Swoje straty materialne po pożarze właściciel zakładu stolarskiego przy Brodzińskiego wycenia na ponad 50 tys. zł. Nie złorzeczy, nie przeklina, nie szuka zemsty, ale z przekonaniem mówi o czyimś celowym działaniu i liczy na to, że sprawiedliwości stanie się zadość.
Ogień w warsztacie pojawił się późnym popołudniem. Przedsiębiorca był wówczas na miejscu, początkowo wewnątrz budynku. Zdarzenie miało miejsce w czwartek, 25 lipca br. między godziną 17 a 18.
– Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn doszło do pożaru drewnianego pomieszczenia gospodarczego przyległego do zakładu stolarskiego. W wyniku pożaru uszkodzeniu uległy różnego rodzaju urządzenia, które się tam znajdowały. Przyjęto zawiadomienie o przestępstwie, rozpytano świadków, wykonano oględziny miejsca zdarzenia. Jest prowadzone postępowanie w kierunku uszkodzenia mienia. Na temat tego, co było przyczyną pożaru, wypowie się biegły z zakresu pożarnictwa – informuje mł. sierż. Marta Fac, oficer prasowy KMP w Przemyślu.
Z racji tego, że wszystko działo się na jego oczach, Tadeusz Strumidło, czyli właściciel zakładu jest w stanie krok po kroku odtworzyć wydarzenia.
– Byłem w warsztacie. Po godzinie 17 usłyszałem trzy wystrzały – petardy. W ciągu jednej minuty, w krótkich odstępach. Wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem dwoje młodych ludzi, uciekali po skarpie. Dobiegł mnie krzyk: Pali się! Zwróciłem oczy[paywall] w stronę przybudówki, okazało się, że na całej szerokości ogień szedł do góry. Nie było już właściwie niczego do gaszenia, pozostała bierność. Po kilku minutach przyjechała straż i zaczęła swoją akcję. Ktoś inny zadzwonił, w tym ferworze, napięciu nie potrafiłem nawet wybrać numeru. Usunąłem samochód i stałem z boku w jednym bucie, bo drugi został w środku – relacjonuje przebieg wydarzeń. Co do okoliczności pożaru, jest pewien swego. Podkreśla, że wystrzały słyszał bardzo wyraźnie. Co za tym idzie, kwalifikuje zdarzenie jako celowe działanie. – Nie można powiedzieć, że to był przypadek, ktoś to zrobił świadomie, czyli celowo – twierdzi.
Uważa też, że znalezienie sprawcy wcale nie musi być trudne, a już na pewno wytypowanie środowiska, z którego pochodzi. Liczy na pozytywny finał, bowiem zakład nie był ubezpieczony. – Gdyby się okazało, że ci młodzi ludzie nie mają ukończonych 14 lat, to ciężar odtwarzania zostałby podzielony. Jestem „ukarany” i to bardzo – popalone obrabiarki, popalona przyczepka, praca, która w tym tygodniu miała być sprzedana, warta kilka tysięcy – teraz trzeba będzie szukać nowego materiału, dalej w garażu to samo i do tego wszystkiego drewno otrzymało ogromną ilość wody– podkreśla. Straty szacuje na co najmniej 50 tysięcy zł.
Kwestie finansowe to jedna rzecz, ale Tadeusz Strumidło czuje się poszkodowany także w innym, niematerialnym wymiarze. – Dwudziesty siódmy rok jestem w tym miejscu. Byłem tu przed ZUS-em. Wszystko przeszedłem, choćby batalię o energię elektryczną. To jest drugi mój dom. Niektórzy przychodzą tu tylko po to, żeby wymienić poglądy, chwilkę jakąś konwersację przeprowadzić. A klientów mam stałych od wielu, wielu lat, bez jakiejś większej reklamy – zauważa.
Dodaje, że jego zakład to bardziej pracownia, „coś na zasadzie manufaktury”. Warto zauważyć, że prace Tadeusza Strumidło można obejrzeć m.in. w przemyskim kościele ojców Reformatów, a przepiękne bramy jego wykonawstwa znajdziemy na ul. Mickiewicza czy Mniszej w Przemyślu. – Do Reformatów wykonałem dwoje podwójnych drzwi, dwuskrzydłowych, z naświetlem łukowym. Drzwi do zakrystii – z koroną. W koronie mamy trzy kule, na których umieszczone są krzyże – nadmienia.
Przedsiębiorca wie, ze znalazłby na pewno wiele miejsc, gdzie mógłby swą działalność kontynuować, jednak zżył się konkretnie z tym, w którym pracuje i czuje, że na Brodzińskiego jest u siebie. – Jeżeli nie będzie przeszkód ze strony dzierżawcy, odtworzę, co zostało zniszczone – deklaruje.
Zapytany o przyszłość odpowiada w sposób dość zaskakujący, bowiem wierszem, cytując Adama Asnyka „Daremne żale” („Trzeba z żywymi naprzód iść”...) oraz poezję Cypriana K. Norwida.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.ZUS nie ma parkingu z prawdziwego zdarzenia a tuż obok jest ten plac i pożar zlokalizowanej na nim stolarni. Przypadek?
Thanks for taking the time to discuss this, I feel strongly about it and love learning more on this topic.
To nie przypadek kolego to z całą pewnością celowe działanie.
w zusie jest monitoring
ZUS nie ma parkingu z prawdziwego zdarzenia a tuż obok jest ten plac i pożar zlokalizowanej na nim stolarni. Przypadek?
Thanks for taking the time to discuss this, I feel strongly about it and love learning more on this topic.