Reklama

Właściciel o przyczynie pożaru: „To było celowe działanie”

05/08/2019 20:06

Swoje straty materialne po pożarze właściciel zakładu stolarskiego przy Brodzińskiego wycenia na ponad 50 tys. zł. Nie złorzeczy, nie przeklina, nie szuka zemsty, ale z przekonaniem mówi o czyimś celowym działaniu i liczy na to, że sprawiedliwości stanie się zadość.

Ogień w warsztacie pojawił się późnym popołudniem. Przedsiębiorca był wówczas na miejscu, początkowo wewnątrz budynku. Zdarzenie miało miejsce w czwartek, 25 lipca br. między godziną 17 a 18.

– Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn doszło do pożaru drewnianego pomieszczenia gospodarczego przyległego do zakładu stolarskiego. W wyniku pożaru uszkodzeniu uległy różnego rodzaju urządzenia, które się tam znajdowały. Przyjęto zawiadomienie o przestępstwie, rozpytano świadków, wykonano oględziny miejsca zdarzenia. Jest prowadzone postępowanie w kierunku uszkodzenia mienia. Na temat tego, co było przyczyną pożaru, wypowie się biegły z zakresu pożarnictwa – informuje mł. sierż. Marta Fac, oficer prasowy KMP w Przemyślu.

Słyszał petardy

Z racji tego, że wszystko działo się na jego oczach, Tadeusz Strumidło, czyli właściciel zakładu jest w stanie krok po kroku odtworzyć wydarzenia.

– Byłem w warsztacie. Po godzinie 17 usłyszałem trzy wystrzały – petardy. W ciągu jednej minuty, w krótkich odstępach. Wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem dwoje młodych ludzi, uciekali po skarpie. Dobiegł mnie krzyk: Pali się! Zwróciłem oczy[paywall] w stronę przybudówki, okazało się, że na całej szerokości ogień szedł do góry. Nie było już właściwie niczego do gaszenia, pozostała bierność. Po kilku minutach przyjechała straż i zaczęła swoją akcję. Ktoś inny zadzwonił, w tym ferworze, napięciu nie potrafiłem nawet wybrać numeru. Usunąłem samochód i stałem z boku w jednym bucie, bo drugi został w środku – relacjonuje przebieg wydarzeń. Co do okoliczności pożaru, jest pewien swego. Podkreśla, że wystrzały słyszał bardzo wyraźnie. Co za tym idzie, kwalifikuje zdarzenie jako celowe działanie. – Nie można powiedzieć, że to był przypadek, ktoś to zrobił świadomie, czyli celowo – twierdzi.

Uważa też, że znalezienie sprawcy wcale nie musi być trudne, a już na pewno wytypowanie środowiska, z którego pochodzi. Liczy na pozytywny finał, bowiem zakład nie był ubezpieczony. – Gdyby się okazało, że ci młodzi ludzie nie mają ukończonych 14 lat, to ciężar odtwarzania zostałby podzielony. Jestem „ukarany” i to bardzo – popalone obrabiarki, popalona przyczepka, praca, która w tym tygodniu miała być sprzedana, warta kilka tysięcy – teraz trzeba będzie szukać nowego materiału, dalej w garażu to samo i do tego wszystkiego drewno otrzymało ogromną ilość wody– podkreśla. Straty szacuje na co najmniej 50 tysięcy zł.

Reklama

Stracił bardzo wiele

Kwestie finansowe to jedna rzecz, ale Tadeusz Strumidło czuje się poszkodowany także w innym, niematerialnym wymiarze. – Dwudziesty siódmy rok jestem w tym miejscu. Byłem tu przed ZUS-em. Wszystko przeszedłem, choćby batalię o energię elektryczną. To jest drugi mój dom. Niektórzy przychodzą tu tylko po to, żeby wymienić poglądy, chwilkę jakąś konwersację przeprowadzić. A klientów mam stałych od wielu, wielu lat, bez jakiejś większej reklamy – zauważa.

Dodaje, że jego zakład to bardziej pracownia, „coś na zasadzie manufaktury”. Warto zauważyć, że prace Tadeusza Strumidło można obejrzeć m.in. w przemyskim kościele ojców Reformatów, a przepiękne bramy jego wykonawstwa znajdziemy na ul. Mickiewicza czy Mniszej w Przemyślu. – Do Reformatów wykonałem dwoje podwójnych drzwi, dwuskrzydłowych, z naświetlem łukowym. Drzwi do zakrystii – z koroną. W koronie mamy trzy kule, na których umieszczone są krzyże – nadmienia.

Co dalej?

Przedsiębiorca wie, ze znalazłby na pewno wiele miejsc, gdzie mógłby swą działalność kontynuować, jednak zżył się konkretnie z tym, w którym pracuje i czuje, że na Brodzińskiego jest u siebie. – Jeżeli nie będzie przeszkód ze strony dzierżawcy, odtworzę, co zostało zniszczone – deklaruje.

Zapytany o przyszłość odpowiada w sposób dość zaskakujący, bowiem wierszem, cytując Adama Asnyka „Daremne żale” („Trzeba z żywymi naprzód iść”...) oraz poezję Cypriana K. Norwida.

Reklama


fot.Aleksandra Białoń
AB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ziom - niezalogowany 2019-08-06 08:05:43

    w zusie jest monitoring

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hmm - niezalogowany 2019-08-06 09:35:10

    ZUS nie ma parkingu z prawdziwego zdarzenia a tuż obok jest ten plac i pożar zlokalizowanej na nim stolarni. Przypadek?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Martin - niezalogowany 2019-08-09 07:11:39

    Thanks for taking the time to discuss this, I feel strongly about it and love learning more on this topic. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama