Reklama

Zbyt głośna „Anna”

11/11/2021 16:06

Strzelnica „Anna” jest pierwszą, a przy tym jedną z niewielu, które udało się w kraju zbudować w ramach programu MON „Strzelnica w każdym powiecie”. Dla osób zamieszkujących w sąsiedztwie strzelnicy to bynajmniej nie powód do dumy. Raczej utrapienie. – Strzelaninę jak na wojnie mamy w każdy weekend – mówi jeden z mieszkańców proszący o interwencję.

Strzelnicę zbudowano w miejscu, gdzie podobny obiekt wzniosła armia austro-węgierska jeszcze w XIX wieku, a manewry swoich wojsk miał obserwować tu arcyksiążę Rudolf, następca austro-węgierskiego tronu. W 2017 r. powiat jarosławski pozyskał 1,75 mln dofinasowania, zrewitalizował obiekt i po blisko 50 latach przerwy na strzelnicy padły pierwsze strzały. Jak się miało później okazać, stała się ona zmorą okolicznych mieszkańców[paywall].

– Tu wszyscy mają tego dość – zatacza ręką szeroki łuk nasz rozmówca, wskazując na domy przysunięte do brzegów rozległej niecki, na której dnie znajduje się strzelnica. To zabudowania dwóch miejscowości: Pawłosiowa i Malenisk. – Odgłosy wystrzałów są szczególnie uciążliwe w weekendy i popołudnia. Wtedy po prostu najwięcej osób korzysta ze strzelnicy. Człowiek chciałby odpocząć po ciężkim tygodniu pracy, zrelaksować się na tarasie z kawą, ale się nie da. Nawet za zamkniętymi szybami słychać strzelaninę jak na wojnie – opowiada nam jeden z mieszkańców, który chce zachować anonimowość. – Raz przyjechali po 5 rano. Huk niesamowity. Dzwonimy na policję, na strzelnicę, okazuje się, że to wojsko ma zaplanowane ćwiczenia, a że okres letni, to przed upałem postanowili wystrzelać przewidziany zapas amunicji – podaje przykład. – Przeprosili, ale co z tego, skoro człowiek nawet w niedzielę nie może się wyspać – dodaje. Jak podejrzewa nasz rozmówca, powodem niesienia się dźwięku jest zbyt prymitywna konstrukcja strzelnicy. Wierzy, że niewielka inwestycja mogłaby rozwiązać problem. Przyznaje, że w sprawie interweniował u jednego z jarosławskich posłów, był u starosty, ale na rozmowach się skończyło. Instytucje powołane do kontrolowania poziomu hałasu też nie kwapią się do podjęcia działań – gdyby chodziło o maszyny, sprawa byłaby prostsza, a tak… Dlatego przedstawiciel mieszkańców poprosił nas o zajęcie się problemem.

Reklama

 

O uciążliwości spowodowane strzelnicą „Anna” zapytaliśmy więc w starostwie, które jest jej właścicielem. Jak się okazuje, sygnały o tym, że mieszkańcom kanonada z „Anny” przeszkadza, do starostwa docierały już wcześniej.  Działania podjęte w starostwie, by rozwiązać problem, to – przynajmniej na razie – przede wszystkim konsultacje z operatorem strzelnicy, Związkiem Strzeleckim „Strzelec” im. Józefa Piłsudskiego. Ten ostatni zlecił wykonanie badań akustycznych połączonych z modelowaniem matematycznym obiektu, a te wykazały, że strzelnica spełnia normy przewidziane w rozporządzeniu ministra środowiska. Jak zapowiadają przedstawiciele starostwa, na tym działania powiatu jednak się nie skończą. – W najbliższym czasie przewidziane jest spotkanie z przedstawicielem „Strzelca” oraz omówienie najlepszych rozwiązań, preliminarza kosztów oraz algorytmu postępowania w celu ograniczenia hałasu – zapewnia M. Kurpiel, naczelnik wydziału oświaty w starostwie, pod który „podpięta” jest strzelnica. Z informacji przekazanych nam przez starostwo wynika, że możliwości zaradzenia problemom z hałasem jest kilka. Można np. zbudować parkan na wale bocznym, ułożyć na wałach tzw. kosze hesco wypełnione ziemią, przeprowadzić zmianę geometrii wewnętrznej powierzchni wałów bocznych, co rozproszyłoby falę dźwiękową albo w tym samym celu dobudować mniejsze wały wewnętrzne. Najskuteczniejszym, ale i najdroższym rozwiązaniem byłoby ustawienie ekranów dźwiękochłonnych, takich, jakie stawia się przy autostradach, z kolei najbardziej ekologicznym –nasadzenie  drzew i krzewów, ale to z kolei metoda czasochłonna. Na razie nie wiadomo, czy w starostwie zdecydują się na któryś z wariantów rozwiązania problemu. Trudno podejrzewać, by decyzje zapadły przed ustaleniem przyszłorocznego budżetu, a faza wykonawcza nastąpiła wcześniej niż w roku 2022. Z takim kalendarzem mieszkańcy Pawłosiowa i Malenisk byliby skłonni się pogodzić, nie oczekują cudownego zamilknięcia „Anny”, byle tylko do tego w końcu doszło. Na razie jednak takiej pewności, a być może nawet prawdopodobieństwa, brak.


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama