Reklama

Z łatwego triumfu urodził się horror. Sokołów SA wrócił na zwycięską ścieżkę

Jednej skutecznej akcji zabrakło tenisistom stołowym Sokołowa SA do wygranej w Gdańsku do zera. Ale to jest piękno sportu. Gospodarze odwrócili losy spotkania i uznali wyższość jarosławian dopiero po grze deblowej. Pierwszej porażki w sezonie 2021 – 2022 w LOTTO Superlidze doznał Sathiyan Gnanasekaran.

Jarosławianie wybrali się do Gdańska w optymalnym w tym sezonie składzie. Do zespołu po kilkunastotygodniowej przerwie dołączył Hindus Sathiyan Gnanasekaran, a także nieobecny w styczniowych mistrzowskich pojedynkach Rosjanin Grigorij Vlasov. Ekipa Kamila Dziukiewicza była lekkim faworytem tej potyczki, ale jarosławianie musieli uważać na wciąż nieobliczalnego, byłego zawodnika Kolpinga FRAC Wang Zeng Yi.

Zaczęło się rewelacyjnie. Popularny „Wandżi” nie miał kompletnie nic do powiedzenia w starciu z G. Vlasovem. Rosjanin rozegrał kapitalne zawody. Wydawało się, że to spotkanie będzie języczkiem u wagi pod przyszłe zwycięstwo za trzy punkty Sokołowa SA. W tym przekonaniu utwierdził kibiców S. Gnanasekaran, który z problemami, ale uporał się w trzech setach z Szymonem Malickim. I kiedy wydawało się, że wszystko rozstrzygnie czwarta gra między „Wandżim” a reprezentantem Indii, niepodziewanie bardzo dobre zawody z Tomaszem Tomaszukiem rozgrywał Mateusz Czernik. Stoczył z nim porywający, pięciosetowy bój. Po znakomitym czwartym secie, w decydującym piątym prowadził już 6:10! Miał cztery piłeczki meczowe, ale nie wykorzystał ani jednej i ostatecznie poległ 3:2

Reklama

W siatkówce od wielu lat krąży takie powiedzenie, że jeśli – prowadząc 2:0 w setach – nie potrafisz postawić kropki na „i” i wygrać mecz w trzech partiach, przegrywasz go 3:2. Wygrana w nieprawdopodobnych wręcz okolicznościach T. Tomaszuka dodała skrzydeł gdańszczanom. Do tego stopnia, że Wang Zeng Yi skutecznie przeciwstawił się liderowi Sokołowa SA i po niezwykle kunktatorsko prowadzonej grze sprawił, że Hindus musiał się pogodzić z pierwszą swoją porażką w tym sezonie LOTTO Superligi. Z łatwego, wydawałoby się pojedynku, urodził się horror. Co gorsze w grze deblowej lekkim faworytem był duet gospodarzy. Na szczęście Sokołów SA ma w tym sezonie Grigorija Vlasova. Rosjanin wybijał tempo gry podwójnej, on zdobywał najważniejsze punkty, on mobilizował partnera, czyli M. Czernika. Goście wygrali w dwóch setach i cały mecz za dwa punkty.

Dzięki temu awansowali na 5. miejsce w tabeli. Kolejny mistrzowski mecz rozegrają już w poniedziałek, 7 lutego br. W jarosławskiej hali ugoszczą Dartom Bogorię Grodzisk Mazowiecki. Początek spotkania o g. 18.

Reklama

 

 

AZS AWFiS Balta Gdańsk – Sokołów SA Jarosław 2:3
0:1: Wang Zeng Yi – Grigorij Vlasov 0:3 (9:11, 4:11, 8:11)
0:2: Szymon Malicki – Sathiyan Gnansekaran 0:3 (11:13, 7:11, 12:14)
1:2: Tomasz Tomaszuk – Mateusz Czernik 3:2 (11:9, 14:16, 12:10, 2:11, 13:11)
2:2: Wang Zeng Yi – Sathiyan Gnansekaran 2:1 (11:7, 4:11, 11:9)
2:3: Szymon Malicki/Tomasz Tomaszuk – Grigorij Vlasov/Mateusz Czernik 0:2 (13:15, 4:11)


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama