Reklama

Wybór Jana Pawła II we wspomnieniach dwóch Józefów

16/10/2018 15:30

Gdy w Watykanie ogłaszano wybór Karola Wojtyły na papieża, w domu Józefa Rybczyńskiego w Przemyślu przebywał właśnie Józef Salus – organista z Niegowici – pierwszej parafii ks. Wojtyły. Natomiast w Rzymie pracował wtedy późniejszy biskup przemyski ks. Józef Michalik. Był on wtedy rektorem Kolegium Polskiego, w którym kardynał zatrzymał się na nocleg.

Gdy w październiku 1978 r. w Watykanie trwało konklawe, w Przemyślu odbywał się zjazd organistów. Józef Rybczyński przyjął do siebie na nocleg Józefa Salusa. Był to organista z Niegowici, który pracował w tej parafii w czasie, gdy przybył tam na swoją pierwszą wikariuszowską placówkę młody ks. Karol Wojtyła.

– Pan Salus poszedł na mszę wieczorną, a my zostaliśmy przygotować kolację. Wrócił zapłakany. Pytamy: co się stało? On mówi: Karol Wojtyła został papieżem. Struchleliśmy – wspomina J. Rybczyński.

 

Wszystko zanosił biednym

Usiedli do stołu i długo słuchali opowieści organisty z Niegowici o nowym następcy św. Piotra[paywall]. – To była dla młodego ks. Wojtyły pierwsza parafia, więc kobiety się zebrały i zorganizowały dla niego nowe ubrania, buty i inne rzeczy codziennego użytku. Po jakimś czasie widzą, że ks. Karol znowu chodzi w starych ubraniach i znowu mu kupili nowe rzeczy. I znowu się sytuacja powtarzała. Co się stało? On to wszystko zanosił biednym ludziom – opowiada pan Józef.

– Już wtedy widzieliśmy, jakim człowiekiem jest Karol Wojtyła i jakim papieżem się zapowiada – dodaje.

Reklama

Józef Rybczyński stał się niestrudzonym dokumentalistą związków Jana Pawła II z metropolią przemyską. Aby zebrać materiał, zjechał niemal całą południowo-wschodnią Polskę. Dotarł do archiwalnych zdjęć, dokumentujących wizyty papieża, a wcześniej księdza i biskupa, w metropolii przemyskiej. Sam sfotografował prawdopodobnie wszystkie pomniki, tablice i inne ślady upamiętniające papieża Polaka. – Mógłbym niektóre zdjęcia wyłuskać z internetu, ale każde zdjęcie musi być przesycone moim potem, moją pracą – podkreśla.

Zorganizował 27 wystaw na całym Podkarpaciu. Przygotował również 16 arkuszy filatelistycznych. Wszystko robi bez żadnej gratyfikacji, wydając własne pieniądze. – Jedyną nagrodą dla mnie jest podziękowanie na piśmie – mówi. – I cieszę się, jeśli ludzie moje wystawy oglądają – dodaje.

Reklama

 

Byłoby źle, gdybym zapomniał

Skąd u niego taka fascynacja papieżem? – Sam nie wiem, skąd mi się to bierze. Po prostu lubię to i się nad tym nie zastanawiam. I jest we mnie taka myśl, że byłoby źle, gdybym o papieżu zapomniał. Więc robię to, propaguję i noszę papieża w sercu. Wiem, że on mi pomaga, nawet w przejściu przez ulicę – mówi.

Nie ukrywa, że sił mu powoli ubywa. W końcu liczy już 75 lat. Nie zawiesza jednak swojej działalności. W przyszłym roku chciałby wystawić swoje zbiory w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej.  Pracuje też nad wystawą „Ojciec Święty na znakach poczt podziemnych stanu wojennego”. – Mam poważny zbiór tego tematu – mówi.

Reklama

 

Kim była sympatia kard. Wojtyły?

W 1978 r. rektorem Kolegium Polskiego w Rzymie był ks. Józef Michalik, późniejszy arcybiskup przemyski. W tym właśnie domu zamieszkał przed konklawe kard. Wojtyła.

– Rozmawiając z Włochami, z którymi wówczas pracowałem, widziałem duże zainteresowanie polskimi kardynałami. Z tym, że kardynał Wyszyński był już człowiekiem zaawansowanym w latach i o nienajlepszym zdrowiu – wspomina.  – Osobiście nie wykluczałem, że jest szansa wyboru już w pierwszym konklawe. Potem się okazało, że miał wtedy kilkanaście głosów – dodaje.

Reklama

Abp Michalik opowiada, że po wyborze Jana Pawła II, do Kolegium Polskiego przez całą noc dzwoniły telefony z różnych kontynentów. – Ze Stanów Zjednoczonych zadzwoniła jakaś dziennikarka: czy to prawda i co się stało z sympatią, w której kardynał Wojtyła był zakochany; wiemy, że miała na imię Jadwiga i pochodziła z królewskiego rodu. Dziennikarka nie doczytała i „dopracowała” na swój sposób informację, a chodziło o królową Jadwigę, której beatyfikację kardynał bardzo promował, a później jako papież ją kanonizował – wspomina.

– Ale były też pytania bardzo trafne o koncepcję życiową czy teologiczną nowego papieża. Nie na wszystkie potrafiliśmy odpowiedzieć. Były też próby dotarcia do miejsca, gdzie ostatnio przebywał. Oczywiście pokój papieski zamknęliśmy, żeby nie naruszyć prywatności – mówi.

 

Reklama

 

 


fot.Paweł Bugira
Abp Michalik opowiada, że po wyborze Jana Pawła II, do Kolegium Polskiego w Rzymie przez całą noc dzwoniły telefony z różnych kontynentów.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama