrytka albo o prawdziwym obliczu wojny itd., itd. Wyliczać można długo. Takiemu podejściu przeciwstawia się Łutowicz.
– Uwalniam swoją fotografię od szumu informacji. Interesuje mnie plama, linia, kompozycja figuralna i kolorystyczna, jakiś stopień ogólności. Nie interesuje mnie fotografowanie ptaszków, kwiatków, krajobrazów, portretów, aktów i tak dalej – tłumaczy artysta.
Co więc przedstawiają jego prace?
Pierwsze, co się nasuwa, to abstrakcje, ale fotografia abstrakcyjna to oksymoron, bo sfotografować można tylko to, co istnieje, od czego odbije się światło, będące podstawą fotografii. Dla Łutowicza jest ona tylko początkiem, punktem wyjścia do świadomej transformacji obrazu w kierunku własnego przekazu.
Jego zdjęcia, poprzez wielokrotne przetwarzanie, zatraciły charakter informacyjny, zbliżając się do sztuki nieprzedstawiającej, znanej choćby z malarstwa. Stąd też tytuł „Powidoki”, nawiązujący do „teorii widzenia” Strzemińskiego.
Podsumowując, jest to jedna z ciekawszych tegorocznych wystaw w „Małej Galerii”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze