Reklama

Zemścił się

27/03/2023 06:31

KRYMINAŁEK

Wiosna tuż-tuż, ale nie wszystkim będzie dane rozkoszować się słoneczkiem i świergotem ptaszków. Prawdopodobnie ta najpiękniejsza pora roku ominie kilku bohaterów kryminałków oraz niejakiego Stefana W., za którym pod koniec lutego zatrzasnęła się brama zakładu karnego. W ostatnią sobotę października ubiegłego roku przed jego posesją na obrzeżach miasteczka zatrzymał się radiowóz. Policjanci pokazali Stefanowi nakaz przeszukania i zabrali się do roboty.

Nie interesowało ich mieszkanie ani garaż, tylko od razu skierowali się do starego budynku gospodarczego, w którym dawno temu ojciec Stefana miał niewielki warsztat stolarski. Stefan zupełnie spokojnie patrzył, jak policjanci zaglądają pod stary warsztat i grzebią w stercie rupieci. Dopiero, kiedy wzięli się za odsuwanie szafy, mina mu zrzedła. Za szafą były drzwi prowadzące do niewielkiego, ślepego pomieszczenia. Tam znajdowała się kompletna i dość nowoczesna aparatura do destylacji, plastikowa, osiemdziesięciolitrowa beczka wypełniona zacierem i trzydzieści parę butelek gotowego już produktu. W komisariacie Stefan usłyszał, że będzie odpowiadał za nielegalne wytwarzanie i sprzedawanie alkoholu.

Reklama

Przepisy przewidują za to grzywnę, a w poważniejszych przypadkach nawet dwa lata więzienia. Stefan jakoś pogodził się ze stratą paru tysięcy złotych, bo na taką grzywnę liczył, ale nurtowało go co innego. Zastanawiające było, skąd policjanci wiedzieli o tajnym pomieszczeniu. Dumał, aż wydumał, że pewnikiem ktoś musiał sypnąć, gdzie produkuje samogon. Przejrzał w pamięci listę klientów i wyszło mu, że najbardziej podejrzanym jest Kazimierz R., bo tylko on był zdolny do takiego świństwa i w głowie Stefana stopniowo narastała chęć zemsty. Parę tygodni później zobaczył Kazimierza, który akurat wchodził do piwiarni. Wszedł za nim i krzyknął na całą salę: – Ty kapusiu!

Kazimierz obruszył się i odwzajemnił wiązanką słów uważanych powszechnie za obraźliwe. Barman, przewidując większą awanturę, wyprosił obu panów z lokalu. Świadkowie opowiadali potem, że Stefan uderzył pierwszy, a kiedy Kazimierz zaliczył glebę, kopnął go jeszcze parę razy i odszedł, jakby nic się nie stało. Niestety stało się. Lekarz stwierdził u Kazimierza skomplikowane złamanie szczęki i kilku żeber. Jeszcze tego samego dnia Stefan został zatrzymany, a trzy miesiące później sędzia zaznaczył, że nie było żadnych dowodów, jakoby Kazimierz był autorem donosu i skazał Stefana na rok pozbawienia wolności.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama