Strzelnica „Anna” jest pierwszą, a przy tym jedną z niewielu, które udało się w kraju zbudować w ramach programu MON „Strzelnica w każdym powiecie”. Dla osób zamieszkujących w sąsiedztwie strzelnicy to bynajmniej nie powód do dumy. Raczej utrapienie. – Strzelaninę jak na wojnie mamy w każdy weekend – mówi jeden z mieszkańców proszący o interwencję.
Strzelnicę zbudowano w miejscu, gdzie podobny obiekt wzniosła armia austro-węgierska jeszcze w XIX wieku, a manewry swoich wojsk miał obserwować tu arcyksiążę Rudolf, następca austro-węgierskiego tronu. W 2017 r. powiat jarosławski pozyskał 1,75 mln dofinasowania, zrewitalizował obiekt i po blisko 50 latach przerwy na strzelnicy padły pierwsze strzały. Jak się miało później okazać, stała się ona zmorą okolicznych mieszkańców[paywall].
– Tu wszyscy mają tego dość – zatacza ręką szeroki łuk nasz rozmówca, wskazując na domy przysunięte do brzegów rozległej niecki, na której dnie znajduje się strzelnica. To zabudowania dwóch miejscowości: Pawłosiowa i Malenisk. – Odgłosy wystrzałów są szczególnie uciążliwe w weekendy i popołudnia. Wtedy po prostu najwięcej osób korzysta ze strzelnicy. Człowiek chciałby odpocząć po ciężkim tygodniu pracy, zrelaksować się na tarasie z kawą, ale się nie da. Nawet za zamkniętymi szybami słychać strzelaninę jak na wojnie – opowiada nam jeden z mieszkańców, który chce zachować anonimowość. – Raz przyjechali po 5 rano. Huk niesamowity. Dzwonimy na policję, na strzelnicę, okazuje się, że to wojsko ma zaplanowane ćwiczenia, a że okres letni, to przed upałem postanowili wystrzelać przewidziany zapas amunicji – podaje przykład. – Przeprosili, ale co z tego, skoro człowiek nawet w niedzielę nie może się wyspać – dodaje. Jak podejrzewa nasz rozmówca, powodem niesienia się dźwięku jest zbyt prymitywna konstrukcja strzelnicy. Wierzy, że niewielka inwestycja mogłaby rozwiązać problem. Przyznaje, że w sprawie interweniował u jednego z jarosławskich posłów, był u starosty, ale na rozmowach się skończyło. Instytucje powołane do kontrolowania poziomu hałasu też nie kwapią się do podjęcia działań – gdyby chodziło o maszyny, sprawa byłaby prostsza, a tak… Dlatego przedstawiciel mieszkańców poprosił nas o zajęcie się problemem.
O uciążliwości spowodowane strzelnicą „Anna” zapytaliśmy więc w starostwie, które jest jej właścicielem. Jak się okazuje, sygnały o tym, że mieszkańcom kanonada z „Anny” przeszkadza, do starostwa docierały już wcześniej. Działania podjęte w starostwie, by rozwiązać problem, to – przynajmniej na razie – przede wszystkim konsultacje z operatorem strzelnicy, Związkiem Strzeleckim „Strzelec” im. Józefa Piłsudskiego. Ten ostatni zlecił wykonanie badań akustycznych połączonych z modelowaniem matematycznym obiektu, a te wykazały, że strzelnica spełnia normy przewidziane w rozporządzeniu ministra środowiska. Jak zapowiadają przedstawiciele starostwa, na tym działania powiatu jednak się nie skończą. – W najbliższym czasie przewidziane jest spotkanie z przedstawicielem „Strzelca” oraz omówienie najlepszych rozwiązań, preliminarza kosztów oraz algorytmu postępowania w celu ograniczenia hałasu – zapewnia M. Kurpiel, naczelnik wydziału oświaty w starostwie, pod który „podpięta” jest strzelnica. Z informacji przekazanych nam przez starostwo wynika, że możliwości zaradzenia problemom z hałasem jest kilka. Można np. zbudować parkan na wale bocznym, ułożyć na wałach tzw. kosze hesco wypełnione ziemią, przeprowadzić zmianę geometrii wewnętrznej powierzchni wałów bocznych, co rozproszyłoby falę dźwiękową albo w tym samym celu dobudować mniejsze wały wewnętrzne. Najskuteczniejszym, ale i najdroższym rozwiązaniem byłoby ustawienie ekranów dźwiękochłonnych, takich, jakie stawia się przy autostradach, z kolei najbardziej ekologicznym –nasadzenie drzew i krzewów, ale to z kolei metoda czasochłonna. Na razie nie wiadomo, czy w starostwie zdecydują się na któryś z wariantów rozwiązania problemu. Trudno podejrzewać, by decyzje zapadły przed ustaleniem przyszłorocznego budżetu, a faza wykonawcza nastąpiła wcześniej niż w roku 2022. Z takim kalendarzem mieszkańcy Pawłosiowa i Malenisk byliby skłonni się pogodzić, nie oczekują cudownego zamilknięcia „Anny”, byle tylko do tego w końcu doszło. Na razie jednak takiej pewności, a być może nawet prawdopodobieństwa, brak.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze