Reklama

Wzywał pomocy, nikt nie przyjechał

12/06/2019 20:00

– Dla mnie to nieludzkie podejście – mówi kontroler biletów o zdarzeniu, do którego doszło na przystanku na ul. Jagiellońskiej. Twierdzi, że wzywał pomoc do mężczyzny, który twierdził, że nie może chodzić, jednak pogotowie i straż miejska odmówiły pomocy. Obie służby twierdzą, że zgłoszenie nie dawało powodów do wyjazdu.

Kontroler prosi, żeby nie podawać jego nazwiska. Woli posługiwać się numerem służbowym 1. – Stałem na przystanku na Jagiellońskiej, czekałem na autobus numer 8 – zaczyna swoją relację. Siedzący na ławce mężczyzna poprosił go o wykonanie telefonu na pogotowie[paywall]. – Mówił, że nie ma swojego, a od 15 minut coś mu się stało w nogi i nie może wstać. Od dyspozytora pogotowia ratunkowego od razu dostałem odpowiedź: pogotowie jeździ tylko do nagłych przypadków, to nie postój taksówek – mówi rewizor. Bez przeprowadzania wywiadu i zadawania jakichkolwiek pytań.

Zadzwonił więc do straży miejskiej. Tu również odmówiono mu pomocy. Dyspozytor miał powiedzieć, że oni również nie mogą pomóc w takiej sytuacji. – Powiedział, że gdyby był pijany to by przyjechali, ale jeśli nie jest, to ja poniosę konsekwencje – twierdzi rewizor biletów. Jego zdaniem, mężczyzna nie był pijany, więc się poddał. – Wszyscy mówili, żeby wziął taksówkę, ale on nie miał pieniędzy. Dałem mu 3 złote na bilet i pomogłem wsiąść do autobusu, a sam musiałem iść do pracy – tłumaczy.

Reklama

Wersja pogotowia

– Po dogłębnej analizie nagrania rozmowy z dyspozytorem, rozmowie z pracownikami i ocenie zdarzenia, stwierdzono, że opisywany przypadek nie kwalifikował się do zadysponowania zespołu ratownictwa medycznego w myśl zapisów Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym – wyjaśnia Marek Janowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu.

– Karetki systemu wyjeżdżają jedynie w przypadku zaistnienia sytuacji nagłego zagrożenia życia lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Takiego stanu w tym przypadku nie było, dolegliwość jaką zgłaszała osoba wzywająca, miała charakter przewlekły, utrzymujący się od dłuższego czasu. Odnośnie zachowania dyspozytora medycznego nie stwierdzono uchybień – zaznacza.

Reklama

Wersja straży miejskiej

– Dyspozytor przyznał, że to nie jest zdarzenie losowe i pan powinien we własnym zakresie udać się do szpitala. Poinstruował jednak zgłaszającego, żeby ocenił czy zdrowiu lub życiu tego pana zagraża niebezpieczeństwo. Jeśli tak, to my przyjedziemy. Jeśli jednak nie będzie powodu, nie zabierzemy go do szpitala – mówi Mariusz Migdal, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Przemyślu. Komendant zapewnia, że nie padły słowa o tym, że kontroler może ponieść odpowiedzialność za nieuzasadnione wezwanie. – To musiała być interpretacja tego pana. Nie padły takie słowa – mówi.

Kiedyś już ratował

Kontroler miał w swojej pracy już kilka podobnych przypadków. Kiedyś w autobusie spotkał 15-letnią dziewczynę, która jechała bez biletu. Jej zachowanie wzbudziło jego wątpliwości. Poprosił nastolatkę o numer telefonu do matki. Okazało się, że dziewczyna jest niepełnosprawna intelektualnie i dopiero uczy się samodzielności. W tym autobusie w ogóle nie powinno jej być. Innym razem pomógł mężczyźnie, który zasłabł w autobusie. Wtedy pogotowie przyjechało bez zwłoki. Pacjent, wychodząc z domu, zapomniał o lekach neurologicznych.

Reklama

– Dla mnie to nieludzkie podejście – mówi rewizor o zdarzeniu z Jagiellońskiej.– Gdy leży pijany człowiek na ławce, to przyjeżdżają służby i go zabierają. A tu nie ma nikogo do pomocy. Ja nie wiem, co mu się mogło stać, nie jestem lekarzem – podkreśla. Kontroler zapewnia, że mężczyzna, który prosił o pomoc, nie był stałym bywalcem ławeczki na przystanku. – Wiem, bo jestem tu codziennie, więc znam ludzi – mówi.

Problem systemowy

Kogo wezwać w podobnych sytuacjach? Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno trzeba zadzwonić na pogotowie ratunkowe, ale ono jest powołane tylko do wyjazdów, kiedy zagrożone jest życie lub zdrowie pacjenta. Sądząc po tym, że mężczyźnie udało się wsiąść do autobusu, jego stan prawdopodobnie nie kwalifikował się do przyjazdu karetki (nie wiemy jednak, co się z nim działo później). Można również prosić o pomoc straż miejską, jednak jej funkcjonariusze nie mają kwalifikacji do oceny stanu zdrowia.
PB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    qqq - niezalogowany 2019-06-12 21:40:16

    ten stary kretacz ze zdjecia to tyle osob przerobil na pieniadze ze dziwie sie ze jaka kolwiek gazeta pisze o tych jego bochaterskich akcjach

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Don Pedro - niezalogowany 2019-06-12 22:00:09

    Bohaterskich 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jaszczyn - niezalogowany 2019-06-12 22:20:04

    qqq to prawda!! To największy PASOŻYT społeczny w Przemyślu.. mnie przerobil na 23 tys. / Jaszczyn

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama