Reklama

W Przemyślu małżeństwo od dwóch lat koczuje w krzakach

08/06/2016 18:03

Poniżej osiedla Sikorskiego, w wąwozie zarośniętym krzakami, od dwóch lat mieszka małżeństwo Szymańskich. Mieszka –, to za dużo powiedziane. Po prostu mają w krzakach legowisko. Sto metrów od najbliższych bloków i czterdzieści metrów od garaży. Szymańscy mówią, że mieszkają w lesie i że im tam źle. Na dowód Bernadeta podciąga bluzkę, żeby pokazać ślady, bo ją w nocy robactwo pogryzło.

Gdyby nie przypadek, o Szymańskich nikt by się pewnie nie dowiedział. Dopiero strażnicy miejscy od administratora osiedla usłyszeli, że jakaś bezdomna para żyje w krzakach. Właścicielom pobliskich garaży też zdarzało się ich widzieć, tylko nikt nie potrafił ich opisać. Zwyczajnie. Na pewno jednak nie wyglądali na bezdomnych. Czasem ktoś ich widział, jak chodzili po osiedlu i zbierali puszki. Zawsze razem. Para ludzi w średnim wieku, bez nazwiska, bez adresu.

Na tropie koczowników

Ze strażnikami wchodzę w zarośnięty krzakami wąwóz. Niedawno padało i trzeba dobrze trzymać się gałęzi, żeby nie zjechać na ledwo widocznych w wysokiej trawie stopniach, wygrzebanych w ziemi. To pierwszy ślad człowieka. Piętnaście metrów dalej, w wysokiej trawie pomiędzy krzakami znajdujemy legowisko, zabezpieczone przed deszczem tropikiem z namiotu. Obok dziecinny wózek przykryty czarną folią i foliowy worek z jakimiś naczyniami. Sprawdzamy, ale w barłogu łazi pełno mrówek i ani śladu człowieka. Wygląda na to, że[paywall] ostatniej nocy nikt tu nie nocował. W pobliżu nie znajdujemy charakterystycznych śladów, jakie dookoła swoich legowisk zostawiają koczujący bezdomni. Zanosi się na ulewny deszcz, więc koczownicy już dzisiaj tu nie wrócą. Jedziemy do sióstr Felicjanek, gdzie stołują się bezdomni. Jedna z sióstr przypomina sobie taką parę. – To małżeństwo. Czasem przychodzą na obiady, ale dzisiaj ich nie było. Zawsze schludnie ubrani i nigdy od nich nie czuć alkoholu.

Reklama

Szukamy dalej. Bez nazwiska trudno sprawdzić, czy są zarejestrowani w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. W Caritasie, gdzie stołują się bezdomni, też nie mogą wiele pomóc. Na drugi dzień komendant przemyskiej straży miejskiej Geneja dowiedział się, że mężczyzna, którego szukaliśmy, nazywa się Bogusław Szymański i że dzisiaj z kobietą przyjdą na obiad do Caritasu. Po południu strażnicy miejscy przywożą koczowników na komendę. Szymyńscy są małżeństwem. Oboje po pięćdziesiątce. Faktycznie ubrani schludnie, zupełnie nie jak bezdomni, których spotyka się na skwerkach i ulicach. Siadamy na murku przed komendą i zaczynamy rozmawiać. 

On

Zaczyna Bogusław. – Z ojcem źle żyję. Wyrzucił mnie – mówi cicho, na jednym tonie, jakby się w nim wypaliły emocje. Jeszcze przed wojskiem pracował w stacji obsługi, na Lwowskiej. Potem poszedł do Furnelu, bo tam lepiej płacili. Nie pamięta dokładnie, ile tam przepracował, ale na pewno więcej niż dwadzieścia lat. Potem zakład zlikwidowano i został na bruku. Dosłownie. – Zarejestrowałem się w urzędzie pracy, ale jestem taki, że sam nie potrafię sobie pracy znaleźć – z dziecinną szczerością przyznaje Bogusław. – Jestem chory. Trochę mi na psychikę weszło. Najpierw przez to wojsko. Potem przez to, że ojciec ciągle pił i mnie wyganiał. Awantury, rozbijanie mebli. Nikt nie zliczy, ile interwenci policji u nas było. Najpierw na Smolki, a potem na Siemiradzkiego. To wszystko można sprawdzić na policji. Potem, jak mama umarła, to mnie wyrzucił z domu i wymeldował. Ile to już lat temu mogło być?

Reklama


fot.Jacek Szwic
– Patelnia jest bardzo ważna, kiedy żyje się w lesie – mówi Bogusław.

Wizja lokalna

Jedziemy na Sikorskiego i skręcamy w pierwszą drogę do garaży. Szymańscy prowadzą przez krzaki i ostrzegają, w którym miejscu jest ślisko. Bernadeta demonstruje zawartość worka. Garnki, talerze, chochelka. – Jeszcze patelnia. Bardzo ważna w lesie – dodaje Bogusław. Potem pokazuje, jak zabezpiecza ich posłanie przed deszczem. – Mnie z nim dobrze – rozczula się Bernadeta. – Jak jest zimna noc, to mąż mnie otula, żebym nie zmarzła. Żeby tylko jakiś kąt znaleźć. Ze wszystkim dalibyśmy sobie radę, a Bogusław dodaje: – I jakąś pracę, taką w sam raz dla mnie.

Szymańscy odprowadzają nas do radiowozu. Są tak wdzięczni, że ktoś po tylu latach się nimi zainteresował, że Szymańska chce pocałować w rękę najpierw mnie, a potem strażnika. Umawiamy się na następny tydzień. Szymańska mówi, że wierzy w Boga i liczy, że On ich nie opuści. Może uda się jakoś im pomóc.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    SOAD - niezalogowany 2016-06-08 19:30:37

    A i nawet te krzaki mogą bidakom wyciąć w każdej chwili...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ola - niezalogowany 2016-06-08 19:44:27

    ale się ta Pani wybieliła przypadkiem znałam jej byłego partnera ,o którym z taką pogardą się wypowiada.Święty nie był i zapił się na śmierć to prawda,ale miał też żonę i dzieci.To dzięki p.B rozpadło się jego małżeństwo.Gdy zamieszkali razem (była w ciąży)piła i nie zbyt dobrze się prowadziła,on pracował jako kierowca w różnych firmach.Urodziła bliżniaczki jedną od razu dała na wychowanie własnej matce druga była przy nich .Alkohol był tam na porządku dziennym i p.B od niego nie stroniła wręcz przeciwnie partner w pracy a męskie towarzystwo na imprezie.Nie pamiętam żeby kiedykolwiek pracowała ale zawsze ubrana była ona i jej córki modnie.Dzisiaj to dorosłe kobiety mające swoje rodziny dlaczego o nich nie wspomina.Nie uciekła od partnera tylko wyprowadziła się zabierając całe wyposażenie mieszkanie zostawiając partnerowi (chorował na marskość wątroby i wymagał opieki)tylko niezbędne  przedmioty.Pogrzeb wyprawiły mu córki p.B pojawiła się w kaplicy na koniec uroczystości z nowym partnerem młodszym i pod wpływem alkoholu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ala - niezalogowany 2016-06-08 20:41:34

    żaląc się na życie trzeba popatrzeć za siebie to prawda co pani napisała Moja córka chodziła do szkoły z córkami tej p.B różowo z mamą nie miały Dziś żyją swoim życiem i jakoś los matki ich nie obchodzi. Żadnej matce tego nie życzę ale widać zasłużyła na to co ma

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama