Władze miasta będą chyba zmuszone wynaleźć sposób na przepędzanie deszczowych chmur. Przebudowa kanalizacji i budowa zbiorników retencyjnych, które stanowiłyby antidotum na zalewanie niektórych ulic w mieście, nie wchodzą w grę ze względu na brak funduszy. Mieszkańcom tychże pozostają więc... modły o jak najmniej intensywne opady deszczu.
4 czerwca 2013 r. Poniedziałek. Krótki, acz niezwykle intensywny opad deszczu, co o tej porze w naszym klimacie nie jest niczym nadzwyczajnym, zamienił niektóre z przemyskich ulic w rwące potoki. Zalane zostały piwnice, połamane drzewa, uszkodzone samochody – to skutki ulewy, która przeszła nad Przemyślem. Najwięcej pracy mieli strażacy, którzy musieli interweniować ponad 50 razy!
fot.Mariusz Godos
4 czerwca 2013 r. Poniedziałek. Wybrzeże Jana Pawła II.
Większość z tych interwencji dotyczyła zalanych budynków i piwnic, przede wszystkim przy ulicach: Mariackiej, Mickiewicza, Dworskiego i 3 Maja. Strażacy pomagali także przy udrażnianiu ulic. Najgorzej było w rejonie Wybrzeża Ojca Świętego Jana Pawła II, gdzie woda sięgała prawie do kolan. Nie dało się także chodzić po ulicach przyległych do wymienionej, czyli Barskiej, św. Józefa czy Skargi. Całkowicie nieprzejezdna była ulica Krasińskiego. Przejazd pod wiaduktem kolejowym zamienił się w małe jeziorko. Przez pewien czas samochodem nie dało się przejechać pod mostem kolejowym na ulicy Wilsona.
15 czerwca 2015 r. Poniedziałek. Krótki, acz niezwykle intensywny opad deszczu spowodował niemal identyczne utrudnienia co w opisanym wyżej przypadku dwa lata wcześniej. Podobnie było w latach 2008 i 2010. Czy można temu przeciwdziałać?
Mieszkańcy ulic przyległych do Wybrzeża Jana Pawła II przypominają, że swego czasu władze miasta zadeklarowały stworzenie tzw. spustu burzowego w tych newralgicznych, systematycznie zalewanych miejscach. W zamyśle na fragmentach ulic, gdzie z naturalnych przyczyn gromadzi się woda, wybudowane miałyby zostać specjalne odpływy do Sanu. Problem pewnie pozostałby jedynie z niewielkim „siodłem” pod wiaduktem kolejowym przy Krasińskiego.
Nie ma pieniędzy
Wmieście doskonale zdają sobie sprawę, że istniejąca kanalizacja, która bez problemu radzi sobie z odprowadzaniem wody deszczowej podczas normalnych, nawet długotrwałych opadów, nie jest drożna w trakcie gwałtownych burz. Tyle tylko, że zdawać sobie sprawę, a mieć instrumenty, to dwie różne kwestie. – Tak gwałtowne opady, jakie miały miejsce kilka dni temu, zdarzają się wprawdzie bardzo rzadko, ale jednak miewają miejsce. Wówczas przepustowość kanalizacji w miejscach, które są od czasu do czasu zalewane, czyli przede wszystkim Wybrzeżu Ojca Świętego Jana Pawła II czy przejazdu pod mostem kolejowym na ulicy Wilsona, jest za mała. Nie pomaga też ukształtowanie terenu. Zastosowanie prostych i w miarę tanich rozwiązań, jak odprowadzanie wody burzowej bezpośrednio do Sanu, nie wchodzi w grę ze względów sanitarnych. Jedynym rozwiązaniem jest przebudowa kanalizacji i budowa zbiorników retencyjnych, a jest to inwestycja rzędu kilkunastu milionów. W tej chwili miasta na to nie stać – wyjaśnił rzecznik prasowy przemyskiego magistratu Witold Wołczyk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jasne lepiej kase przeznaczyc np na pomniki lub inne pierdoły,a pózniej martwic sie ewentualnymi szkodami,wstyd i tragedia,problem nie nowy,niech by co roku zainwestowali po pare "groszy"ale po co?
W sprawie zalań jezdni i chodników w Przemyślu też NIC nie można zrobić? Cholera, ronda uliczne NIE, sygnalizacja świetlna NIE, woda na ulicach NIE, to co w końcu meretrix można!?
zesrać się !można macie władzę na jaką zasługujecie
Znaczy meretix kto ją ma? Pisz konkretnie!
ważne że choma na 13-tki ma dla siebie i całego jeeeebaneeego hujjooowego magistratu, tu jest kasa na to .
To niech KUźwa zlikwidują parkometry a nie że kasy nie ma
gdyby sam Choma lub inni ważni z magistratu mieszkali przy tych zalewanych ulicach-kasa by się znalazła już dawno a tak to co tam przecież to nie mój samochód czy piwnicę zalało-śmiech na sali, żeby ulice oddalone o kilka kroków od rzeki nie miały odpowiednich dróg odpływu deszczówki do rzeki-jakaś PARANOJA!!!
Zaraz, jaka tam przebudowa. A może w tych miejscach most na Sportowej, Wyb Jana Pawła II zastosować proste rozwiązanie : po prostu wykonać bezpośrednie upusty wody opadowej do Sanu. Taki zrzut dwa razy do roku na pewno rzece nie zaszkodzi to byłby mały pikuś w stosunku do tego co cały czas nielegalnie wpływa do rzeki. A sposób prosty : awaryjny odpływ wody zaczyna działać przy nagromadzeniu nadmiaru opadu np powyżej poziomu 10 - 15cm na jezdni. Jak to wykonać ? myślę że dla inżynierów projektatów żaden problem.
Jasne lepiej kase przeznaczyc np na pomniki lub inne pierdoły,a pózniej martwic sie ewentualnymi szkodami,wstyd i tragedia,problem nie nowy,niech by co roku zainwestowali po pare "groszy"ale po co?
W sprawie zalań jezdni i chodników w Przemyślu też NIC nie można zrobić? Cholera, ronda uliczne NIE, sygnalizacja świetlna NIE, woda na ulicach NIE, to co w końcu meretrix można!?
zesrać się !można macie władzę na jaką zasługujecie