Reklama

W Przemyślu istniały zakłady wodolecznicze, a także sanatoria

06/11/2021 14:33

Najbardziej znane uzdrowiska i zakłady wodolecznicze (hydropatyczne) powstające w XIX stuleciu w Galicji (np. Iwonicz-Zdrój, Krynica, Zakopane) stanowiły raczej ofertę dla ludzi sytuowanych. W Przemyślu znaleźli się lekarze, którzy prywatnym sumptem – wzorem uzdrowisk – zakładali domy zdrojowe wodolecznicze i sanatoria na terenie miasta. Tam w szerokim zakresie wprowadzali dla przewlekłych chorych i rekonwalescentów zabiegi fizjoterapeutyczne, rehabilitacyjne, a w późniejszym czasie nawet operacje.

Pierwszy zakład hydropatyczny przy ul. Mickiewicza w Przemyślu założył ok. 1900 roku lekarz powiatowy Zygmunt Dzikowski (zamieszkały przy ul. Ogrodowej – dziś Krasińskiego). W ciągu krótkiego sezonu jego działalności 120 osób poddało się hydroterapii. Nie wiadomo dokładnie, w jakim zakresie stosowano tam zabiegi. Ponieważ obiekt znajdował się przy ruchliwej ulicy, bez miejsc spacerowych i świeżego powietrza – został zlikwidowany („Echo Przemyskie” 1904, nr 84).

Kolejna placówka

Przy wyb. Józefa Franciszka 8 (obecnie Sanockiej 2 i 4) adoptowano parterowy dom na potrzeby lecznicze, tj. hydroterapii. Placówkę oddano do użytku 1 maja 1905 roku. Wcześniej na podwórzu tej posesji wydrążono studnię na głębokość kilkunastu metrów i natrafiono na wodę dobrej jakości, którą pompa motorowa odprowadzała do dużych zbiorników, a stamtąd do różnych pomieszczeń i basenów. Cały obiekt zelektryfikowano i zaopatrzono w niezbędne urządzenia i sprzęt („Echo Przemyskie” 1905, nr 27). Jego założycielami byli: dr Samuel Kutna (lekarz szpitala żydowskiego przy ul. Glinianej (dzisiejsza Rakoczego) i dr Józef Madejski (dyrektor szpitala powiatowego przy ul. Władycze).

Reklama

Zabiegi lecznicze

To była – podobnie jak dziś – placówka usprawniania leczniczego. Tam nie tylko przeprowadzano zabiegi wodolecznicze, kąpiele mineralne, siarczane, węglowe, borowinowe (borowinę sprowadzano z Krynicy), ale[paywall] także naświetlanie, elektroterapeutyczne zabiegi, masaże, inhalacje, gimnastykę ortopedyczną itp. („Echo Przemyskie” 1905, nr 27, 42 i 57). Do zakładu kierowano osoby z chorobami układu nerwowego, gastrycznymi, jelitowymi, dróg oddechowych, reumatycznymi, kardiologicznymi, anemicznymi, węzłów chłonnych, defektami ortopedycznymi, a także chorobami kobiecymi itp. („Nowy Głos Przemyski” 1908, nr 31). Kutna i Madejski zabiegi lecznicze przeprowadzali przy wyb. Franciszka Józefa 8 w latach 1905 – 1908.

Pomysł na pensjonat leczniczy

Samuel Kutna (laryngolog) uważał, że w Przemyślu i regionie mało kogo było stać na drogie kurorty w Galicji. Głosił w 1909 roku, że w 52-tysięcznym mieście jest potrzebna lecznica, sanatorium, z powodu dużego zapotrzebowania na różnego typu zabiegi fizjoterapeutyczne, które miały być o wiele tańsze niż gdzie indziej. Lekarz wcześniej ukończył studia zagraniczne w specjalnych ośrodkach z dziedziny fizjoterapii (hydroterapia, kinezyterapia, fizykoterapia, hydroterapia, balneoterapia, masaż leczniczy) i jej praktycznego zastosowania. Po niespodziewanej śmierci Madejskiego sam przystąpił do budowy nowego i nowoczesnego pensjonatu leczniczego – prywatnego („Gazeta Przemyska” 1909, nr 23), który zaczął funkcjonować już od czerwca.

Reklama

Reklama

Kutna własny dom zdrojowy reklamował w lokalnej prasie, gdzie dokładnie informował czytelników o różnych zabiegach kuracyjnych dostosowanych do wskazań lekarskich. W kioskach sprzedawano też widokówki, na których ten wybitny lekarz przemyski pokazywał nowo powstałą lecznicę. Na nich widniał dwujęzyczny napis o treści (patrz: załączona fotografia) „Przemyśl. Zakład leczniczy dra Kutny – Dr. Kutna’s Heilanstalt”, co w tłumaczeniu z niemieckiego oznaczało: Dr. Kutny sanatorium.

Opis lecznicy

Dwupiętrowy dom na wysokich i widnych suterenach (w rozkładzie wewnętrznym dostosowany do celów leczniczych) stanął w odosobnionym miejscu, na peryferiach miasta, tj. przy ul. Parkowej 1 (boczna ul. Sanockiej) – u stóp Góry Zamkowej. Budynek, zwrócony frontem ku rzece San, otaczał ogródek z angielskimi gazonami (duże donice) i klombami. Od południa znajdowała się na piętrze obszerna weranda, gdzie na wygodnych krzesłach, hamakach i łożach wypoczywali kuracjusze, na których płynęło świeże, czyste i bezpylne powietrze od strony dużego parku zdrojowego. Mineralną wodę źródlaną sprowadzono rurociągiem z wyżyn parkowej Koziej Góry, by zasilać baseny (to nie były pływalnie), prysznice, urządzenia i wszystkie pomieszczenia. Centralne ogrzewanie w pokojach i korytarzach. Własne oświetlenie elektryczne.

Reklama

Zabiegi lecznicze

Zabiegów leczniczych tam stosowanych mogłyby pozazdrościć nawet współczesne sanatoria. Oto one: kąpiele siarczane i jodowe, żelaziste, borowinowe, igliwiowe (sosna, świerk), kwasowęglowe, solankowe, aromatyczne, fango (błoto pochodzenia wulkanicznego), okłady w mule piszczańskim. Werandowanie (kąpiele słoneczne i powietrzne). Wszelkie natryski. Terapia prądem elektrycznym: czterokomorówka, jonoforeza, elektrostymulacja. Masaż, gimnastyka wewnątrz zakładu i na wolnym powietrzu. Lampa Soluks, ćwiczenia rehabilitacyjne, inhalacje. Baseny. Sauna dla pań i panów od 8 rano do 8 wieczorem („Gazeta Przemyska” 1909, nr 23).

Inne atuty kurortu

Pensjonat był z całym utrzymaniem dobowym i pracował od stycznia do grudnia. Osobne izolatki dla chorych. Kuchnia dietetyczna. Opieka wzorowa. Lekarze dyżurowali przez całą dobę. Biblioteka i gazety. Można było otrzymać różne wody mineralne, także kefir, żętycę (serwatka z mleka owczego). Z pensjonatu do centrum miasta 15 minut drogi. Omnibus konny dla chorych kuracjuszy był do ich dyspozycji.

Reklama

Okres międzywojenny

W czasie I wojny światowej sanatorium Samuela Kutny nie funkcjonowało. Placówkę uruchomił dopiero w 1919 roku i działała do 1927 roku. Od 1909 roku z usług sanatorium skorzystało w różnym czasie kilka tysięcy kuracjuszy. Nie wiadomo, jaka była przyczyna, że właściciel domu zdrojowego zrezygnował z dalszych kuracji. W końcu sprzedał swoją nieruchomość Arturowi Frimmowi, a ten przekazał w ajencję ginekologowi Henrykowi Loebelowi, który założył kurort pod kątem własnej specjalizacji lekarskiej przy ul. Sanockiej 15 (zmiana numeracji).

Sanatorium dra Henryka Loebla

Sanatorium ginekologiczno-położnicze i chirurgiczne dra Henryka Loebela (mieszkał przy wyb. Piłsudskiego 9) zostało otwarte 1 października 1928 roku. Posiadało sale: porodową, operacyjną i dla niemowląt. 10-dniowy pobyt w separatce wraz z utrzymaniem i opieką lekarską wynosił 200 zł; 10-dniowy pobyt w pokoju z dwoma łóżkami wraz utrzymaniem i opieką lekarską – 150 zł. Wyczekiwanie na poród z utrzymaniem dziennie – 10 zł. Konieczne zabiegi lekarskie od 10 – 100 zł („Ziemia Przemyska” 1928, nr 43).

Reklama

Ceny niektórych towarów

Z usług sanatorium mogli korzystać ludzie sytuowani, bo w II RP lat 30. przeciętnie robotnik zarabiał 100 – 200 złotych miesięcznie, nauczyciel 200 – 300 zł, generał wiceminister, profesor – 1000 zł. 1 kg masła kosztował 4 zł, 1 kg mięsa wieprzowego 1,5 zł, 1 kg kiełbasy 2,5 zł, 1 kg cukru 1 zł, radioodbiornik150 – 200 zł, koszula męska biała 10 zł, obuwie męskie 24 zł, 2-tygodniowy pobyt w Zakopanem – 80 zł, cena 1 dolara w 1934 r. wynosiła 6 zł.

Dopisek

Domy, w których w okresie galicyjskim mieścił się zakład hydropatyczny przy ul. Franciszka Józefa 8 (dziś Sanocka 2 i 4) i sanatorium Kutny, potem Loebela przy ul. Parkowej 1 istnieją do dziś. Mieszkają tam lokatorzy.

Reklama


Józef Frankiewicz
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama