Reklama

W szpitalu trwa protest związków zawodowych. – Chcemy godnych warunków pracy! – apelują pracownicy działu higieny [ZDJĘCIA]]

– Jesteśmy przepracowane i zmęczone. Dokłada nam się obowiązków, ale nie idzie za tym wsparcie w postaci dodatkowych rąk do pracy. Chcemy pracować i nie unikamy pracy, ale to wszystko nie może być ponad siły i kosztem zdrowia – mówią przedstawicielki działu higieny, na który nałożone zostały dodatkowe obowiązki.

Dyrektor szpitala przy Monte Cassino dr nauk o zdrowiu Barbara Stawarz sprawę widzi zgoła odmiennie.

–  To strona związkowa nie przyjmuje do wiadomości rzeczywistości prawnej i za wszelką cenę usiłuje wykreować powód do zaistnienia sporu zbiorowego. Pewnego dnia dowiedziałam się z kolejnego pisma części związków, że w szpitalu od prawie miesiąca istnieje spór zbiorowy. Było to dla mnie zaskoczeniem, więc posiłkując się opiniami prawników, zaczęłam pytać związkowców, na jakiej podstawie kreują  spór zbiorowy z datą wsteczną. Nie doczekałam się merytorycznej odpowiedzi. Otrzymuję za to groźby wszelakich form protestu czy wręcz strajku, które mogą sparaliżować szpital. To w kontekście przewidywanej czwartej fali pandemii bardzo niepokojące – odpiera zarzut.

Dyrekcja: – Działam zgodnie z literą prawa

Podłożem konfliktu związków z pracodawcą stało się nałożenie na pracowników działu higieny dodatkowych obowiązków związanych z porcjowaniem i wydawaniem posiłków pacjentom.

– Dodatkowe obowiązki, niezwiązane ze sprzątaniem oddziałów, a więc poza obowiązującym ich zakresem czynności, zostały nałożone z dniem 1 czerwca w formie aneksu jednostronnie przez pracodawcę, wbrew wymogom kodeksu pracy i wbrew możliwościom czasowym i fizycznym pracowników – przedstawia stanowisko związków J. Ryzner.

I podkreśla, że prawo pracy przewiduje w takiej sytuacji wypowiedzenie aktualnych warunków umowy o pracę i zaproponowanie nowych, oczywiście z nowym zakresem obowiązków. Tym bardziej że wśród osób, które otrzymały aneksy do zakresów czynności, byli też pracownicy, którym brakuje np. 2 lat do emerytury i podlegają szczególnej ochronie wg Kodeksu pracy lub Ustawy o Związkach Zawodowych.

Reklama

– Zgodnie z przepisami zmiana warunków umowy o pracę, np. zakresu obowiązków, powinna mieć formę  pisemną. Najczęściej następuje to w formie aneksu, nazywanego również  porozumieniem zmieniającym. Nie jest prawdą, że były to aneksy jednostronne –  to prawnie niemożliwe, bo aneksy zawsze muszą  być dwustronnym porozumieniem – kontrargumentuje B. Stawarz.

Podkreśla też, że pracownicy wyrazili zgodę na zaproponowane zmiany, podpisali stosowne dokumenty i przystąpili do pracy, a przepisy nie zabraniają zawrzeć aneksu w którymkolwiek momencie obowiązywania umowy, także z pracownikiem będącym w okresie ochronnym.

– Podkreślam, że działam zgodnie z literą  prawa. To, że strona związkowa kwestionuje każdą  podjętą decyzję w ramach zmian organizacyjnych szpitala, jest dla mnie przykre i całkowicie niezrozumiałe. Ze swojej strony staram się zawsze rozmawiać  i merytorycznie przekonywać do podejmowania trudu zmian, które są z korzyścią  dla pacjentów i placówki. Niestety strona związkowa nie zawsze wykazuje dobrą wolę w dążeniu do rozwoju szpitala – słyszymy od dyrekcji placówki.

Pracownicy: – Sprzątamy toalety, za chwilę idziemy do posiłków

Jak podkreślają związkowcy i sami pracownicy, łączenie wykonywania czynności higienicznych, jak mycie toalet, podłóg z czynnościami przy żywności, może być dyskusyjne pod względem bezpieczeństwa sanitarnego. Do tej pory roznoszeniem i porcjowaniem posiłków zajmowali się pracownicy działu żywienia. Jedna osoba wyjeżdżała z kuchni i jechała z żywnością do oddziałów. Dzisiaj w czynności te zaangażowane są co najmniej 3 osoby.

– W kuchni kucharka nakłada jedzenie, potem pracownik gospodarczy, wywożący m.in. śmieci, odpady niebezpieczne, przywozi wózek z posiłkami pod drzwi każdego z oddziałów, następnie panie z działu higieny rozwożą je pacjentom, często w asyście pielęgniarki – wylicza M. Stańczyk.

– Jeszcze przed wprowadzonymi zmianami, nam, pracownicom działu higieny, nie można było dotknąć wózka z jedzeniem czy zebrać naczyń od pacjentów, bo ze względów sanitarnych było to niedozwolone. Teraz nikomu to nie przeszkadza. Sprzątamy brudne toalety, a za chwilę, po umyciu rąk i nałożeniu fizelinowego fartuszka, idziemy do posiłków – mówią.

– A przecież zdarzają się sytuacje, że w momencie, kiedy nosimy jedzenie, pacjent pobrudzi łóżko czy wyleje kompot i trzeba sprzątnąć. Co wtedy: zostać przy posiłkach czy kazać pacjentowi czekać lub zaryzykować, że ktoś poślizgnie się na niestartej podłodze? – pytają.

– Gdyby za każdym razem pomiędzy zmianą wykonywanej czynności trzeba było się przebierać, jak zakłada harmonogram, zabrakłoby na wszystko czasu. Samo wydawanie i porcjowanie żywności oraz zbieranie naczyń zajmuje ponad 3 godziny, które trzeba wyjąć z 12-godzinnej zmiany – podkreślają pracownicy.

Uważają, że nie są w stanie skutecznie wywiązywać się z dotychczasowych zadań, łącząc je z nowymi. – Panie sprzątające przeważnie pracują same na zmianie. Tylko czasem mają do pomocy drugą osobę. Tymczasem muszą sprostać poleceniom 3 osób: przełożonego w dziale higieny, oddziałowej i  kierownika oddziału – słyszymy od przewodniczącej Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” działającej przy szpitalu.

Reklama

Dyrekcja: – Nie mogę pozwolić na narażenie pacjentów

Zmiany w organizacji pracy szpitala zdaniem szefostwa placówki są podyktowane bezpieczeństwem epidemiologicznym i zostały wprowadzone na podstawie protokołu sanepidu z 28 maja. – Z treści protokołu wynika jednak, że „nieprawidłowości nie stwierdzono” – mówi M. Stańczyk, trzymając w ręku treść dokumentu.

– Jedynie w zaleceniu jest wzmianka mówiąca, żeby personel kuchenny,  przygotowujący posiłki dla pacjentów, nie uczestniczył w ich dystrybucji na oddziały. Tyle że nie ujęto tam, że czynności te ma wykonywać osoba sprzątająca – zwraca uwagę na treść.

Do kwestii sanitarno-epidemiologicznych dyrekcja odnosi się następująco:  – Wcześniej posiłki rozwoziły panie pracujące w kuchni, które pomagały przy gotowaniu, a zaraz potem wychodziły z posiłkami na oddziały. Po powrocie do kuchni ponownie przygotowywały żywność. Jest to niezgodne z zasadami epidemiologicznymi. Pracownice kuchni wchodziły bowiem na oddziały, na których, co oczywiste, występuje zagrożenie bakteriologiczne i potencjalnie stawały się nosicielami drobnoustrojów. To z kolei może doprowadzić  do zainfekowania żywności, a następnie pacjentów. Nie mogę  pozwolić na narażenie pacjentów na jakiekolwiek zagrożenie chorobowe. Posiadam specjalizację w dziedzinie pielęgniarstwa epidemiologicznego, przez 10 lat byłam konsultantem wojewódzkim w tej materii i nie mogę się godzić, by w szpitalu, którym zarządzam, były łamane zasady epidemiologiczne. Dobro i bezpieczeństwo pacjentów stawiam na pierwszym miejscu.

Związki: – To walka o godne warunki pracy

Pracownicy działu higieny dostali nowe obowiązki, ale nie poszły za nimi pieniądze. Przedstawiciele związków działających w szpitalu – w przypadku podtrzymania decyzji pracodawcy – żądają więc zwiększenia wynagrodzenia pracownikom o kwotę 600 zł netto.

Podkreślają, że nie o pieniądze jednak w tym sporze chodzi. Głównym powodem protestu jest brak możliwości pogodzenia dwóch rodzajów prac przy obecnej liczebności personelu.

– Pracujemy ponad siły. Zamiast dołożyć nowych rąk do pracy, dokłada nam się nowych zadań – żalą się przedstawicielki działu higieny. – Kiedyś w dziale higieny było zatrudnionych około 150 osób, dziś mamy 127. Kubatura i powierzchnia oddziałów się jednak nie skurczyła. Nasz protest to walka o godne warunki pracy dla tych ludzi – dodaje M. Stańczyk. Dyrekcja szpitala twierdzi jednak, że dział higieny został wzmocniony kadrowo.

– Obecnie pracuje w nim 169 osób – słyszymy. W tej kwestii związki mają jednak swój punkt widzenia. – W papierach wszystko się zgadza, bo części salowych zmieniono stanowisko i zaszeregowano do działu higieny, co również odbyło się w formie aneksów. Tyle że fizycznie około 20 pracowników do sprzątania nadal brakuje, bo dawne salowe, a teraz pracownice działu higieny, dalej pracują na blokach operacyjnych, czyli tam, gdzie wcześniej – informuje J. Ryzner.

Reklama

Będzie strajk?

Według dyrektor B. Stawarz spór jest podsycany jedynie przez kilka osób.

– W kolejnych, niezliczonych pismach związków pojawiają się nowe postulaty oraz nowe osie konfliktu. Z jednej strony przekazuje się do mediów, że postulaty nie mają  podłoża finansowego, a z drugiej wysuwane są  żądania podwyżki na poziomie 600 zł netto miesięcznie na osobę. W lutym bieżącego roku, po kolejnej podwyżce, związki pisemnie zobowiązały się, że nie będą  przez rok wszczynać sporów zbiorowych, po czym w czerwcu kilka z nich zaczęło twierdzić, że od maja są z pracodawcą właśnie w takim sporze. Gdzie tu logika? – pyta.

Dyrektor placówki podkreśla też, że przed wprowadzonymi zmianami to kobiety pchały ciężkie wózki z dużymi bemarami z jedzeniem, a teraz robią to mężczyźni z grupy transportu wewnętrznego. Jej zdaniem obecnie pracownicy kuchni zajmują się tym, czym powinni: przygotowują  posiłki, co jest zgodne z zaleceniami inspekcji sanitarnej i zapewnia większe bezpieczeństwo dla pacjentów i personelu.

– Przeprowadziliśmy tzw. fotografię dnia pracy i opracowaliśmy harmonogram obowiązków. Dzięki temu praca jest lepiej zorganizowana i mniej dolegliwa dla personelu. Gdyby nie pandemia i jej skutki, te zmiany zostałyby wprowadzone dużo szybciej, gdyż są w pełni uzasadnione – podkreśla. Pracownicy widzą to tak: – Mamy dokładny, obliczony co do minuty harmonogram pracy, którego powinnyśmy się trzymać, ale często to niewykonalne – mówią.

Reklama

Jak potoczy się sytuacja w szpitalu, czas pokaże. Związkowcy nie wykluczają kolejnych kroków w postaci strajku.


ug
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    . - niezalogowany 2021-08-03 19:46:09

    Gwiazdy jak zawsze przemęczone, chyba z siedzenia

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zdziwiony - niezalogowany 2021-08-03 20:12:50

    Normalnie szok - w szpitalu komuś kazano coś robić. za wypłatę którą co miesiąc pracownik dostaje....Do tego związki stojące na straży tylko czego? Ciągłej destrukcji!?Czemu u prywaciaza ludzie nie są przemęczeni i tak jak przy covid dziękowali jak ich ktoś nie zwolnił? Czemu  związki zawodowe ciągle  żądają nie dając żadnych rozwiązań? Może Pani Dyrektor sprawdzi ile takich inicjatyw bez zadań płacowych zgłosił związek? Kiedy związek coś konstruktywnego zaproponował? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ewa - niezalogowany 2021-08-03 20:49:36

    Towarzysz Wiesław że związków to powinien już dawno odejść jako emeryt a nie zatruwać szpital i atmosferę i to zarówno dosłownie jak i w przenośni

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama