O tegorocznej Wiośnie Fredrowskiej, oficjalnym otwarciu 15 lipca br. Muzeum im. Aleksandra Fredry w Rudkach na Ukrainie oraz nieoficjalnym uchyleniu uchylaniu przed laty wieka trumny z ciałem pisarza rozmawiamy z Krystyną Maresch-Knapek, prezesem Towarzystwa Dramatycznego im. A. Fredry „Fredreum” w Przemyślu.

fot.ze zbiorów własnych
15 lipca br., dzięki pomocy m.in. \"Fredreum\", w rudeckim kościele otworzono Muzeum im. A. Fredry.
– XVII Przemyska Wiosna Fredrowska za nami. Trwała od 4 do 26 czerwca. W tym roku z powodów finansowych miała nieco skromniejszy wymiar. Zabrakło teatrów zawodowych, nie doszedł do skutków rajd „Śladami Aleksandra Fredry”. Pogodzeni z wolą nieba, jak rzekłby Fredro, postawiliście Państwo na amatorów. Czy ta formuła się obroniła?
– Nie mogliśmy ściągnąć teatrów zawodowych, jedynie dwa amatorskie, co nie umniejsza ich wartości. Zaproponowaliśmy widzom spektakl Damy i Huzary Aleksandra Fredry w wykonaniu Teatru Robotniczego im. Bolesława Barbackiego z Nowego Sącza. Scena Amatora Biłgorajskiego Centrum Kultury przedstawiła Ożenek Mikołaja Gogola. Ponadto nasi aktorzy wystawili Żabulę oraz Zołzy Izabeli Degórskiej, Niewiernego Anny Roch-Tchórzewskiej i Kuzynka Michała Bałuckiego. Udało się nam zatem zaprezentować kilka świetnych sztuk, zarówno[paywall] klasykę, jak i rzeczy współczesne, a jednocześnie pokazać duży wachlarz możliwości i talentów aktorskich młodzieży, obecnie współpracującej z „Fredreum”. Graliśmy, jak co roku, w Surochowie koło Jarosławia oraz w Nienadowej. W pierwszym z wymienionych miejsc urodził się u schyłku XVIII wieku hrabia Fredro. Z kolei dwór w Nienadowej należał do Dembińskich, rodziców matki Aleksandra, który często gościł tam w dzieciństwie.
– Komediopisarz zmarł we Lwowie, w roku 1876, dożywszy sędziwych lat. Pochowany jest w Rudkach, w połowie drogi pomiędzy Samborem a Lwowem. Całkiem niedawno, 15 lipca br., dzięki pomocy m.in. „Fredreum”, w rudeckim kościele otworzono Muzeum im. A. Fredry.
– Jeszcze przed rozpoczęciem Wiosny Fredrowskiej zgłosił się do nas Adam Chłopek z Drohobycza, prezes Zjednoczenia Nauczycieli Polskich na Ukrainie, jeden z współtwórców Muzeum im. A. Fredry. Zaprosił nas do współpracy. Wysłaliśmy mu materiały związane tematycznie z przedstawieniami autorstwa Fredry, które były eksponowane na wystawie przygotowanej na okoliczność uroczystego otwarcia i poświęcenia muzeum utworzonego w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP w Rudkach. Była to piękna uroczystość, z udziałem Jego Ekscelencji ks. Arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, Metropolity Lwowskiego, Konsula Generalnego RP we Lwowie – Wiesława Mazura, proboszcza rudeckiej parafii – ks. Jerzego Wasylenko, gości z Polski, z Krakowa, Warszawy, Kalisza, współorganizatorów przedsięwzięcia – Macieja Szeptyckiego, Piotra Pilcha, Mariusza Olbromskiego, społeczności rudeckiej. Aktorzy „Fredreum” wystawili fragment Zemsty.
– Państwa obecność w Rudkach to już tradycja i historia, nieco mroczna chwilami…
– Drugą dekadę rokrocznie jeździmy do Rudek, składamy kwiaty na grobie Aleksandra Fredry. Wcześniej również interesowaliśmy się Domem Fredrów. Po II wojnie światowej władze sowieckie urządziły w rudeckim kościele magazyn żywności, krypta długo była w opłakanym stanie. Zdarzało się, że bez wiedzy ówczesnego proboszcza, z przyzwolenia stróża wielbiciele Fredry schodzili do krypty i wiedzeni ciekawością uchylali nieco wieko trumny… Ciało ponoć było doskonale zachowane. Zmarły, jak na szlachcica przystało, spoczywał odziany w żupan, obuty w długie, brązowe baczmagi.– Wróćmy raz jeszcze do tematu Wiosny Fredrowskiej i sztuk Fredry. Jakimi wytycznymi kieruje się Pani, dobierając repertuar dla teatru i czy komediopisarz doby romantyzmu jest dziś rozumiany, doceniany przez publiczność?
– Wiosna Fredrowska, którą organizujemy od 17 lat, zaczęła się od prezentacji spektakli fredrowskich. Odeszliśmy po jakimś czasie od wystawiania wyłącznie Fredry, pokazujemy inne sztuki komediowe. Co do Fredry… Trzeba się w niego wczytać. Jest trudny do przekazania, a jednocześnie ponadczasowy. Ma w swoim dorobku pisarskim wiele wartych pokazania jednoaktówek, których nikt nie zna, jak choćby Ożenić się nie mogę. Teraz zmieniamy ów stan rzeczy, przybliżamy je publiczności.
– Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze