Zatrzymujemy samochód na poboczu. Wchodzimy do lasu. Pan Piotr wśród drzew czuje się jak w domu, jak w towarzystwie przyjaciół, o których trzeba się troszczyć. Wypatrzył starą czereśnię. – Czereśnia jest drzewem leśnym, a najczęściej kojarzymy ją z przydomowym ogrodem lub sadami – informuje Piotr Klub, z wykształcenia leśnik, zawodowo związany z Fundacją Dziedzictwo Przyrodnicze, zaangażowany w tworzenie Wiecznych Lasów i organizator spacerów klimatycznych.
W lesie Piotr Klub snuje opowieści o napotkanych drzewach. Błyskawicznie rozpoznaje poszczególne gatunki, co zrozumiałe u zawodowca, ale już sposób opowiadania historii konkretnego drzewa wprowadza słuchacza do krainy wcześniej mu nieznanej.
– Podczas spacerów klimatycznych nie zamęczam spacerowiczów długimi trasami i fachowymi terminami. Wolę się poruszać – tak jak my dzisiaj – po mniejszym terenie. Dzięki temu poświęcam tyle czasu, ile potrzeba, aby wytłumaczyć dogłębnie, dlaczego drzewa są tak ważne dla klimatu. Uczę też praktycznych rzeczy, na przykład: jak określać wiek drzewa, jak mierzyć jego wysokość. Oprowadzam wycieczki także w miastach, gdzie zachowały się nieduże kompleksy leśne. Ostatnio prowadziłem spacer klimatyczny w krakowskim Parku Jordana – opowiada pan Piotr.
Reklama

Wieczny Las / fot. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze
– Tak. Z tematem lasów, poszczególnych ich rodzajów, wiąże się kwestia klimatu i wpływu rosnących temperatur na poszczególne gatunki roślin i drzew. Nie inaczej jest w naszych lasach – w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim i Dynowskim. Od kilku dekad leśnicy obserwują systematyczne usychanie świerków, sosen, a zagrożeniem dla jodeł stała się jemioła. Gwałtowny przyrost ciepłolubnej jemioły w opinii leśników, dendrologów, klimatologów to najlepszy dowód na zmieniający się klimat w naszej części świata. Druga sprawa to niedostosowanie gospodarki leśnej do zmieniającego się klimatu. Sytuację pogarszają na przykład bardzo głębokie szlaki zrywkowe, przez które spływa woda. To jest niedopuszczalne w monecie, kiedy mamy do czynienia z regularnymi, coraz dłuższymi okresami suszy oraz nawalnymi deszczami. Stąd pomysł naszej Fundacji na zakładanie Wiecznych Lasów – informuje pan Piotr.
Reklama
– Idea Wiecznych Lasów jest prosta. Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze wykupuje lasy, najczęściej na terenach podmokłych, bagiennych. Najczęściej są to olsy, których głównym gatunkiem jest olsza czarna. Samosiewy. Zakupiony las zostawiamy samemu sobie. Nie wycinamy. Nic w nim nie robimy. Obecnie mamy ich dwa. W otulinie Biebrzańskiego Parku Narodowego i niedaleko Lubaczowa, w Budomierzu. Traktujemy je jako prywatne rezerwaty. Każdy może wspomóc naszą ideę. Jestem orędownikiem powołania Turnickiego Parku Narodowego, który – moim zdaniem – prędzej czy później powstanie, ale zanim powstanie, Wieczne Lasy są szansą ratowania klimatu od zaraz – zapewnia Piotr Klub.
– I mówi to mieszkaniec Nowych Sadów, które położone są nieopodal Makowej i Arłamowa – miejsca niedawnego protestu aktywistek i aktywistów z Inicjatywy Dzikie Karpaty przeciw wycince prowadzonej przez Nadleśnictwo Bircza.
- Jestem z wykształcenia leśnikiem, synem leśnika. Nie wszyscy leśnicy pracują w nadleśnictwach. Nie wszyscy muszą mieć takie samo zdanie. Dobrze rozumiem argumenty przeciwników powołania Turnickiego Parku Narodowego. Byłoby błędem nie brać ich pod uwagę, ale jednocześnie uważam, że w dyskusji o powołaniu TPN więcej jest emocji niż merytorycznej wymiany zdań. Zbyt wiele osób nadaje sprawie powołania TPN charakter polityczny, zamiast rzeczowo i systemowo podejść do tematu – konkluduje pan Piotr.
„Nie sadzimy! (…). Pozwalamy, aby wzrastał las, z którego nigdy nie zostanie wywiezione żadne drzewo. Las ważny dla przyrody. Drzewa w takim lesie będą dożywały swoich lat, dając życie kolejnym leśnym pokoleniom. Koncentrujemy się na lasach podmokłych, w tym rosnących na torfach, którym grozi przekształcanie w osuszane łąki i pastwiska. W ten sposób zachowujemy zróżnicowane środowisko. (…) Nasza akcja przynosi od razu zdecydowany skutek: tworzymy rodzaj prywatnych rezerwatów, które można w każdej chwili odwiedzić, wskazać na mapie. Pokazujemy darczyńcom bogaty powstający las, a nie zasadzoną monokulturę – tzw. przedplon. Program jest przygotowany przez pracujących dla Fundacji leśników i konsultowany z naukowcami – specjalistami w zakresie obiegu węgla w przyrodzie” – czytamy na stronie Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.
Po dwugodzinnej rozmowie i spacerze po lesie na dobrą chwilę zapomina się o codziennych problemach. Nawet o zmieniającym się klimacie. Pan Piotr daleki jest od pesymistycznych wizji przyszłości.
– Każdy może, na swoją miarę, już teraz dać coś od siebie dla dobra planety – podsumowuje.
Olsy należą do tych zbiorowisk leśnych, które mogą zniknąć z naszego krajobrazu. Ich obecność uzależniona jest od obecności wody. Kryzys klimatyczny i ekstremalne susze, które już zdarzają się w Polsce, jak i skutki wielu dekad osuszania mokradeł sprawiają, że takie skrawki olszowego lasu są niezwykle cenne i powinny być chronione. Ich kępkowa struktura sprzyja występowaniu rzadkich gatunków ptaków, zakładających w nich gniazda. Co więcej w upalne dni stanowią ważne miejsce odpoczynku i schronienia przed skwarem dla ssaków, w tym dla łosi. Są taką klimatyzowaną ostoją. Olsy są coraz częściej wycinane i zamieniane w uprawy (o ile geodezyjnie są np. nieużytkiem, a nie lasem), więc nawet kilkadziesiąt m sześc. drewna, jakie jest w młodym drzewostanie, w niedługim czasie po wykarczowaniu może trafić do atmosfery poprzez spalenie.
Drzewa rosnące na określonym obszarze pobierają CO² z atmosfery i wbudowują węgiel w swoją strukturę, oddając tlen. Przyrost ilości węgla zawartego w drzewach jest naukowo określony, zależny od gleby i wieku drzew.
Ols bagienny w ciągu 80 lat wyłapie nie mniej niż 535 ton dwutlenku węgla z atmosfery samymi drzewami, nie licząc wyłapywania i magazynowania w torfie, na którym rośnie.
– Sosna i świerk na Pogórzu Przemyskim to gatunki sztucznie wprowadzone na gruntach porolnych w czasie powojennych zalesień. Ponieważ szybko przyrastają, ich zadaniem było ocienienie gleby i przeobrażenie jej z rolniczego charakteru na leśny. Faktem jest, że bardzo szybko przyrastają i są podatne na różne czynniki, jak choćby łamanie przez okiść czy wywracanie przez silne wiatry. Łatwo też zasiedla je huba korzeniowa, powodująca zgniliznę dolnej części pnia. W ciągu kilkudziesięciu lat spełniają jednak swą rolę biocenotyczną, ale nie mają szans dożycia do wieku 100 – 120 lat, jak na typowych dla nich siedliskach. Dlatego w miejsce gatunków przedplonowych, jak sosna czy świerk, wprowadzane są tam sukcesywnie gatunki właściwe dla lasów południowo-wschodniej Polski, jak: jodła, buk, dąb czy jawor.
Reklama
Warto przypomnieć, że niemal 1/3 podkarpackich lasów została zasadzona 50 – 70 lat temu na gruntach porolnych. Od lat już trwa przebudowa składu gatunkowego tych lasów. W niektórych podkarpackich nadleśnictwach obszar lasów na gruntach porolnych sięga 40 procent powierzchni ogólnej – informuje Edward Marszałek, rzecznik prasowy RDLP w Krośnie.

Średni wiek drzew: sosna i świerk

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze