Podobno niecałe sto lat temu w gazetach były stałe rubryki właśnie pod takim tytułem. Dzisiaj to oczywisty anachronizm, gdyż konia z rzędem temu, kto potrafi wyjaśnić, co to są wyższe sfery. Kogo do nich zaliczać? Czy tego, który ma willę z basenem, siłownią, trzy auta, a może kogoś, kto w telewizji potrafi mówić na każdy temat albo kogoś, kto w restauracji złotą kartą płaci za „meduzy i w trzech smakach drób”. Bohaterów dzisiejszego kryminałku do wyższych sfer zaliczam tylko dlatego, że sami się tak określili.
– Za kogo pan mnie ma? Ja nie jestem pierwszą lepszą z ulicy, ja studia skończyłam i mam pozycję – tak Iwona Z. przywitała policjanta, który przyniósł jej wezwanie do stawiennictwa się w komisariacie. Ale od początku. Trzy tygodnie wcześniej Iwona w jednym z miejscowych lokali wynajęła salę na towarzyskie spotkanie z okazji jej dwudziestych siódmych urodzin. Składając zamówienie, bardzo wyraźnie zaznaczyła właścicielowi, że jej goście to nie byle kto, tylko towarzystwo z wyższych sfer. Dlatego wódka może być czysta, byle dobrze zmrożona, a do tego szampan, odpowiednie zakąski i koniecznie kwiaty na stole. Właściciel zapewnił, że da się zrobić i ustalili cenę i termin. W umówionym dniu Iwona w wieczorowej sukni zajechała taksówką przed lokal, a zaraz po niej zaczęli się pojawiać goście. Barman, pouczony przez właściciela, witał ich w progu i prowadził kolejno do stołu. Jak wersal to wersal. Niektórych wprawdzie znał z widzenia, ale nigdy nie przypuszczał, że należą do wyższych sfer. Nawet trochę się zdziwił, widząc, w jakim tempie wlewają w siebie wódkę, przepijając szampanem.Oczywiście było tradycyjne Sto lat dla jubilatki, a potem zabawa rozkręciła się na dobre. Goście zamawiali kolejne butelki i już nie zwracali uwagi na to, czy wódka jest zmrożona. Spotkanie zaczęło przypominać zwykłą popijawę. Zakąski lądowały na stole, niektórzy goście na podłodze, a kiedy barman próbował nad tym zapanować, Iwona zbeształa go równo, przypominając, że zapłaciła za zabawę. Wreszcie doszło do tego, że barman odmówił podawania alkoholu i wtedy się zaczęło. Któryś z gości przewrócił stolik, inny próbował sam się obsłużyć i trzeba było wezwać policję. Bilans spotkania wyższych sfer to: trzy mandaty karne i ponad tysiąc złotych, które Iwona ma zapłacić właścicielowi lokalu za spowodowane straty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze