Reklama

Z życia „Fredreum”

31/07/2016 17:06

O tegorocznej Wiośnie Fredrowskiej, oficjalnym otwarciu 15 lipca br. Muzeum im. Aleksandra Fredry w Rudkach na Ukrainie oraz nieoficjalnym uchyleniu uchylaniu przed laty wieka trumny z ciałem pisarza rozmawiamy z Krystyną Maresch-Knapek, prezesem Towarzystwa Dramatycznego im. A. Fredry „Fredreum” w Przemyślu.


fot.ze zbiorów własnych
15 lipca br., dzięki pomocy m.in. \"Fredreum\", w rudeckim kościele otworzono Muzeum im. A. Fredry.

– XVII Przemyska Wiosna Fredrowska za nami. Trwała od 4 do 26 czerwca. W tym roku z powodów finansowych miała nieco skromniejszy wymiar. Zabrakło teatrów zawodowych, nie doszedł do skutków rajd „Śladami Aleksandra Fredry”. Pogodzeni z wolą nieba, jak rzekłby Fredro, postawiliście Państwo na amatorów. Czy ta formuła się obroniła?

– Nie mogliśmy ściągnąć teatrów zawodowych, jedynie dwa amatorskie, co nie umniejsza ich wartości. Zaproponowaliśmy widzom spektakl Damy i Huzary Aleksandra Fredry w wykonaniu Teatru Robotniczego im. Bolesława Barbackiego z Nowego Sącza. Scena Amatora Biłgorajskiego Centrum Kultury przedstawiła Ożenek Mikołaja Gogola. Ponadto nasi aktorzy wystawili Żabulę oraz Zołzy Izabeli Degórskiej, Niewiernego Anny Roch-Tchórzewskiej i Kuzynka Michała Bałuckiego. Udało się nam zatem zaprezentować kilka świetnych sztuk, zarówno[paywall] klasykę, jak i rzeczy współczesne, a jednocześnie pokazać duży wachlarz możliwości i talentów aktorskich młodzieży, obecnie współpracującej z „Fredreum”. Graliśmy, jak co roku, w Surochowie koło Jarosławia oraz w Nienadowej. W pierwszym z wymienionych miejsc urodził się u schyłku XVIII wieku hrabia Fredro. Z kolei dwór w Nienadowej należał do Dembińskich, rodziców matki Aleksandra, który często gościł tam w dzieciństwie.

Reklama

– Komediopisarz zmarł we Lwowie, w roku 1876, dożywszy sędziwych lat. Pochowany jest w Rudkach, w połowie drogi pomiędzy Samborem a Lwowem. Całkiem niedawno, 15 lipca br., dzięki pomocy m.in. „Fredreum”, w rudeckim kościele otworzono Muzeum im. A. Fredry.

– Jeszcze przed rozpoczęciem Wiosny Fredrowskiej zgłosił się do nas Adam Chłopek z Drohobycza, prezes Zjednoczenia Nauczycieli Polskich na Ukrainie, jeden z współtwórców Muzeum im. A. Fredry. Zaprosił nas do współpracy. Wysłaliśmy mu materiały związane tematycznie z przedstawieniami autorstwa Fredry, które były eksponowane na wystawie przygotowanej na okoliczność uroczystego otwarcia i poświęcenia muzeum utworzonego w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Rudkach. Była to piękna uroczystość, z udziałem Jego Ekscelencji ks. Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, Metropolity Lwowskiego, Konsula Generalnego RP we Lwowie – Wiesława Mazura, proboszcza rudeckiej parafii – ks. Jerzego Wasylenko, gości z Polski, z Krakowa, Warszawy, Kalisza, współorganizatorów przedsięwzięcia – Macieja Szeptyckiego, Piotra Pilcha, Mariusza Olbromskiego, społeczności rudeckiej. Aktorzy „Fredreum” wystawili fragment Zemsty.

Reklama

– Państwa obecność w Rudkach to już tradycja i historia, nieco mroczna chwilami…

– Drugą dekadę rokrocznie jeździmy do Rudek, składamy kwiaty na grobie Aleksandra Fredry. Wcześniej również interesowaliśmy się Domem Fredrów. Po II wojnie światowej władze sowieckie urządziły w rudeckim kościele magazyn żywności, krypta długo była w opłakanym stanie. Zdarzało się, że  bez wiedzy ówczesnego proboszcza, z przyzwolenia stróża wielbiciele Fredry schodzili do krypty i wiedzeni ciekawością uchylali nieco wieko trumny… Ciało ponoć było doskonale zachowane. Zmarły, jak na szlachcica przystało, spoczywał odziany w żupan, obuty w długie, brązowe baczmagi.– Wróćmy raz jeszcze do tematu Wiosny Fredrowskiej i sztuk Fredry. Jakimi wytycznymi kieruje się Pani, dobierając repertuar dla teatru i czy komediopisarz doby romantyzmu jest dziś rozumiany, doceniany przez publiczność?

Reklama

– Wiosna Fredrowska, którą organizujemy od 17 lat, zaczęła się od prezentacji spektakli fredrowskich. Odeszliśmy po jakimś czasie od wystawiania wyłącznie Fredry, pokazujemy inne sztuki komediowe. Co do Fredry… Trzeba się w niego wczytać. Jest trudny do przekazania, a jednocześnie ponadczasowy. Ma w swoim dorobku pisarskim wiele wartych pokazania jednoaktówek, których nikt nie zna, jak choćby Ożenić się nie mogę. Teraz zmieniamy ów stan rzeczy, przybliżamy je publiczności.

– Dziękuję za rozmowę.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama