Reklama

W niedzielę, 10 maja, wybieramy prezydenta RP

30/04/2015 14:28

To już ostatnie dni kampanii przed wyborami prezydenckimi. W nocy z piątku na sobotę zacznie się cisza wyborcza. W niedzielę, 10 bm. idąc do lokalu wyborczego należy pamiętać o zabraniu ze sobą dokumentu potwierdzającego tożsamość.

O głosy Polaków walczą: Grzegorz Braun (bezpartyjny), Andrzej Duda (Prawo i Sprawiedliwość), Adam Jarubas (Polskie Stronnictwo Ludowe), Bronisław Komorowski (bezpartyjny/poparcie: Platforma Obywatelska), Janusz Korwin-Mikke (Koalicja Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja), Marian Kowalski (Ruch Narodowy), Paweł Kukiz (bezpartyjny), Magdalena Ogórek (bezpartyjna/poparcie Sojuszu Lewicy Demokratycznej), Janusz Palikot (Twój Ruch), Paweł Tanajno (Demokracja Bezpośrednia) i Jacek Wilk (Kongres Nowej Prawicy). Lokale wyborcze zostaną otwarte 10 bm. o godz. 7, a zamknięte o godz. 21. Druga tura wyborów – jeśli rozstrzygnięcie nie zapadnie w pierwszej – odbędzie się 24 bm.

2 złote 30 groszy – średnio tyle wydają kandydaci na urząd prezydenta RP, by uzyskać jeden głos. Portal Money.pl przyjął na potrzeby wyliczeń, że w tych wyborach zagłosuje dokładnie tyle samo osób, co w 2010 roku, czyli 16 929 088. Na podstawie ogólnej liczby oddanych głosów i notowań kandydatów z aktualnego sondażu wyborczego IBRIS dla „Rzeczpospolitej” portal wyliczył, na ile głosów mogą liczyć poszczególni pretendenci. Najskuteczniejszy w zdobywaniu wyborców jest Paweł Kukiz. By zyskać głos musi przeznaczyć z budżetu sztabu na reklamę zaledwie 41 groszy. Niewiele gorszy jest kandydat Ruchu Narodowego Marian Kowalski. Zdobycie głosu kosztuje go 83 grosze. Najgorzej w zestawieniu wypada Janusz Palikot, którego każdy głos kosztuje ponad 5 złotych. Sztaby Jacka Wilka, Pawła Tanajno i Grzegorza Brauna nie odpowiedziały na pytania Money.pl, ile pieniędzy już mają i planują jeszcze uzbierać. W tym roku limit wydatków na kampanię wyborczą to około 18 milionów złotych, jednak żaden ze sztabów nie bierze pod uwagę tak ogromnych nakładów. Dlaczego? Wyjaśnienia są różne – część przedstawicieli sztabów przekonuje, że nie chce szastać pieniędzmi podatników, część otwarcie przyznaje, że musi liczyć każdą złotówkę przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

W 2005 roku ogólny ustawowy limit wydatków na kampanię wynosił 13,8 mln zł, w tym ten na ścisłą reklamę kandydatów to 11,4 mln zł. Wydatki komitetu wyborczego Lecha Kaczyńskiego zamknęły się wtedy w 13 493 239 zł, z kolei na konto komitetu wpłynęło 13 500 011 zł. Pieniądze te pochodziły wyłącznie z Funduszu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei komitet wyborczy Donalda Tuska w 2005 roku wydał na kampanię ponad 14 mln 261 tysięcy złotych i tym samym przekroczył limit o ponad 461 tysięcy. Na reklamę przeznaczył równo 14 mln złotych. To oznacza, że środki na ten cel były większe o ponad 2 miliony złotych od dozwolonego limitu. W tym roku indywidualni wspierający nie mogą wpłacić na rzecz danego komitetu więcej niż 26 tysięcy 250 złotych. Wynika to z przepisów kodeksu wyborczego, który mówi jasno, że suma wpłat od obywateli nie może przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia (15 x 1750 złotych). Co interesujące, kandydat na prezydenta sam może zasilić budżet kampanii, jednak jego limit jest zdecydowanie większy. Wynosi on 45-krotność minimalnego wynagrodzenia, czyli 78 tysięcy złotych. Finansowanie kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich jest jawne – przypomina Money.pl W ciągu trzech miesięcy od dnia wyborów pełnomocnik finansowy komitetu wyborczego musi złożyć w Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdanie finansowe, które jest weryfikowane przez komisję.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gienek - niezalogowany 2015-04-30 15:05:58

    Spokojnie to dopiero za tydzień :-)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2015-04-30 18:35:26

    Nie mam czasu. Mam 65 lat i dorabiam do emerytury. Będę wtedy w pracy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pounds - niezalogowany 2015-05-01 00:16:47

    Prezydent w zasadzie nie ma za wiele do gadania i tylko reprezentuje kraj i powinien przynajmniej z gęby trochę wyglądać i bić inteligencją i przystojnością. Polacy, wybierzcie normalnego prezydenta. Nie jakiegoś zadymiarza karakana czy kurdupla albo krzykliwego nacjonalistę- narodowca który by wszystkich wysłał do gazu albo rozstrzelał za wierzenie w Światowida. Wybierzcie człowieka spokojnego, normalnego Polaka. Kogoś takiego jak obecny Pan Prezydent Komorowski z jak że nam bliskich byłych Kresów na Zachodniej Ukrainie. Żeby nam innym Polakom nie było wstyd na obczyźnie i żeby zamiast do ciepłych krajów bardziej wszystkich ciągnęło na wczasy czy urlop do ukochanej ojczyzny żeby tam zostawić ciężko uciułane Funty, Dolary czy Euro. Pseudo patrioci, PIS, Narodowcy, Kler, doprowadzili do tego że Podkarpacie a szczególnie Przemyśl jest na ostatnim miejscu w Polsce. Podstawowym zagrożeniem dla przeciętnego Przemyślaka nie jest Druga Wojna Światowa tylko debilny Prezydent który cofnie Polskę o co najmniej dziesięć lat wstecz i skłóci ze wszystkimi sąsiadami jak Kaczyński. Dlatego wybierzcie dla siebie przyszłość a nie martyrologię śiermiężną

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama