W zapowiedzianych na 10 maja br. wyborach prezydenckich wystartuje około 20 kandydatów. Przynajmniej tylu do poniedziałkowego popołudnia zarejestrowała Państwowa Komisja Wyborcza. I już rozpoczęło się pospolite ruszenie. Zabiegający o reelekcję obecny prezydent dociera do ludu Bronkobusem, a przemierzając polskie drogi, czuje na plecach oddech goniącego go konkurenta, który pędzi Dudabusem. Rywalka z SLD na wszelki wypadek nie ochrzciła swojego pojazdu.
Ponad całe to liczne grono kandydatów wzniósł się lider partii KORWIN, który z muszką (pod szyją) na pokładzie awionetki Air Korwin One buja w obłokach. Wprawdzie wszyscy bujają, ale nie wszyscy lecą. Mimo to każdy liczy na miękkie lądowanie w okolicach Pałacu Prezydenckiego. Pozostali pretendenci do najważniejszego urzędu w państwie jeszcze nie sprecyzowali, z jakich środków lokomocji zamierzają skorzystać w nabierającej tempa kampanii. Jedno jest pewne – też będą kursować albo lądem, albo w powietrzu. Na razie nie przez morze. Może dlatego, że prezydent mało może. Do dyspozycji mają jeszcze pociągi, motocykle, rowery, motolotnie, śmigłowce, wrotki, hulajnogi etc. I wreszcie pozostają im też własne nogi. Niezależnie, na który z wymienionych środków lokomocji postawią, warto, by po wyborze nie przejechali, nie przelecieli lub nie przeszli obojętnie obok codziennych spraw wyborców.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
?