Ulica Okrężna pętlą okrąża osiedle kilkudziesięciu domków za Wiarem. Z miastem łączy jedyna droga prowadząca przez tory kolejowe na ulicą Lwowską. Innej nie ma. Dla mieszkańców podjazd na niestrzeżony przejazd przez tory barierą nie do przebycia nie stanowi większych problemów. Trzeba tylko dobrze uważać, czy nie nadjeżdża pociąg. Dla Józefa ten odcinek jest barierą nie do przebycia.
W pierwszym, prawdopodobnie najstarszym i mocno zaniedbanym domku na Okrężnej numer dwa mieszka samotnie Józef Bryś. Pierwszego sierpnia skończył sześćdziesiąt siedem lat, a miesiąc wcześniej przeszedł amputację lewej nogi. Ponieważ od czasu do czasu trzeba zrobić zakupy Józef wybiera się do sklepu. Najbliższy jest na osiedlu przy Ofiar Katynia. Wszystkiego niecały kilometr, ale dla niego do cała wyprawa.
Najpierw pomagając sobie rękami przenosi się na wózek stojący koło łóżka i manewrując po zagraconym mieszkaniu podjeżdża pod drzwi. Tu czeka go pierwsza przeszkoda. Wysoki próg, którego na wózku sam nie pokona, więc zsuwa się z wózka i przy pomocy stołeczka, który ma na podorędziu gramoli się na drugi wózek, bo tamten – jak mówi – nadaje się tylko do jazdy po domu.

fot.Jacek Szwic
Józef pomagając sobie rękami przenosi się z łóżka na wózek.
– Kiedyś pracowałem w Elbudzie – opowiada, potem w straży pożarnej w Zakładach Płyt Pilśniowych, później w Sanwilu. Zacząłem chorować. Lekarze powiedzieli, że to miażdżyca. Leczyli mnie, ale lewa noga była krótsza o tyle – pokazuje ręką na zdrowej nodze. Chodziłem o kulach aż przemęczyłem drugą nogę. Lekarze mówili, że tą chorą trzeba amputować. Sześć razy odmawiałem aż bolało tak, że nie mogłem wytrzymać i zgodziłem się.
– W styczniu zmarła mi żona, dwa lata temu córka, a czternaście lat temu syn. Wnuczka tylko mi została, ale daleko mieszka i nie ma za wiele czasu. Tylko lekarstwa mi kupuje w mieście i przywozi. Nie mam bieżącej wody i znajomy mi donosi w butelkach. Mam emeryturę i nie korzystam z pomocy opieki społecznej. Dom też wymaga remontu i pewnie kiedyś się zawali. Tym się nie martwię, bo już mam miejsce na cmentarzu, przy żonie i dzieciach.
– Najgorsza jest samotność – Józef milknie i zaciąga się kolejnym papierosem – Tylko telewizor mi został, a tak czasem chciałbym z kimś porozmawiać. Jeszcze gdybym mógł pojechać wózkiem na drugą stronę, do ludzi, ale coraz mi trudniej pokonać ten kawałek do torów. Ręce słabną i drętwieją. Kilkanaście dni temu kółko wpadło w szparę między trylinką, zaparłem się i chciałem wyjechać, ale wózek wykopyrtnął się do tyłu. Upadłem, rozbiłem głowę i skaleczyłem kikut. Parę metrów asfaltu by mnie uratowało. Dla rowerzystów specjalne ścieżki budują, ale kto by się przejmował takim jak ja, samotnym człowiekiem bez nogi.

fot.Jacek Szwic
Nierówna nawierzchnia i wzniesienie to dla Józefa przeszkoda nie do przebycia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.No kandydaci na Prezydenta do dzieła .Pokażcie jacy jestescie "wspaniali"w banalnie prostej sprawie.
Nice <a href="https://www.google.co.uk/">Blog</a>
Nice [url=https://www.google.co.uk/]Blog[/url]
Panu przydałby się jakiś pracownik socjalny do ogarnięcia tego bałaganu.
" Dla mieszkańców podjazd na niestrzeżony przejazd przez tory barierą nie do przebycia nie stanowi większych problemów." cytat tej opowiastki. czy to po polsku ?
No kandydaci na Prezydenta do dzieła .Pokażcie jacy jestescie "wspaniali"w banalnie prostej sprawie.
Nice <a href="https://www.google.co.uk/">Blog</a>
Nice [url=https://www.google.co.uk/]Blog[/url]